Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Lech - Lechia 3-0. Bjelica przeżył to pierwszy raz. Zespół dał radę

- Nigdy w karierze nie miałem takiej sytuacji, bym musiał dokonać trzech zmian w pierwszej połowie. Cieszę się, że drużyna dała sobie radę w tej trudnej sytuacji - powiedział po wygranym 3-0 meczu z Lechią Gdańsk trener Lecha Poznań Nenad Bjelica.

Już po kwadransie do gry nie był zdolny Mario Szitum, po kolejnym kwadransie murawę opuścił bramkarz Mario Szitum, a w 44. minucie urazu doznał Mihai Radut. Dopiero w sobotę wszyscy przejdą badania medyczne, ale nie wydaje się, by urazy Szituma i Buricia były poważne. Gorzej może wyglądać sytuacja z Radutem, który skręcił kolano.
- Mam nadzieję, że to nie będzie nic wielkiego. Dwaj pozostali mają sprawy mięśniowe. Pierwszy raz w karierze musiałem dokonać trzech zmian w pierwszej połowie. Drużyna zrobiła jednak później wszystko dobrze w ofensywie i defensywie, zdobyła też ważnego trzeciego gola. Jak prowadzisz już 3-0, to łatwiej jest dograć mecz do końca w takiej sytuacji - mówił Bjelica.

W przerwie zalecił jednak swoim podopiecznym bardziej rozważną grę. - Ale kontuzji nie można przewidzieć. Powiedziałem im tylko, by zbytnio nie ryzykowali, bo nie mamy już zmian. Dopiero przy stanie 3-0 Lechia miała dwie groźne sytuacje, do tego czasu mieliśmy wszystko pod kontrolą, a i fizycznie zawodnicy do samego końca dobrze wyglądali - ocenił Bjelica.

Reklama

Trener Lecha był zadowolony z tego, że jego zespół wreszcie zdołał wygrać dwa mecze z rzędu, pierwszy raz od sierpnia zeszłego roku.

- Zawsze trudno jest potwierdzić formę po dobrym meczu, a taki graliśmy w niedzielę. Zespół pokazał moc na boisku, wygrał zasłużenie z drużyną silną, mającą duże umiejętności, ale będącą w niełatwej sytuacji. Wiele rzeczy tkwi w głowach piłkarzy. W naszym zespole widać już było, jak wielka jest różnica, gdy wszyscy są pewni siebie, mają zaufanie do siebie i walczą jak drużyna. Ostatnie cztery mecze pokazały też, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu, tak fizycznie, jak i mentalnie - mówił trener Lecha i żałował stanu boiska, bo jego zdaniem ono przyczyniło się do braku dokładności przed bramką Lechii w drugiej połowie spotkania. Z drugiej jednak strony chwalił swojego napastnika Christiana Gytkjaera, który strzelił bramkę w czwartym kolejnym meczu.

- Bardzo mnie to cieszy, gdy napastnik strzela po golu co mecz, a zwłaszcza, że to były bardzo ważne bramki. Ze Śląskiem decydująca, w Warszawie i z Jagiellonią  dającą powrót do gry na 1-1, dziś na 2-0 tuż przed przerwą. Christian potrzebuje trafień, jak raz trafi, to potem strzela regularnie. Po tym karnym w Kielcach, gdy nie trafił w ostatniej akcji meczu, potrzebował motywacji. Taka już jest piłka. Gdyby dzisiaj był karny, to on był wyznaczony do strzelania, bo teraz wróciła mu pewność siebie - zdradził Bjelica.

Piłkarze Lecha do wtorku będą mieli wolne, w środę i czwartek czekają ich dwa treningi, w piątek jeden, a w sobotę zagrają sparing. W kolejnym tygodniu od poniedziałku normalnym rytmem lechici będą przygotowywali się do spotkania z Wisłą Kraków.

- Mamy teraz przerwę, ale drużyna jej potrzebowała, bo przez dwa tygodnie była pod dużą presją. Jestem pewny w stu procentach, że po niej znów będzie grać na bardzo dobrym poziomie. Nie patrzymy teraz na Legię czy Jagiellonię, choć one mają ciężkie mecze z ambitnymi zespołami, ale jeśli dalej będziemy grać tak, jak w czterech ostatnich meczach, to do końca rywalom trudno będzie uciec - zakończył szkoleniowiec Lecha.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Nenad Bjelica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje