Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (21 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (13 pkt.)

Lech Poznań - eksperci od rzutów karnych

Choć piłkarska Lotto Ekstraklasa ledwie minęła półmetek, Lech Poznań już pobił swoisty rekord, do którego trudno zbliżyć się innym zespołom. Poznaniacy z rzutów karnych zdobyli aż osiem bramek, czyli tyle, ile łącznie w czterech poprzednich sezonach.

Ekstraklasa - wyniki, terminarz, tabela

Lechici mają stuprocentową skuteczność, a statystyki te podbiło im ostatnie ligowe spotkanie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Sędzia Paweł Gil podyktował dla "Kolejorza" trzy rzuty karne, a gospodarze je wykorzystali. Tym razem tylko jednego strzelał Marcin Robak, który zdobył w ten sposób swoje szóstego (na jedenaście) gola w sezonie. Co ciekawe, wszystkie te rzuty karne Lech dostał wtedy, gdy jego trenerem był już Nenad Bjelica. Za czasów Jana Urbana, czyli przez pierwszych siedem kolejek, "Kolejorz" grał bez ładu i składu, masa dośrodkowań z bocznych sektorów niewiele dawała. Odkąd szkoleniowcem jest Chorwat, Lech gra znacznie szybciej i bardziej bezpośrednio. Efektem jest więcej stykowych sytuacji w polu karnym rywala.

Reklama

Pod względem liczby rzutów karnych dyktowanych przez arbitrów Lech nie ma sobie równych. Do tej kolejki po pięć jedenastek sędziowie dyktowali dla Arki Gdynia, Wisły Płock i Pogoni Szczecin, a w piątek do tego grona dołączyły zespoły z Niecieczy oraz Białegostoku. Coraz częściej gole z jedenastek dyktowanych w ostatnich minutach decydują o końcowym rozstrzygnięciu. Tak było w poniedziałek w Szczecinie, tak było w piątek w Niecieczy.

Karne w Lotto Ekstraklasie w sezonie 2016/17:

8 - Lech Poznań (8 wykorzystanych)

5 - Bruk-Bet Nieciecza (5), Arka Gdynia (5), Pogoń Szczecin (4), Jagiellonia Białystok (4), Wisła Płock (3)

4 - Zagłębie Lubin (3), Śląsk Wrocław (3), Lechia Gdańsk (2), Wisła Kraków (2)

3 - Cracovia (3), Ruch Chorzów (3), Korona Kielce (2), Górnik Łęczna (2)

2 - Piast Gliwice (2)

1 - Legia Warszawa (0)

W Lechu taka sytuacja jest jednak nietypowa, bo w ostatnich latach sędziowie bardzo opornie dyktowali dla niego jedenastki. Nieco inaczej było tylko w sezonie 2014/15 (sześć rzutów karnych), ale wtedy padły z tego zaledwie trzy gole (dwa razy pomylił się Marcin Kamiński w dwóch meczach z Ruchem Chorzów, a raz Kasper Hamalainen.

Rzuty karne Lecha w ostatniej dekadzie:

2007/08 - cztery podyktowane, trzy strzelone

2008/09 - dwa podyktowane, dwa strzelone

2009/10 - dwa podyktowane, dwa strzelone

2010/11 - dwa podyktowane, dwa strzelone

2011/12 - dwa podyktowane, dwa strzelone

2012/13 - dwa podyktowane, dwa strzelone

2013/14 - jeden podyktowany, jeden strzelony

2014/15 - sześć podyktowanych, trzy strzelone

2015/16 - dwa podyktowane, dwa strzelone

2016/17 - osiem podyktowanych, osiem strzelonych

Statystyki z tego sezonu pokazują, że Lech ma świetnych wykonawców jedenastek, a co ważniejsze - nie powoduje to podziałów w zespole. Głównym egzekutorem jest Marcin Robak, który zapytany kilka tygodni temu o ostatnie pudło, odpowiedział: "kiedyś jeszcze w Piaście Gliwice". A było to w 2013 roku. Najlepszy strzelec Lecha mówił, że na treningach rywalizuje z Matuszem Putnockym, który w ekstraklasie jest chyba najlepszym ekspertem od obrony jedenastek (ponad 50 proc. skutecznych interwencji, w tym sezonie 2/2). W meczu z Bruk-Betem gole zdobywali też Dawid Kownacki i Darko Jevtić. - Byłem wyznaczony jako jeden z dwóch, ale powiedziałem Darko, że czuję się na siłach. Pewność siebie pomaga mi na boisku - mówi Dawid Kownacki. Jak lechici trenują rzuty karne? - Często zostaję z Matuszem, robimy zakładziki o jakąś czekoladę. Ja muszę strzelić trzy na trzy, on musi choć jednego obronić. Szlifuję te karne, choć wiadomo, że on mnie już zna, pójdzie czasem w ciemno. Bramkarz może wiedzieć, gdzie uderzysz, ale ty możesz to zrobić i górą, i dołem. Można to wyćwiczyć, ja nad tym pracuję, bo wiem, że kiedyś przyjdzie mecz pucharowy, w nim seria jedenastek i wtedy przyjdzie podejść i strzelić - dodaje Kownacki, który z karnego pomylił się raz. Jeszcze jako junior, w towarzyskim meczu z Herthą Berlin.

Marcin Robak strzelił już dla Lecha sześć goli z rzutów karnych (a siódmego w Pucharze Polski), drugi w tej klasyfikacji jest Marcus da Silva z Arki Gdynia (5/5), a trzeci - Konstantin Vassiljev (4/4). Robak mógłby mieć ten bilans jeszcze lepszy, ale drugiego karnego, którego zresztą sam wywalczył, oddał Jevticiowi. - To improwizacja boiskowa, jest dwóch zawodników wyznaczonych. Mam duży szacunek dla Marcina, że pozwolił strzelać Darko, bo to pokazuje, że gramy wspólnie dla drużyny, a nie o nagrody indywidualne - twierdzi Kownacki.  A gdy na boisku jest on i Robak, kto ma strzelać? - To nie jest ustalone, jest nas dwóch - śmieje się młody gracz Lecha. Jego słowa potwierdza Jevtić, któremu już kiedyś zdarzyło się przestrzelić jedenastkę, ale w Pucharze Polski w starciu z Wisłą Kraków. - Widzieliśmy już w tym sezonie, że Marcin strzela, a jak ktoś regularnie trafia, to zmiany nie są potrzebne. Fajnie, że dał mi tę drugą jedenastkę, bo to pokazuje, jaka atmosfera jest w naszym zespole. Mogę mu tylko powiedzieć: dziękuję.

Czy Lech dostanie kolejny rzut karny, okaże się już w sobotę wieczorem. O 20.30 w Gliwicach "Kolejorz" zagra z Piastem, dla którego sędziowie podyktowali w tym sezonie ligowym tylko dwie jedenastki.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama