Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Lech Poznań. Bjelica po Koronie nie wytrzymał: Legia i Jagiellonia wygrywają po 7-0!

Już po raz drugi w tym roku trener Lecha Poznań Nenad Bjelica nie wytrzymał ciśnienia i po meczu zaczął mówić "od rzeczy". Tym razem ironizował, twierdząc, że Lech gra bardzo słabo, ale ma bardzo dobre wyniki. - Legia i Jagiellonia to są wielcy faworyci, wygrywają każdy mecz po 7-0 i grają bardzo dobrze, pięknie - przyznał.

Początkowo nic nie zapowiadało, że Bjelica da się sprowokować do tego stopnia, by posłużyć się tak mocnym sarkazmem. Rzeczowo ocenił spotkanie, uznał, że Korona zagrała bardzo dobrze, a Lech poniżej swoich możliwości. Zauważył, że być może rywalom było łatwiej, bo są pozbawieni presji, nie muszą grać także po czterech dniach o Puchar Polski.
- To może być powód, że nie zaprezentowaliśmy swojego poziomu, byliśmy daleko od rywala, nie graliśmy pierwszej i drugiej piłki. Było nerwowo. Ale pokazaliśmy charakter i chcieliśmy wygrać. Z wyniku jestem zadowolony, z gry nie mogę być, ale pogratuluję drużynie sukcesu - mówił chorwacki szkoleniowiec. 

Reklama

Dodał, że Jasmin Burić wystąpił dlatego, by wpaść we właściwy rytm przed finałem Pucharem Polski, w którym zagra, zaś Abdul Aziz Tetteh i Maciej Makuszewski są potrzebni w procesie rotacji.
- Bo mamy siedem meczów do końca i w 11 grać nie będziemy. To powód, dla którego grają wszyscy - tłumaczył.

Później jednak nadeszło zasadne pytanie, czy to nie był czasem najgorszy występ Lecha wiosną. Bjelica zaczął normalnie:
- Może być, bo z Górnikiem Łęczna graliśmy niedobrze, ale w pierwszej połowie - ocenił.

Później jednak Bjelica mocno się zaperzył:
- My gramy normalnie, a wszyscy eksperci mówią: słabo. Nie pięknie, ale słabo. Wyniki są lepsze niż gra. Tak, musimy to akceptować i być lepsi. Nie jesteśmy faworytem, ale powalczymy do końca. Legia i Jagiellonia to faworyci, grają bardzo dobrze, pięknie, wszystko wygrywają po 7-0. A my gramy słabo, ale mamy bardzo dobre wyniki. Dlatego myślę, że Legia, Jagiellonia i Lechia to faworycie do mistrzostwa Polski - ironizował Bjelica.

Gdy został zapytany, czy to odpowiedź na słowa Michała Probierza, jeszcze bardziej się nakręcił.

- Nie, ja to cały tydzień wiedziałem, że Lech zagra słabo, a wynik będzie lepszy niż gra. Faworytem jest Legia, po Legii Jagiellonia. To mój komentarz, nic innego. Na razie wiosną wygraliśmy 10 razy, ale nie gramy dobrze. Idziemy dalej, jesteśmy mali, bardzo mali, ale chcemy walczyć. Tylko walczyć, nawet jak nie ma szansy, to walczyć do końca - zakończył Bjelica.

Inaczej po meczu komentował spotkanie trener Korony Maciej Bartoszek. Pogratulował Lechowi wygranej, ale zaznaczył, że jego zespół był lepszy, kontrolował spotkanie, przeważał, choć nie wygrał.

- Takie mecze też się zdarzają. Już w spotkaniu z Legią wyglądaliśmy dobrze i progres w grze jest widoczny. Cieszę się, że praca przynosi efekty. Szkoda wyniku, ale duży szacunek dla drużyny za postawę - mówił trener Korony. Bartoszek nie chciał odnieść się do sytuacji z 80. minuty, gdy arbiter Szymon Marciniak podyktował kontrowersyjną jedenastkę dla Lecha za odepchnięcie Darko Jevticia przez Mateusza Możdżenia. - Ja nie jestem od oceniania sędziów, od tego są inne osoby. Myślę, że niedługo dowiemy się, czy ten karny powinien być czy nie. My nic nie poradzimy: było, minęło.

W kolejnym spotkaniu z Jagiellonią Korona będzie musiała sobie radzić bez Radka Dejmka i Mateusza Możdżenia, obaj będą pauzowali za nadmiar żółtych kartek. - W jakimś sensie to osłabienie, ale są inni, którzy dostaną szansę. I mam nadzieję, że będą chcieli ją wykorzystać - stwierdził Maciej Bartoszek.

Z Poznania Andrzej Grupa


Dowiedz się więcej na temat: Nenad Bjelica | Maciej Bartoszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje