Lech pokonał Koronę po dwóch golach Mikołajczaka

Lech Poznań pokonał Koronę Kielce 2:0 w meczu 17. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Bohaterem spotkania był Tomasz Mikołajczak, który wczoraj obchodził 22. urodziny, a dziś dostał szansę gry dostał szansę gry dopiero w 63. minucie.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO

Reklama

W pierwszym spotkaniu obu drużyn w tym sezonie Lech rozbił Koronę w Kielcach 5:0. Jednak w sobotę we Wronkach kielczanie sprawiali wrażenie, jakby zapomnieli o tamtym traumatycznym przeżyciu. Korona nie miała zamiaru chować się za podwójną gardą i odważnie ruszyła do przodu. Z kolei przetrzebiony kontuzjami Lech czekał na przejęcie piłki i gdy ją odzyskał, wyprowadzał kontry.

Lechici najczęściej atakowali lewym skrzydłem, na którym szalał Sławomir Peszko. Ofensywnie grający pomocnik "Kolejorza" nie zawsze miał siły na szybki powrót, co wykorzystywała Korona, niemal wyłącznie atakując lewą stroną. Bardzo aktywny był Paweł Sobolewski, który starał się dogrywać piłkę na środek do Ediego. Ten jednak albo pudłował, albo jego uderzenia bronił Jasmin Burić. Z kolei Zbigniew Małkowski najwięcej roboty miał z wyłapywaniem wrzutek Peszki i podczas akcji, w których pierwsze skrzypce grali Robert Lewandowski i Anderson Cueto.

Oba zespoły wypracowały w pierwszej połowie sporo dobrych okazji i oddały w sumie aż 22 strzały (13-9), jednak znacznie gorzej było już ze skutecznością (5-3). Do siatki trafił jedynie Ivan Djurdjević, ale był na spalonym i sędzia słusznie gola nie uznał (3. minuta).

W pierwszych minutach po przerwie mocno przycisnęli kielczanie. Dwie bardzo dobre okazje miał Paweł Buśkiewicz, lecz w obu przypadkach fantastycznie bronił bramkarz Lecha. Wielkie brawa należą mu się zwłaszcza za sytuację z 52. minuty, gdy był górą w sytuacji jeden na jeden. Asystował Edi.

"Kolejorz" odpowiedział pięć minut później, gdy po akcji prawą stroną, Lewandowski dostał piłkę na 7. metr, jednak nie trafił w bramkę.

Im bliżej końca, tym aktywniejszy w ataku był Peszko. Nękał strzałami Małkowskiego, a w 77. minucie idealnie dograł z rzutu rożnego na głowę do Tomasza Mikołajczaka. Ten był przytrzymywany przez Cezarego Wilka, a mimo tego wpakował futbolówkę do siatki.

Dziesięć minut później piłkarz Lecha strzelił drugiego gola. Tym razem w stylu Tomasza Frankowskiego. Ograł obrońcę w narożniku pola karnego, a potem podcinką wpakował piłkę do bramki ponad bramkarzem.

LECH POZNAŃ - KORONA KIELCE 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Tomasz Mikołajczak (77.), 2:0 Tomasz Mikołajczak (87.)

LECH: Jasmin Burić - Mateusz Możdżeń, Bartosz Bosacki, Ivan Djurdjević, Marcin Kamiński - Sławomir Peszko, Tomasz Bandrowski, Dimitrije Injać, Anderson Denyro Cueto Sanchez (63. Tomasz Mikołajczak) - Semir Stilić (86. Jan Zapotoka), Robert Lewandowski (90. + 3 Mateusz Szałek).

KORONA: Zbigniew Małkowski - Jacek Markiewicz, Jose da Rosa Hernani, Nikola Mijailović, Piotr Malarczyk - Paweł Sobolewski, Cezary Wilk (81. Łukasz Cichos), Aleksandar Vuković, Jacek Kiełb (68. Dariusz Łatka) - Paweł Buśkiewicz (74. Ernest Konon), Edi Andradina.

Żółta kartka - Lech Poznań: Mateusz Możdżeń, Tomasz Bandrowski. Korona Kielce: Cezary Wilk.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów 3 000.

Zobacz także

Zieliński: Lech dalej walczy o mistrzostwo

Mikołajczak: Wreszcie się odblokowałem

Bandrowski: Celowaliśmy w czołówkę tabeli

Dowiedz się więcej na temat: Ekstraklasa | Tomasz Mikołajczak | Kielce | korona | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje