Reklama

Reklama

Lech Poznań - Górnik Zabrze 3-1

Przez ponad godzinę Górnik Zabrze kontrolował spotkanie z Lechem Poznań. "Kolejorz" w porę się obudził, zdobył trzy bramki, wygrał 3-1 i być może uratował na jakiś czas posadę Mariusza Rumaka. Wcześniej kibice głośno i dość wulgarnie domagali się jego dymisji.


Mecz w Poznaniu był wyjątkowo dziwny. Wicelider z Zabrza przez ponad godzinę robił co chciał, rozgrywał piękne akcje, miał kilka doskonałych sytuacji bramkowych. Wystarczyło jedno prostopadłe podanie między obrońców, by już w 7. minucie bramkarz Maciej Gostomski musiał wślizgiem ratować sytuację przy dwóch rywalach.

W 11. minucie tyle szczęścia poznaniacy już nie mieli. Akcja Górnika była cudowna - od przejęcia piłki przez Rafała Kosznika do strzału Prejuce'a Nakoulmy minęło kilka sekund. Lewy obrońca Górnika ubiegł Gergo Lovrencsicsa, zagrał do Łukasza Madeja, a ten uruchomił wchodzącego z prawej strony Mateusza Zacharę. Strzał napastnika Górnika Gostomski zdołał odbić, ale po chwili Nakoulma dobijał już piłkę do pustej bramki.

Reklama

Tego dla kibiców Lecha było za wiele. Głównym winnym uznali trenera Lecha Mariusza Rumaka. "Czas na dymisję, hej, Rumak, czas na dymisję" albo "Chcemy trenera, a nie jakiegoś frajera" - to jedne z łagodniejszych wyzwisk rzucanych z kotła, czyli trybuny zajmowanej przez szalikowców. Piłkarze z Poznania byli jakby przybici takim obrotem sprawy - nie potrafili przeprowadzić składnej akcji. Jedynie strzały z dystansu były zagrożeniem dla Pavelsa Steinborsa - bramkarz Górnika musiał odbijać piłkę po kopnięciach Rafała Murawskiego, Mateusza Możdżenia i Karola Linetty'ego. Nie ruszył się, gdy kropnął z dystansu Lovrencsics, ale Węgier minimalnie się pomylił. To były pozytywne wyjątki w grze poznaniaków, którzy często podawali niecelnie, gubili piłki. W 20. minucie stoper Kebba Ceesay przebiegł z piłką aż na połowę Górnika, minął jednego rywala, przebiegł obok drugiego. Nie miał już sił, nikt z kolegów mu się nie pokazał. Stracił futbolówkę, a później bezradnie rozłożył ręce.

Gra zabrzan była za to efektowna i efektywna. Może nie dawała zbyt wielu świetnych sytuacji strzeleckich, ale mogła się podobać. W 39. minucie szansę na podwyższenie wyniku miał Paweł Olkowski, a jeszcze lepszą zmarnował dwie minuty później Nakoulma. Skrzydłowy zabrzan znalazł się sam przed Gostomskim, minął go, ale trochę za mocno wyrzucił sobie piłkę. Mimo to zdołał jeszcze oddać strzał - byłoby 2-0, gdyby nie znakomita i przytomna interwencja wracającego Mateusza Możdżenia.

W drugiej połowie długo nic się nie zmieniało. Lech chciał odmienić losy meczu, ale nie wiedział jak to zrobić. Sporo ożywienia wniosło do gry poznaniaków wprowadzenie na skrzydło nominalnego obrońcy Barry'ego Douglasa. Szkot świetnie radził sobie na lewej stronie, to on też asystował przy wyrównującym golu, którego strzelił Lovrencsics. Lech uwierzył, że jest w stanie zaskoczyć Górnika. 10 minut później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasz Teodorczyk zgrał piłkę głową na dalszy słupek, a Marcin Kamiński kopnął ją do siatki. Radość młodego stopera była olbrzymia - być może jego gol uratował Rumaka. A to przecież Rumak wprowadzał Kamińskiego do futbolu, przekwalifikował go z napastnika na obrońcę.

Wynik meczu ustalił tuż przed końcem Łukasz Teodorczyk, który wykorzystał świetną wrzutkę Łukasza Trałki. Ten ostatni zagrał "na nos" - nie jak toporny defensywny pomocnik, ale świetnie wyszkolony skrzydłowy. "Teo" aż podniósł swojego kolegę do góry, gdy już się cieszył z bramki.

Jeszcze w doliczonym czasie Gostomski wygrał pojedynek z Przybylskim i druga z rzędu porażka zabrzan stała się faktem. A na sam koniec kibice Lecha znów wyganiali z klubu Rumaka...

Po meczu powiedzieli:

Bogdan Zając (trener Górnika Zabrze): Ciężko jest po takim spotkaniu cokolwiek powiedzieć. Rozegraliśmy bardzo dobry mecz, pierwsza połowa zdecydowanie pod nasze dyktando, nie pozwoliliśmy Lechowi na zbyt wiele. Mamy do przerwy jeszcze dwie, trzy sytuacje i trzeba dobić przeciwnika. W przerwie o tym rozmawialiśmy, jak mamy grać. Bramka na 1-1 doprowadziła do tego, że to Lech złapał wiatr, dostał doping kibiców. Strzelili na 2-1, ale później my też mieliśmy kilka okazji by wyrównać, choćby Przemka Oziębały. Szczęście dopisało jednak rywalom.

Mariusz Rumak (trener Lecha Poznań): Markę zespołu poznaje się w trudnych momentach i dziś ten moment nastąpił. Dziękuję piłkarzom, dużo zdrowia zostawili. Dziękuję tym co wierzą, a ja głęboko w to wierzę, co robimy.

Autor: Andrzej Grupa

Lech Poznań - Górnik Zabrze 3-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Nakoulma (11.), 1-1 Lovrencsics (65.), 2-1 Kamiński (75.), 3-1 Teodorczyk (87.)

Lech: Gostomski - Możdżeń, Ceesay, Kamiński, Henriquez - Lovrencsics, Trałka ŻK, Murawski, Hamalainen (75. Ślusarski), Linetty (58. Douglas) - Teodorczyk (88. Formella ŻK).

Górnik: Steinbors - Olkowski, Wełnicki, Pandża (45. Gancarczyk), Kosznik - Nakoulma, Sobolewski, Mączyński, Przybylski, Madej ŻK (77. Oziębała) - Zachara (80. Cupriak).

Sędziował: Szymon Marciniak z Płocka.

Widzów 16037.


Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy