Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 4-0 w 37. kolejce PKO Ekstraklasy. Lech wicemistrzem Polski

Lechowi do osiągnięcia celu wystarczał remis, ale po wicemistrzostwo Polski sięgnął z przytupem, gromiąc Jagiellonię w wielkim stylu! Ekipa Dariusza Żurawia w takim stylu i składzie pewnie miałaby spore szanse na powodzenie w walce o Ligę Europy, ale już dziś pożegnał się z nią najlepszy strzelec ligi Christian Gytkjaer.

Relacja na żywo z meczu Lech Poznań - Jagiellonia Białystok

Relacja na żywo z meczu Lech Poznań - Jagiellonia Białystok na urządzenia mobilne

Aż trzy z czterech goli wypracował Dani Ramirez. "Kolejorz" pod względem liczby strzelonych goli zrównał się dziś z Legią, zresztą obydwa najlepsze w Polsce zespoły mają identyczny bilans bramek: 70-35.

Reklama

Patrząc na grę Lecha aż żal bierze, że ten sezon właśnie się skończył. Wielka szkoda, że "Kolejorz", będąc w takiej formie, w takim składzie nie przystąpi do walki o Ligę Europy choćby jutro.  Tymczasem bez Christiana Gytkjaera i prawdopodobnie Kamila Jóźwiaka nie będzie to takie proste.

Nie mogło  być inaczej: na zakończenie sezonu musieli dać znać o sobie ultrasi Lecha, którzy racami zadymili murawę, powodując trzyminutową przerwę. Po niej gospodarze zrobili wszystko, by nie narażać się na wdychanie smrodu z rac. Przenieśli grę w pole karne "Jagi". Inna rzecz, że uprzejmość w kryciu zawodników Jagiellonii była olbrzymia. Nie uprzykrzali walki o wicemistrzostwo Lechowi. "Jaga" w całym meczu nie oddała celnego strzału!

Ataki poznaniaków, naszpikowanych młodzieżowcami, to była pomysłowość, lekkość, afirmacja młodości i piękna futbolu. Sporo zagrań na jeden kontakt, podań w trójkątach, prostopadłych zagrań, które przeszywały defensywę białostoczan. Dani Ramirez najpierw widzi to oczyma wyobraźni, a później jego magiczne dotknięcia otwierają drogę do bramki kolegom. Najpierw Pedrowi Tibie, który tylko zrobił zwód w prawy i huknął w prawy róg. Pani sędzia asystentka Paulina Baranowska dojrzała przez poracową mgłę spalonego. Sędziowie VAR naprawili jej błąd i uznali bramkę.

Poznańska lokomotywa potwierdziła, że jak się rozpędzi, to tylko biada rywalowi. W 13. min było już 2-0. Tym razem Ramirez rozwinął kontrę niesygnalizowanym podaniem w lewo, a Gytkjaer wykończył ją kopnięciem bez przyjęcia w prawy róg. W ten sposób Duńczyk żegnał się z fanami w wielką klasą. 23. trafieniem w sezonie.   Punktem zwrotnym w meczu mogła być 20. min, gdy do siatki trafił Jesus Imaz, po stracie Jakuba Modera i prostopadłym podaniu Tomasza Przikryla. Poznaniaków uratował VAR. Wideoweryfikacja dowiodła, że Hiszpan minimalnie spalił akcję.

Po trafieniu na 3-0 nie było już żadnych wątpliwości odnośnie tego, kto może wygrać to spotkanie. Pedro Tiba zaimponował piękną podcinką piłki, po której na czystą pozycję wyszedł Jakub Kamiński i uderzył obok bramkarza.

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Christian Gytkjaer | Jakub Kamiński | Dani Ramirez

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje