Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Lech miał być ligową alternatywą dla Legii. Waży się teraz, czy będzie

Wszystko, co wydarzyło się w Lechu Poznań w 2006 roku, miało prowadzić do zbudowania w poznańskim klubie ligowego potentata na miarę Ekstraklasy, który podjąłby realną walkę z Legią Warszawa. Dotąd się to nie udało, teraz pojawiło się światełko. Dlatego niedzielne starcie obu ekip jest takie ważne.

Ligowy klasyk między Legią a Lechem zastaje obie ekipy za każdym razem w innej sytuacji. Jesienią najczęściej któraś z tych drużyn ma kryzys albo kłopoty związane z gra w pucharach, przesileniem, redefinicją założeń po letnim oknie transferowym. Wiosenne mecze są kamieniem milowym w walce o mistrzostwo kraju. Do tej pory jednak - głównie w wykonaniu Legii, co bardzo boli kibiców Lecha.

Wśród starć poznaniaków z warszawiakami w ostatnich sześciu latach, czyli po pamiętnej wygranej ekipy Macieja Skorży w 2015 roku (otwierającej drogę do mistrzostwa), znajdziemy mecze udane i efektowne w wykonaniu Kolejorza - chociażby 3-0 za Nenada Bjelicy czy też wygraną na koniec pandemicznego sezonu 2019/2020. Większość starć jednak, a już zwłaszcza te w Warszawie czy finałach Pucharu Polski, to dla kibiców Kolejorza katorga. Księga Hioba, w której Lech przegrywa mecze, których przegrać nie musiał i w których prowadził.

Dla kogoś, kto kibicuje Lechowi, nie przepada za Legią i w pojedynku dwóch tych firm w polskiej lidze ma jednoznacznie określone priorytety, to sytuacja trudna do zniesienia. A nieudane mecze z Legią były kołem zamachowym napędzającym obecny stan psychiczny i nastroje wielu fanów Lecha.

To już jest ważny powód, by uznać niedzielny mecz Lecha w Warszawie za bardzo ważny i może przełomowy. Przełom może nastąpić właśnie w tej kwestii powstrzymania hiobowych wieści dla fanów Lecha i zaprzestania torturowania ich meczami, które spychają człowieka na dno smutku.

Reklama

To jednak nie jest powód jedyny. 

Lech Poznań po 2006 roku - jednak rozczarowanie

Jedną z legend najnowszej historii Lecha jest zwycięstwo nad Legią w finale Pucharu Polski w 2004 roku. Poznaniacy dokonali wtedy tego, na co teoretycznie nie mieli szans. Zrobili to wbrew logice i przełamując wytyczone im ograniczenia, a zatem zrobili to, o czym ich kibice marzą. Wtedy jednak Kolejorz był klubem i drużyną, która nie miała żadnych szans na podjęcie walki na długim dystansie o dominację ligową w Polsce, w tym z Legią.

Wszystko, co wydarzyło się potem, poważne i przełomowe zmiany w 2006 roku i wejście do Lecha pieniędzy i nowego właściciela, przeniesienia go do grona klubów wydolnych z kategorii tych bankrutujących, prowadzić miało właśnie do tego, by tę sytuację zmienić. Odtąd Lech miał już trwale należeć do ligowej czołówki w Polsce, trwale walczyć o mistrzostwo i podjąć realną walkę z Legią Warszawa o laury. Stać się jej rzeczywistą konkurencją, której od czasu rozpadu wielkiej Wisły prezesa Cupiała ta w zasadzie nie ma. 

Lech miał środki i okazję, aby taką alternatywą się stać, ale nic z tego nie wyszło. Nie urósł do miana ligowego giganta, który realnie walczy o tytuł. Ta walka zdarzała mu się zaskakująco rzadko, częściej rozczarowywał i Legia dość szybko przekonała się, że Lech nie stanowi dla niej zagrożenia. Może z nim przegrać pojedyncze mecze, ale raczej nie przegra całego sezonu, a ostatnie sześć lat to przekonanie ugruntowało.

Stawką niedzielnego meczu, a w konsekwencji całego tego sezonu jest zmiana tej sytuacji i tego przeświadczenia. Maciej Skorża i współczesny Lech dokonali na tyle istotnych zmian w zespole po przegranym ostatnim sezonie, że zaczęła się rysować perspektywa takiej zmiany. Nie chodzi przy tym jedynie o transfery, bo one stanowią tylko wierzchołek góry lodowej zmian, do jakich już doszło i powoli dochodzi. Te zmiany mogą doprowadzić do przesunięcia Lecha z grona przegrywów do kategorii zespołów, na których można polegać. Mogą, ale nie muszą, bo przełożenie poczynań w klubie na boisko to dość złożony proces.

CZYTAJ TAKŻE: Transfery Lecha to igrzyska dla ludu. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu

Lech Poznań w przełomowym momencie

Od 2006 roku Lech nie był w stanie sprostać postawionym mu wymaganiom i marzeniom kibiców, którzy dostrzegli szansę zbudowania teraz w Poznaniu mistrza na lata i tej nadziei się trzymają. Kolejorz wyraźnie oddał pole Legii, a tytuły zdobywał sporadycznie (2010, 2015), przeplatając je znacznie częstszymi kryzysami i katastrofalnymi sezonami. Nie powstał klub, który by nadzieje z 2006 roku spełnił.

Ale wciąż może powstać. Lech jest w tej chwili w miejscu, w którym decydują się jego losy i przyszłość. Decyduje się, czy pozostanie w gronie rozczarowujących ekip zbierających ze stołu okruchy, czy też realnie zaatakuje zastawiony nagrodami stół. I stanie się prawdziwą, a niewydumaną konkurencją dla Legii, stająca jej okoniem we walce o zaszczyty.

Legia - Lech: gdzie oglądać transmisję tv?

Wcześniej jednak Lech zagra prestiżowy mecz z Legią Warszawa. Starcie mistrza Polski z liderem PKO Ekstraklasy odbędzie się w niedzielę w stolicy - początek o godz. 17.30. Transmisja i stream online meczu Legia - Lech w TVP Sport i Canal+, "na żywo" na Sport.Interia.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL