Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Lech - Legia w finale PP. ​Araszkiewicz: Dla Lecha to mecz o wszystko

- Wszyscy w Poznaniu wiedzą, że jeśli Lech nie zdobędzie pucharu, to w klubie dojdzie do bardzo dużych zmian. Dla Lecha to mecz o wszystko i na pewno piłkarze Jana Urbana wyjdą na murawę bardzo zmobilizowani - mówi w rozmowie z Interią Jarosław Araszkiewicz, były piłkarz Legii i Lecha.

Interia: Kto zdobędzie Puchar Polski?

Jarosław Araszkiewicz: - Lepszy, a kto nim będzie okaże się po meczu. Ale mówiąc serio, chciałbym, żeby to był Lech. Wiadomo, że ten klub jest mi bliższy, choć występowałem też w Legii. Co do meczu na Stadionie Narodowym, to spodziewam się bardzo zaciętego spotkania. Rozstrzygnięcie pewnie padnie po którymś ze stałych fragmentów gry lub indywidualnej akcji. Myślę, że mecz otworzy się w momencie, gdy któraś z drużyn strzeli gola. Do tego czasu na boisku będzie górować taktyka.

Dla Lecha to prawdziwy mecz o wszystko. W razie porażki poznaniacy nie wystąpią w europejskich pucharach. Czy presja z tym związana może mieć wpływ na postawę drużyny Jana Urbana?
- Nie trzeba ich mobilizować i przypominać, jaka jest stawka spotkania. W lidze Lechowi za bardzo nie idzie (mistrz Polski zajmuje dopiero siódme miejsce w tabeli - przyp. red.). Wszyscy w Poznaniu wiedzą, że jeśli Lech nie zdobędzie pucharu, to w klubie dojdzie do bardzo dużych zmian.

Patrząc na personalia, lepiej prezentuje się skład Legii. Gdzie Lech powinien szukać swoich szans?

- To, co jest na papierze nie ma większego znaczenia. Tutaj o końcowym sukcesie decydują detale jak dyspozycja dnia. Byłem pod wielkim wrażeniem meczu Legii z Cracovią. Drużyna Stanisława Czerczesowa zaprezentowała się naprawdę świetnie. Aż przecierałem oczy ze zdumienia. Widać jednak, że w ich grze brakuje powtarzalności, a najlepiej pokazał to mecz z Zagłębiem, w którym legioniści wypadli bardzo słabo.

Jak panu się podoba Legia Stanisława Czerczesowa? Wysoki pressing, który stosuje drużyna Rosjanina faktycznie może dać sukcesy nie tylko w kraju?
- Spokojnie z tymi sukcesami, bo Legia wciąż czuje na plecach oddech Piasta. W następnej kolejce gliwiczanie przyjeżdżają na Łazienkowską i jak wygrają to oni będą bliżej tytułu.

Finał Pucharu Polski odbędzie się na PGE Stadionie Narodowym. To dodaje prestiżu rozgrywkom?
- Oczywiście, że tak. Chwała Zbigniewowi Bońkowi za to, że udało mu się podnieść rangę Pucharowi Polski. Kiedyś wyglądało to inaczej, Puchar był trochę kukułczym jajem. Teraz to się zmieniło.

Rozmawiał Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje