Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 7 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (11 pkt.)

Lech Poznań domaga się zawieszenia bramkarza Legii Warszawa - Arkadiusza Malarza

Lech Poznań złożył protest – chce, aby Komisja Ligi zajęła się zachowaniem piłkarzy w końcówce meczu 13. kolejki Lotto Ekstraklasy i zawiesiła bramkarza Legii Warszawa Arkadiusza Malarza. Poznański klub nie zgadza się też z karami dla Dawida Kownackiego i Jasmina Buricia.

Ranking zawodników Lotto Ekstraklasy - kliknij i sprawdź!

Sobotni klasyk między Legią i Lechem kończył się w nerwowej atmosferze. W 89. minucie Michał Kopczyński kopnął w polu karnym Macieja Makuszewskiego, a sędzia Szymon Marciniak wskazał na "wapno". Karnego na wyrównującego gola zamienił Marcin Robak. Dawid Kownacki z Lecha chciał zabrać piłkę i zanieść ją na środek boiska, aby jak najszybciej wznowiono grę - tak powiedział po spotkaniu.

Reklama

Wtedy piłkarza Lecha na murawę powalił bramkarz Legii Arkadiusz Malarz, a następnie przygniótł go i chwycił za szyję. Doszło do szarpaniny, w której główną rolę odegrał rezerwowy bramkarz Lecha - Jasmin Burić. Sędzia ukarał lechitę bezpośrednią czerwoną kartką, a Malarz i Kownacki zobaczyli po żółtej.

Prezes Lecha Karol Klimczak uważa, że to Malarz powinien zobaczyć czerwoną kartkę za atak na Kownackiego. Gdyby tak się stało, na boisku nie pojawiłby się Kasper Hamalainen (zmienił zaraz po awanturze Thibaulta Moulina), który w trzeciej minucie zdobył dla Legii zwycięską bramkę, zresztą z wyraźnego spalonego.

- Trochę już ochłonąłem, ale chcę być konsekwentny i uniknąć w przyszłości sytuacji, w której zawodnik drużyny przeciwnej zachowuje się w sposób skandaliczny, używa przemocy fizycznej, dusi, powoduje zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa naszego zawodnika. Nasz protest jest gotowy, za chwilę go wysyłam - mówił Klimczak podczas briefingu prasowego przed pucharowym meczem Lecha z Wisłą Kraków.

- Możemy mówić, że pomyłki się zdarzają, że to sól piłki nożnej i wiemy też, że w obecnych warunkach regulaminy UEFA nie dopuszczają dodatkowego sędziego czy specjalnego monitoringu. Tej sytuacji nie możemy jednak zrozumieć. Komisja Ligi będzie prowadziła postępowanie, zapyta sędziego, czy widział to zdarzenie, niech arbiter się ustosunkuje. Niezrozumiała jest sytuacja, w której Jasmin Burić otrzymuje czerwoną kartkę za wbiegnięcie na boisko, a drugi zawodnik, brak mi słów, robi coś ze sportów walki. Są zdjęcia, na których widać, że pod koniec Guilherme odciąga rękę Malarza od Kownackiego, gdy ten był duszony. I tylko Burić dostał czerwoną kartkę! To jest niedopuszczalne - stwierdził prezes Lecha.

Klimczak przyznał też, że protest dotyczy nie tylko kary dla Malarza, ale i ustosunkowania się do upomnienia Kownackiego oraz wykluczenia dla Buricia. Bramkarz Legii teoretycznie został już ukarany i w myśl przepisów - nie może dostać kolejnej kary za to samo. Tu jednak jest problem, co tak naprawdę napisał sędzia Marciniak po meczu w sprawozdaniu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że widział niesportowe zachowanie Malarza i udział w zbiegowisku. O użyciu przemocy fizycznej nic nie wiadomo. To furtka do ewentualnego zawieszenia piłkarza z Warszawy.

- Nie wiemy, co sędzia Marciniak napisał, Komisja Ligi będzie go o to pytać. Mamy dowody filmowe i materiały foto, które chcemy pokazać. Agresorem i tym, który używał przemocy fizycznej był Malarz. Powinien już za to przepraszać - mówił Klimczak.

- A Kownacki? Z bezpośrednich relacji jego i kierownika drużyny wynika, że po strzeleniu gola pobiegł, by wyciągnąć piłkę z bramki. Był "team spirit" w drużynie: strzelamy w 90. minucie, wierzymy, że jesteśmy w stanie coś jeszcze z tego zrobić, wygrać. Chciał biec do środka i wtedy zaczęły się przepychanki. Ale nie zwykłe, tylko takie, że drugi facet chwyta go, powala i zaczyna dusić - twierdzi szef "Kolejorza".

Prezes Lecha odniósł się także do błędy asystenta sędziego głównego Pawła Sokolnickiego, który popełnił kluczowy błąd w tym spotkaniu - nie wskazał, że Kasper Hamalainen zdobył gola na 2-1 ze spalonego. Sytuacja była zaś dość prosta do oceny.

- Sędzia popełnił błąd, błąd  ewidentny, i moje stanowisko jest tutaj jasne: gdy spalony to 20 cm, albo wychylona głowa, to można wybaczyć. Ale półtorametrowy? (w rzeczywistości nieco ponad 80 cm - red.) To gigantyczny błąd! Jeśli hydraulik źle podłączy rury, albo każdy w innym zawodzie źle coś zrobi, to ponosi konsekwencje. Sędzia też powinien je zrobić i zdaje się - poniesie je. Na jak długo - to zależy od pana Przesmyckiego. Jestem o tyle usatysfakcjonowany, że tym razem pan Przesmycki nie twierdził, że sędzia był źle ustawiony, bo był ustawiony dobrze - ocenił Klimczak.

Komisja Ligi Ekstraklasy SA zajmie się tą sprawą prawdopodobnie w środę, ale wtedy poprosi dopiero o dodatkowe wyjaśnienia piłkarzy obu drużyn i arbitrów. Efektów jej prac można się spodziewać najwcześniej za 10 dni.

Andrzej Grupa

Lotto Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje