Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Lech - Legia. Urban mówi, jak w Warszawie traktuje się mecze z Lechem

Czy w Poznaniu mecze Lecha z Legią są traktowane szczególnie, a w Warszawie tylko jako jedne z wielu? - Bez przesady, zarówno dla fanów Legii, jak i Lecha, jest to niesamowicie prestiżowe spotkanie - mówi obecny trener Lecha Poznań, a w przeszłości przez kilka lat szkoleniowiec klubu ze stolicy Jan Urban. Hit Ekstraklasy dziś o 20.30 w Canal Plus. Relacja na żywo w Interii.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Lech - Legia

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

- Gramy u siebie, a tu zawsze jesteśmy faworytem - te słowa trener Urban wypowiedział przed niedawnym spotkaniem z Jagiellonią Białystok, które jego zespół przegrał 0-2. Czy tak jest i teraz przed prestiżowym starciem z Legią? Za Lechem powinien przemawiać własny stadion, 40-tysięczna publiczność, a także fakt, że w 2015 roku wygrał cztery z pięciu spotkań ze stołecznym klubem i zabrał mu jeszcze mistrzostwo Polski. Za Legią przemawia jednak obecna forma drużyny, ale także i szeroka kadra, której Urban może tylko trenerowi Stanisławowi Czerczesowowi pozazdrościć.  Szkoleniowiec Lecha zdaje sobie zresztą sprawę, że pod tym względem rywal ma przewagę.

Reklama

- Grają dobrze, zmontowali fajną paczkę i trener nie musi się zastanawiać, kto ma grać. Byli na bokach obrony Brzyski, "Bereś" i Łukasz Broź, a tu nagle przyszli Hlousek i "Jędza". Bez nich też daliby sobie radę, bo defensorzy byli już nieźli. Rywalizacja w Legii jest bardzo duża, na pewno to silny zespół na naszą ligę, co wiosną Legia potwierdza w lidze. Sam fakt, że trener Nawałka powołał chyba ośmiu graczy z naszej ligi, w tym aż pięciu z Legii też o czymś świadczy - mówi Urban, ale nie chce oceniać pracy trenera Czerczesowa. - Trzeba poczekać. Po moim odejściu z tego klubu też był moment za kadencji trenera Berga, że to dobrze wyglądało, a skończyło się jak się skończyło. Trzeba zachować cierpliwość, często szybko wyciągnięte wnioski nie są trafne - dodaje.

Urban podkreśla to, co widzą chyba wszyscy: Legia gra dobrze wysokim pressingiem, jest w niezłej formie, dzięki czemu szybko odrobiła stratę do Piasta i trudno znaleźć w niej słabe punkty. - Przy czym też nie zawsze wygrywają mecze, nawet jeśli są lepsi. Taką wpadkę jak my w Bielsku-Białej też mają już za sobą - uważa.

W Poznaniu na mecze z Legią stadion wypełnia się do ostatniego miejsca, choć bilety są zdecydowanie najdroższe w sezonie. W Warszawie na meczach z Lechem frekwencja też jest zwykle bardzo wysoka. Urban nie zgadza się ze stwierdzeniem, że dla Legii to zwykłe pojedynki, a dla Lecha - wyjątkowe. Pracował w Legii, prowadził ją do mistrzostwa Polski, jest zresztą ostatnim szkoleniowcem, który poprowadził klub z Warszawy do zwycięstwa przy Bułgarskiej.

- Bez przesady, zarówno dla fanów Legii, jak i Lech, jest to niesamowicie prestiżowe spotkanie. Często bywało tak, że decydowało o mistrzostwie Polski, czy Pucharze Polski. Każdy wie, z kim się walczy o najwyższe cele, w ostatnich latach Lech walczył o nie z Legią. Wcześniej przez wiele lat dominowała Wisła, ale to się zmienia. Teraz to dwa kluby o największym potencjale w Polsce, pod każdym względem: potencjału, ekonomicznym, organizacyjnym. Różnica w tabeli między nami nie jest normalna, mamy za sobą zwariowany sezon. Zobaczymy, jak to wszystko się skończy, ale już jesienne spotkanie pokazało, że sytuacja w tabeli nie ma nic wspólnego z tym, co się dzieje na boisku - uważa Urban.

Szkoleniowiec Lecha zna wielu graczy Legii, bo z nimi pracował, ale jego zdaniem nie ma to większego znaczenia. - Jędrzejczyk już zdążył wrócić, Rzeźniczak po tylu latach jest innym piłkarzem, bardziej doświadczonym, a Borysiuk miał 16 lat, jak zaczynał ze mną pracować. Wyjechał z Warszawy, wrócił, inny człowiek. Może charakterologicznie się nie zmieniają i w tym aspekcie mogę coś podpowiedzieć - tłumaczy Urban, który spodziewa się wysokiego pressingu ze strony rywala od pierwszej minuty.

- Tak będą chcieli grać, bo to im przynosiło dobre efekty i w wielu spotkaniach szybko strzelali bramkę. Na tej naszej wymienionej murawie łatwiej będzie efektywny pressing. My też zmieniliśmy styl gry, bo jesienią również próbowaliśmy wysokiego odbioru piłki. Trzeba było jednak coś zmienić, bo ładna gra bywa połączona z wynikami tylko do pewnego momentu. Dziś wiele mocnych drużyn w Europie prezentuje różny styl, a osiąga wyniki. W Hiszpanii dojdzie do konfrontacji dwóch stylów, bo w Lidze Mistrzów Atletico wpadło na Barcelonę. To dwa style, oba efektywne, ale w tych starciach Atletico musi po prostu zmienić model, bo przeciwstawia się komuś, kto ma dwa razy większy potencjał ekonomiczny i sportowy. Jak nie możesz na równi rywalizować, to starasz się zniwelować atuty rywala - przyznaje Urban i chyba zdradza trochę tajników z taktyki swojej drużyny na sobotni mecz. Można się spodziewać, że Lech będzie szukał agresywnej gry dopiero na swojej połowie, a później po przejęciu piłki szybko starał się z nią przemieścić pod bramką Legii. Czy tak się stanie, przekonamy się w sobotę wieczorem. Początek szlagieru w Poznaniu - o godz. 20.30.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Legia Warszawa | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje