Reklama

Reklama

Lech Poznań i Karabach Agdam przestały grać. To przez ptaka

- Redaktor Nawrot pewnie by wiedział, co to za ptak - powiedział w transmisji TVP Sport red. Jacek Laskowski, gdy mecz Lecha Poznań z Karabachem Agdam trzeba było przerwać z powodu lotnika lądującego na murawie. Tak, wiemy i odpowiadamy.

Tym ptakiem była młoda sójka - dość rzadki gość stadionu przy Bułgarskiej. Na tym obiekcie pojawia się i niekiedy nawet gniazduje mnóstwo ptaków, ale są to głównie gołębie, w mniejszym stopniu kawki, wrony, szpaki. Rusztowania obiektu są dla nich miejscem idealnym do życia. Są tu kryjówki, miejsca na gniazda i odpoczynek, a gdy pojawiają się ludzie, zawsze znajdzie się coś do zjedzenia - jakieś resztki, okruchy. Ptaki wydziobują też trawę, łapią przylatujące do świateł owady, przy okazji brudzą.

Piłkarze Lecha i Karabachu znieśli ptaka

We wtorek zwabiona przez odgłosy stadionu młoda sójka przycupnęła na murawie. Trzeba było mecz przerwać i piłkarze, w tym MIkael Ishak zapakowali ptaka do kartonu, po czym wynieśli poza linię boczną. Sójka mogła być jeszcze podlotem, który ma kłopoty z samodzielnym lataniem.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań sięga po pomoc. Drapieżnik wraca na stadion

Przed laty, w 2008 roku, gdy reprezentacja Finlandii rozgrywała mecz z Belgią, na poprzeczce bramki w Helsinkach przysiadł puchacz. Przyniósł szczęście, Finowie wygrali mecz i odtąd puchacz jest ich symbolem.

GRA NAWROTA o sportowych zwierzętach. Przeszły do historii 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL