Reklama

Reklama

Lech Poznań chce zmienić historię

Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Awansować będzie trudno, ale jest to możliwe - mówi obrońca Lecha Poznań Luis Henriquez. Jego zespół spróbuje dokonać rzeczy, której nie dokonał jeszcze żaden polski klub.

Kilkakrotnie zdarzało się, że polskie zespoły przegrywały w pucharach pierwsze spotkanie aż 0-3, ale ani razu nie zdołały odrobić strat w rewanżu. Były takie przypadki przy wyniku 1-4 na wyjeździe (choćby w dwumeczu Wisły z Realem Saragossa 12 lat temu), ale nie przy 0-3. A tyle Lech przed tygodniem przegrał w Szwecji z AIK Solna.

- Nie pamiętam, by taka sytuacja przytrafiła się w mojej karierze. Jestem jednak pewny, że możemy zmienić historię. To tylko trzy bramki. Ludzie myślą, że to sporo, ale my wiemy swoje - twierdzi Luis Henriquez. Lewy obrońca "Kolejorza" uważa, że krytyka za małą liczbę strzelonych bramek nie powinna spadać tylko na napastników. - Jesteśmy jak rodzina, dziś strzelają jedni, jutro mogą inni. To nie tylko napastnicy, ale wszyscy piłkarze mają sprawić, że awansujemy do następnej rundy - dodaje reprezentant Panamy.

Reklama

- To jest głos z szatni, a głos z szatni jest głosem trenera. Gdybym w to nie wierzył, to jako pierwszy poszedłbym do prezesa, złożył rezygnację i nie prowadził drużyny w meczu ze Szwedami - mówi trener Lecha Mariusz Rumak.

Pod jego wodzą Lech nie strzelił jeszcze czterech goli w jednym meczu, raz zdarzyły się trzy bramki (3-1 z Cracovią). Średnia "Kolejorza" też nie jest imponująca - w 18 meczach, odkąd Rumak jest trenerem, jego piłkarze zdobyli 18 bramek. Brak klasowego napastnika nie martwi szkoleniowca. - Największym potencjałem Lecha jest zespół, a nie jeden zawodnik czy trener. Tak jak powiedział Luis, nie ma znaczenia, czy bramkę strzeli napastnik, obrońca albo też rywal samobójczą. Musi paść jutro ich więcej niż trzy i tyle - opowiada Rumak.

Jego zdaniem porażka 0-3 na Rasundzie była efektem złożenia się dalekich podróży, nocnego wstawania po alarmach przeciwpożarowych w hotelu i zmęczenia. - W Sztokholmie zebraliśmy żniwo tego wszystkiego - przyznaje. - Mam nadzieję, że zobaczymy Lecha charakternego, ofensywnego i mądrze grającego - dodaje trener Lecha, który potwierdził, że jego podopieczni dostali w ostatnich dniach więcej wolnego.

Mecz Lech Poznań - AIK Solna w czwartek o godz. 20 na Stadionie Miejskim w Poznaniu.

Andrzej Grupa


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL