Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Lech Poznań - Cracovia 1-0 w 19. kolejce Ekstraklasy

Lech Poznań pokonał Cracovię 1-0 i awansował na czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy. Sam mecz był jednak przeciętny, a najważniejszym jego momentem, oprócz gola Emira Dilavera, była poważnie wyglądająca kontuzja kolana reprezentanta Polski Macieja Makuszewskiego.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

W 26. minucie Christian Gytkjaer zabrał piłkę obrońcom Cracovii, podał do Darka Jevticia, a ten wypuścił Macieja Makuszewskiego. Skrzydłowy Lecha miał przed sobą futbolówkę już w polu karnym, ale na nią nadepnął i wywinął efektownego orła. Z trybun wyglądało to dość śmiesznie, ale reprezentantowi Polski wcale do śmiechu nie było. Dość szybko na boisko wbiegli klubowi lekarze, a Łukasz Trałka pokazywał, że niezbędna jest zmiana. Kontuzja kolana na siedem miesięcy przed mundialem nie zapowiada nic dobrego dla zawodnika, który tej jesieni zyskał zaufanie selekcjonera Adama Nawałki. Wypada wierzyć, że po takim przeproście kolana więzadła krzyżowe pozostały w całości...

Lecha w tym meczu prowadził Rene Poms, bo Nenad Bjelica został zawieszony na dwa pojedynki za swoje zachowanie tydzień temu w Gliwicach. Austriak ma znakomity bilans w zastępowaniu Bjelicy, bo w czterech spotkaniach zdobył 10 punktów. Ani razu nie musiał jednak w tych meczach odrabiać strat. Niewiele brakowało, by tak właśnie było dzisiaj. Już w 3. minucie Emir Dilaver źle zagrał piłkę do Matusza Putnocky'ego i "Pasy" wywalczyły rzut rożny. Po dośrodkowaniu Krzysztof Piątek przeskoczył Dilavera i wpakował piłkę do siatki. Sędzia Mariusz Złotek pokazał na środek boiska, ale po weryfikacji VAR zmienił decyzję. Napastnik Cracovii nie dość, że faulował rywala, to jeszcze zagrał ręką.

Lech dość szybko opanował sytuację i zaczął grać tak, jak w poprzednich tygodniach. Czyli przeważał, wymieniał podania na połowie boiska, ale im bliżej było pola karnego Cracovii, tym sytuacja się gmatwała. Piłkarze z Krakowa umiejętnie przerywali te akcje, a kolejne rzuty rożne wykonywane przez Darka Jevticia przynosiły co najwyżej kontry rywalom. Trzeba jednak przyznać, że Szwajcar jako jedyny na boisku potrafił zrobić coś nieszablonowo. Jego dwa uderzenia z dystansu w odstępie kilkudziesięciu sekund sprawiły sporo kłopotów Grzegorzowi Sandomierskiemu.

Cracovia rzadko wychodziła ze zorganizowanymi atakami na połowę Lecha, ale swoją okazję też w końcu dostała. W 33. minucie goście otrzymali rzut wolny z 18 metrów - przy piłce stanęli Javi Hernandez i wychowanek Lecha Szymon Drewniak. Na strzał zdecydował się Hiszpan - piłka leciała obiecująco, ale głową zdołał ją podbić stojący w murze Christian Gytkjaer. Po chwili futbolówka znalazła się w bramce Lecha - Adam Deja był jednak na pozycji spalonej.

W 37. minucie Sandomierski chyba trochę niepotrzebnie wybił piłkę poza boisko, bo akcji Lecha po dośrodkowaniu nikt nie zamykał. Jevtić pięć poprzednich dośrodkowań zepsuł, ale tym razem zagrał idealnie - prosto na głowę Dilavera, który uciekł Piątkowi.

Po tym golu tempo meczu spadło jeszcze bardziej, choć końcówka pierwszej połowy dostarczyła odrobiny emocji. Najpierw za sprawą nieuznanego gola Rafała Janickiego (na spalonym był biorący udział w akcji Łukasz Trałka), a później po pierwszym w meczu celnym strzale gości (zza pola karnego próbował Piątek).

Po przerwie to Cracovia musiała rzucić się do ataku, ale minuty mijały, a to nadal Lech częściej siał zamęt w defensywie rywali. Kilka kontr zapowiadało się bardzo ciekawie, ale zwykle gdy piłka trafiała do Raduta lub Baerkrotha, tempo spadało, a i zagrożenie szybko mijało.

Trener "Pasów" Michał Probierz, aby ruszyć swój zespół, dokonał dwóch zmian w pomocy, ale wejście Mateusza Szczepaniaka i Mateusza Wdowiaka niewiele dało.

Mecz stał się nudny, a Cracovia tylko raz miała realną szansę na wyrównanie - Adam Deja nie sięgnął jednak piłki głową na tyle dobrze, by ją skierować do pustej bramki. Strzały lechitów z kolei irytowały kibiców, ale ostatecznie "Kolejorz" po raz drugi z rzędu na swoim stadionie wymęczył wygraną.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Cracovia 1-0 (1-0)

Bramka: 1-0 Dilaver 38.

Lech: Putnocky - Gumny, Janicki, Dilaver, Kostewycz - Makuszewski (28. Baerkroth), Trałka ŻK, Gajos (46. Tetteh ŻK), Jevtić, Radut - Gytkjaer (80. Rakels).

Cracovia: Sandomierski - Fink ŻK, Helik, Malarczyk, Pestka - Mihalik (72. Diego Ferraresso), Drewniak, Deja, Hernandez (54. Szczepaniak), Wójcicki (59. Wdowiak ŻK) - Piątek.

Sędziował: Mariusz Złotek (Gorzyce).

Widzów: 20692.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Cracovia | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje