Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (12 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (10 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)

Lech Poznań - Cracovia 2-1 w meczu 26. kolejki Ekstraklasy

Mecz przyjaźni na trybunach, a na boisku walka na całego. Tak wyglądał mecz 26. kolejki Ekstraklasy Lech Poznań - Cracovia. "Kolejorz" wygrał 2-1 (1-1), a decydującego gola zdobył w 87. minucie rezerwowy Maciej Gajos.


Reklama

Cracovia przyjechała na Bułgarską z "łatką" drużyny grającej obecnie najładniejszą piłkę w lidze. Szybkie wymiany podań, sporo ruchu w środkowej strefie, efektowne wejścia skrzydłowych - to zrobiło wrażenie, także w Poznaniu. W poprzednich latach "Pasy" niemal zawsze przyjeżdżały na Bułgarską skazywane na porażkę, teraz to Lech miał się czego obawiać. Choćby tego, że jego rywalem był zespół, który ma najwięcej goli w lidze i wcale nie przeszkadza mu to, że zimą stracił najlepszego snajpera.

Cracovia pokazała swoją moc już w 7. minucie. Dwa szybkie zagrania, zgubienie przed polem karnym dwóch rywali i już Mateusz Cetnarski mógł wbiec z piłką w szesnastkę. Popatrzył w lewo, idealnie obsłużył Bartosza Kapustkę po drugiej stronie bramki i grający po raz setny w ekstraklasie Jasmin Burić nie miał szans na skuteczną interwencję.

Lech miał się w tym momencie czego obawiać. Trener Jan Urban podkreślał co prawda, że osiem strzelonych bramek w czterech wcześniejszych meczach to dobry wynik jego zespołu, ale przecież wiadomo, że po kontuzjach napastników, a tym bardziej jeszcze Szymona Pawłowskiego, każdy gol jest przez mistrza Polski wypracowywany z ogromnym trudem. Tym razem wyrównanie przyszło i szybko, i łatwo.  Po dalekim przerzucie Tamasa Kadara wydawało się, że atakujący bramkę Gergo Lovrencsics nie ma szans w walce powietrznej. Rzeczywiście, piłkę zbił do tyłu Jakub Wójcicki, ale pechowo - prosto pod nogi Darko Jevticia. A po chwili gości po raz drugi dopadł pech, gdyż Szwajcar trafił w Piotra Polczaka, zaś rykoszet zmylił Grzegorza Sandomierskiego.

To był mocny początek spotkania - dwa gole w dziesięć minut. Niestety, oba zespoły nie poszły za ciosem. Lech się schował i dawał Cracovii rozgrywać piłkę, ale tylko w okolicach linii środkowej boiska. Goście też nie ryzykowali, raczej szukali swoich szans po uderzeniach z dystansu, które jednak nie miały prawa zaskoczyć Buricia. Ich ataki skrzydłami były szybko likwidowane.

Urban w tym spotkaniu zrezygnował z wystawiania Karola Linetty'ego na dziesiątce, cofnął go do przerywania akcji "Pasów". Szansę dostał Jevtić i przy golu na 1-1 na pewno ją wykorzystał. Czy jednak był rozgrywającym z prawdziwego zdarzenia? Bardziej mógł błysnąć jako egzekutor - szczególnie w 38. minucie, gdy Kadar zagrał mu idealną piłkę na sytuację sam na sam. Jevtić wpadł w pole karne, ale uderzył nad poprzeczką. Ogólnie to ładniej na boisku prezentowała się Cracovia, a sytuacje stwarzał sobie Lech. Taką miał w 30. minucie Gergo Lovrencsics, a przed przerwą także Dawid Kownacki.

W drugiej połowie sytuacja za bardzo się nie zmieniła. W 49. minucie Burić uratował Lecha po efektownym strzale głową Erika Jendriska. Tempo siadło, trudno było o bardziej emocjonujące momenty. Trochę krwi napsuł lechitom Boubacar Diabang, szczególnie w 59. minucie, gdy znalazł się sam przed Buriciem. Bośniak rzucił się na murawę, a czarnoskóry napastnik "Pasów" kopnął piłkę nad poprzeczką.

Im bliżej było końca meczu, tym bardziej Lech grał odważniej. Przez godzinę można było wieszać psy na chaotycznym Gergo Lovrencsicsu, ale Urban zdecydował się na zmiany innych graczy ofensywnych: Sisiego, Jevticia i Kownackiego. Nie zawiódł się. W 85. minucie Sandomierski obronił jeszcze strzał głową Łukasza Trałki, ale po chwili nic nie mógł już zrobić. Lovrencsics dośrodkował w pełnym biegu, prosto do Gajosa, a ten strzelił zwycięskiego gola. Dla Węgra to... pierwsza asysta w sezonie.

Tym samym Lech jest coraz bliżej utrzymania miejsca w mistrzowskiej grupie, a Cracovia w poniedziałek może stracić swoją trzecią lokatę na rzecz Pogoni Szczecin.

Jacek Zieliński, trener Cracovii:

To przykra porażka, która boli, ale trzeba ją przełknąć i wyciągnąć wnioski. Dostaliśmy gola w najmniej spodziewanym momencie. Tak to już jest, jak nie próbujemy się cieszyć z tego, co już jest, czyli jednego punktu, a ryzykujemy. 

Lech nas niczym nie zaskoczył, poza tym, że strzelił nam dwie bramki. Byliśmy przygotowani na taką grę, czego efektem jest to, że długimi fragmentami mieliśmy mecz pod kontrolą. Ale to, że pod kontrolą, nie oznacza strzelonych bramek.

Jan Urban, trener Lecha Poznań:

Wydaje mi się, że było tak, jak się spodziewaliśmy. Jedna i druga drużyna chciała go wygrać. Cracovia znajduje się w bardzo dobrym momencie, jeśli chodzi o formę sportową. My też zrobiliśmy dużo od siebie, by ten mecz wygrać. Zawsze jest ten pierwszy raz, za mojej kadencji chyba nie było takiej sytuacji, że przegrywaliśmy, a jednak potrafiliśmy odrobić straty i wygrać. W meczu z takim zespołem nie jest o to łatwo, nie było nam łatwo odzyskać piłkę, gdy oni byli w jej posiadaniu. Mimo, że graliśmy na swoim stadionie, to w wielu momentach sami musieliśmy grać z kontrataku. Wygraliśmy bardzo ważne spotkanie.

Andrzej Grupa, Poznań


Lech Poznań - Cracovia 2-1 (1-1)

Bramki: 0-1 Kapustka 7., 1-1 Jevtić 9., 2-1 Gajos 87.

Lech: Burić - Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Kadar - Lovrencsics ŻK, Trałka, Linetty, Jevtić (70. Tetteh), Sisi (70. Jóźwiak) - Kownacki (82. Gajos).

Cracovia: Sandomierski - Deleu, Wołąkiewicz, Polczak, Wójcicki (90. +1 Adamczyk) - Jendrisek, Dąbrowski, Budziński, Cetnarski, Kapustka (88. Karaczanakow) - Diabang (74. Vestenicky).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 24813.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje