Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (51 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (44 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (40 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (37 pkt.)
  • 5 .Piast Gliwice (34 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (34 pkt.)
  • 7 .Warta Poznań (33 pkt.)
  • 8 .Górnik Zabrze (32 pkt.)

Lech Poznań. Cztery powody kryzysu

Lech Poznań powoli może zaczynać uznawać sezon za stracony. Po porażce z Rakowem Częstochowa 0-2 w ćwierćfinale Fortuna Pucharu Polski szansę na ponowną grę w europejskich pucharach pozostają minimalne. Od trzeciego w lidze Rakowa ma dziewięć punktów mniej. Cieniem nadziei jest ewentualne zajęcie czwartego miejsca, które przy sprzyjających wiatrach (dublet Rakowa), gwarantowałoby występy na arenie międzynarodowej.

Tyle, że najpierw drużyna z Poznania musi zacząć grać w piłkę. Piłkarze Dariusza Żurawia wciąż jednak są cieniem ekipy, która tak zachwycała w eliminacjach Ligi Europy, bijąc kolejno czterech rywali. Dlaczego Lech aż tak bardzo spuścił z tonu?

Zatarty silnik

Reklama

Ewidentnie zespół jest źle przygotowany fizycznie. Zawodnicy nie biegają już w takim tempie, jak dawniej, nie są tak mobilni, wyglądają jakby poruszali się mając zaciągnięty hamulec. Nie ma się co oszukiwać. To kamień wrzucony do ogródka sztabu szkoleniowego.

Młodzi z głowami w chmurach

Najmłodsi piłkarze, którzy byli wartością dodaną drużyny, są cieniami siebie sprzed kilku miesięcy. Także, a może przede wszystkim, dotyczy to sfery mentalnej. Zamiast pełnych wigoru i chęci młodych chłopaków, przed którymi świat stoi otworem, widzimy zblazowanych graczy z nosami spuszczonymi na kwintę, którzy dawniej elokwentni teraz nie są w stanie sensownie wytłumaczyć swojej degrengolady. Być może tę grupę młodych przyjaciół rozbił fakt, że kilku z nich dostało zgodę na wyjazd i już w poważnych ligach zarabiają ogromne pieniądze (Jóźwiak, Moder, Gumny).

Jasne, że każdy zaprzeczy i ten argument można obalić na tysiąc sposobów, bo przecież przede wszystkim, ci którzy zostali muszą pracować na swoją szansę i nie mogą grać przeciwko sobie, ale... Młodzież nie zawsze działa racjonalnie. Niedawni koledzy z boiska są w stałym kontakcie, wymieniają się poglądami, zamiast skupiać się na grze w Lechu, wizualizują sobie gdzie za chwilę mogą być i jak poprawić swój byt. Utwierdzają ich w tym menedżerowie bez przerwy faszerując informacjami o zainteresowaniu kolejnych klubów z bogatych lig. I zadają sobie pytanie dlaczego ich już puścili a nas jeszcze nie. Naprawdę dwudziestolatkom nie trudno zwariować w podobnej sytuacji...

Spadek formy starszych, kontuzje kluczowych graczy, odejście Modera

Portugalczyk Tiba, na którego inteligencji i doskonałym wyszkoleniu technicznym bazuje Lech, potrafi w trakcie meczu zniknąć na kilkadziesiąt minut. Jego język ciała wskazuje na to, jakby bywał obrażony. Na co lub na kogo? Trudno wyrokować. W każdym razie też obniżył loty. Brakuje mu do pomocy Jakuba Modera, który notował mnóstwo przechwytów. Do tego choroba Ramireza, kontuzje Ishaka i Šatki nie mogły pozostać bez wpływu na formę drużyny.

Taktyka

Trener Dariusz Żuraw ciągle nie jest w stanie poprawić spójności zespołu. Poszczególni zawodnicy mają wiele jakości, ale sprawiają wrażenie jakby każdy robił to na co ma ochotę. Funkcjonują jak grupa jeźdźców bez głowy. Kiedy dobrze szło i zespół wyglądał dobrze fizycznie brak sztywnej organizacji gry nie przeszkadzał tak bardzo. Dziś po stracie piłki Lech gubi się, nie wie co robić, nie ma planu. Z Rakowem przegrał przede wszystkim taktycznie. Drużyna z Poznania na swojej połowie notuje średnio 17 strat na mecz. Wysoko podchodzący do rywala Raków wymusił na nim aż 35. Ktoś w Poznaniu nie odrabia lekcji.

Czytaj również na polsatsport.pl

Cezary Kowalski, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama