Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (36 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

Lech Poznań - Górnik Zabrze 2-4 w 33. kolejce Ekstraklasy

To wielka sensacja - Górnik Zabrze nie tylko pokonał Lecha Poznań na jego stadionie, ale go wręcz rozbił - wygrał 4-2, choć prowadził już 4-0! "Kolejorz" już stracił pozycję lidera na rzecz Legii Warszawa, a jutro może spaść jeszcze za Jagiellonię Białystok. Dobre informacje dla Adama Nawałki - kapitalne spotkanie zagrał Rafał Kurzawa, a po kontuzji na boisko wrócił Maciej Makuszewski.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Ten wynik to niesamowita sensacja. Różne cuda już się zdarzały w fazie mistrzowskiej Ekstraklasy, szczególnie w pierwszej kolejce, ale przegrana dotychczasowego lidera na swoim stadionie ze stratą czterech goli to coś niebywałego. Zwłaszcza, że w piętnastu meczach rundy zasadniczej przy Bułgarskiej Lech nie przegrał ani razu, a w decydującej fazie - już dwukrotnie.

Tyle że porażki Lecha nic nie zapowiadało. Poznaniacy rzucili się na rywala, tworzyli sytuację za sytuacją, ale bramka Tomasza Loski był zaczarowana. W 8. minucie z 20 metrów świetnie uderzył Kamil Jóźwiak - golkiper zabrzan bezradnie patrzył, jak piłka uderza w słupek jego bramki. Chwilę później Jóźwiak wyszedł sam na sam z Loską - chciał strzelić tak samo jak trzy tygodnie temu, ale tym razem bramkarz gości nie dał się przechytrzyć. Górnik był trochę bezradny, ale co kilka minut starał się skorzystać z jakiejś okazji do kontry. Trener Marcin Brosz tym razem musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Igora Angulo, a szansę gry - po raz drugi w Ekstraklasie - dostał Daniel Smuga. To jednak nie on, a reprezentanci Polski, popchnęli zabrzan do niespodziewanego triumfu.

Tragedia Lecha zaczęła się w 18. minucie - piłka zagrana zza bocznej linii pola karnego przez Rafała Kurzawę przeleciała obok obrońcy Lecha i wpadła po nogi Marcina Urynowicza. Ten się odwrócił i uderzył w okienko - tak zdobył swojego pierwszego gola w Ekstraklasie. Ten gol jeszcze Lecha nie załamał. Dosłownie co minutę pod bramką Loski się kotłowało, ale bramkarz gości imponował refleksem. Najpierw obronił główkę Gytkjaera (22. minuta), później podbite zostało uderzenie Jóźwiaka (23. minuta), Vujadinović główkował obok (24. minuta), podobnie jak Klupś (27. minuta). Loska obronił też strzał głową Gytkjaera (28. minuta) i kolejny po rzucie rożnym Vujadinovicia (34. minuta). Wydawało się, że gol na 1-1 musi w końcu wlecieć. A jednak stało się inaczej.

W 35. minucie po kolejnym rzucie rożnym lechici źle się ustawili i to Górnik skontrował. Na środku boiska atak mógł przerwać Maciej Gajos, ale tego nie zrobił, bo pewnie by dostał żółtą kartkę, wykluczającą go z meczu w Płocku. Damian Kądzior wycofał piłkę do Szymona Żurkowskiego, ten huknął z dystansu, a Matusz Putnocky odbił piłkę w bok. Tam był jednak Mateusz Wieteska, który wyskoczył zza pleców Vujadinovicia. Było więc 0-2, a lechici sprawiali wrażenie kompletnie zszokowanych takim obrotem sprawy.

Na drugą połowę poznaniacy wyszli w jeszcze bardziej ofensywnym ustawieniu, bo skrzydłowego Klupsia zastąpił napastnik Chobłenko. Nie oznaczało to jednak, że Lech miał jeszcze więcej sytuacji - wręcz przeciwnie. W eksperymentalnym ustawieniu (m.in. na prawą obronę przesunięty został... Maciej Gajos) poznaniacy sobie zwyczajnie nie radzili. Górnik też nie zamierzał bronić się w swoim polu karnym, a ataki rywali rozbijał w strefie środkowej. Na dodatek przy stałych fragmentach lechici ryzykowali i na środku boiska zostawiali tylko jednego piłkarza. To zaś dawało Górnikowi okazje do groźnych kontr. Już w 66. minucie sytuację sam an sam zmarnował Kądzior, który za długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany przez Gajosa. Co się odwlecze...

Na 3-0 dla zabrzan trafił Szymon Matuszek po... aucie wykonanym przez Kurzawę. Piłka skoczyła nad Vujadinoviciem, a pomocnik zabrzan uprzedził Putnocky'ego. Po chwili Słowak odbił strzał Kurzawy w bok, a Kądzior z bliska trafił na 4-0. To była już megasensacja.

Lech zmniejszył rozmiary porażki - najpierw po dośrodkowaniu Macieja Makuszewskiego trafił Chobłenko, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił ładną przewrotką Gajos. Cieszyć może powrót do gry po prawie pięciu miesiącach przerwy Makuszewskiego - reprezentant Polski pokazał, że może jeszcze pojechać na mundial!

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Górnik Zabrze 2-4 (0-2)

Bramki: 0-1 Marcin Urynowicz (18.), 0-2 Mateusz Wieteska (35.), 0-3 Szymon Matuszek (68.), 0-4 Damian Kądzior (73.), 1-4 Ołeksij Chobłenko (75.), 2-4 Maciej Gajos (90. +2)

Żółte kartki - Lech Poznań: Nikola Vujadinović, Radosław Majewski, Emir Dilaver. Górnik Zabrze: Adrian Gryszkiewicz, Paweł Bochniewicz, Mateusz Wieteska, Tomasz Loska.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 28 629.

Lech Poznań: Matusz Putnocky - Mario Szitum, Emir Dilaver, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz - Tymoteusz Klupś (46. Ołeksij Chobłenko), Łukasz Trałka, Radosław Majewski (73. Maciej Makuszewski), Maciej Gajos, Kamil Jóźwiak - Christian Gytkjaer.

Górnik Zabrze: Tomasz Loska - Mateusz Wieteska (90. Adam Wolniewicz), Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Adrian Gryszkiewicz - Damian Kądzior, Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Rafał Kurzawa - Daniel Smuga (80. Dariusz Pawłowski), Marcin Urynowicz (87. Michał Koj).

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

WS

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Górnik Zabrze | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje