Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Lech gra z Wisłą o fotel lidera

Lech Poznań po raz kolejny spróbuje zostać choćby na jeden dzień liderem ekstraklasy - stanie się tak, jeśli pokona w sobotę Wisłę Kraków. "Kolejorz" jest zdecydowanym faworytem tego starcia, chyba po raz pierwszy od wielu lat w starciach z "Białą Gwiazdą".

W poprzednich latach spotkaniom tych drużyn towarzyszyły ogromne emocje. Wisła i Lech to dwa z trzech najbogatszych klubów w kraju, mają ogromne aspiracje. Ten sezon jest jednak zupełnie nieudany dla drużyny z Krakowa, która ma już tylko minimalne szanse na awans do europejskich pucharów. Zespół Tomasza Kulawika odpadł z Pucharu Polski, w lidze jest dopiero dziesiąty i bardzo często zawodzi. Wkrótce drużynę czeka kadrowa rewolucja. W Poznaniu jest spokojnie - Lech na pewno zagra w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej, a przecież może zostać mistrzem Polski. Na sześć spotkań przed końcem rozgrywek ma tylko dwa punkty straty do warszawskiej Legii, z którą jeszcze zagra, a aż cztery pojedynki rozegra w Poznaniu. Pierwsze z nich - dzisiaj z Wisłą.

Reklama

Choć oba kluby dzieli w tabeli aż 20 punktów, trener "Kolejorza" Mariusz Rumak uważa, że widowisko może być godne ligowego klasyka. - Wisła ma dobrych zawodników, choć patrząc na poszczególnych graczy trudno zrozumieć, dlaczego nie punktuje w tym sezonie. Na dużym stadionie, przy licznej publiczności mogą jednak zagrać dobre spotkanie, bo stać ich na to - uważa szkoleniowiec poznaniaków.  Jeśli Lech zdoła wygrać to spotkanie, przez dobę będzie liderem z punktem przewagi nad Legią. Piłkarze Jana Urbana swój mecz z Lechią Gdańsk rozegrają dopiero w niedzielę.

Lech wygrał pięć spotkań z rzędu - wreszcie punktuje nie tylko na wyjazdach, ale także na swoim obiekcie. Ostatnie 30 minut spotkania w Białymstoku, gdy poznaniacy tylko wybijali piłkę ze swojego pola karnego, pokazuje jednak, że w jego grze nie wszystko jest jeszcze idealne. Wisła grała z Jagiellonią na tym samym obiekcie tydzień wcześniej - choć zremisowała 2-2 (Lech wygrał 1-0), to w ostatnich 20 minutach sama zamykała rywali na ich połowie. - Moi zawodnicy za szybko się cofnęli i bronili się zbyt blisko bramki. Być może w ich głowach pojawiła się myśl, że trzeba dowieźć to prowadzenie do końca, zamiast myśleć o kolejnym golu. Rozmawialiśmy o tym w czwartek, że trzeba grać swoje przez całe spotkanie i nie patrzeć na wynik, choć czasem w końcówce zagrać pod ten wynik - mówi trener Rumak.

Lech stracił w Białymstoku bramkarza Jasmina Buricia, którego kontuzja wyeliminowała z gry już do końca sezonu. Podstawowym bramkarzem będzie więc teraz Krzysztof Kotorowski, a jego zmiennikiem młody Przemysław Frąckowiak. Wątpliwa jest także gra mocno poobijanego Bartosza Ślusarskiego, za to do składu wróci po pauzie za żółte kartki Łukasz Trałka. W meczowej osiemnastce powinien się również znaleźć Karol Linetty, który stracił trzy tygodnie z powodu pękniętego żebra.

Trener Wisły Kraków Tomasz Kulawik komplementuje poznańską drużynę, ale dodaje też, że przed takimi spotkaniami nie musi motywować graczy. - Lech jest drużyną kompletną w przodzie i w tyle. Musimy dać z siebie jak najwięcej, zachować odpowiednią jakość i pełną koncentrację przez 90 minut, a wtedy można mówić, że mecz został dobrze rozegrany i szukać punktów. Wszyscy wiedzą, z kim grają, więc nie trzeba nikogo motywować - zapewnia.

Trener Wisły ma jeszcze większe problemy kadrowe w swoim zespole niż Rumak. Z powodu kontuzji nie zagrają: Kamil Kosowski, Kew Jaliens, Michał Czekaj, Marko Jovanović i Sergei Pareiko. Do tego Osman Chavez ma dwutygodniową przerwę po czerwonej kartce z poprzedniej kolejki, zaś Radosław Sobolewski narzekał w środku tygodnia na bóle ścięgna Achillesa. Do Wielkopolski jednak pojechał i pewnie w sobotę będzie musiał zagrać. - Nie jedziemy do Poznania na luzie, chcemy zagrać niezły mecz. Oni są na topie, kilka razy wygrali, to ich napędza. Mecz z Legią pokazał jednak, że gdy jest trochę więcej adrenaliny, to stać nas na dobrą grę - przyznaje Kulawik.

Początek hitu 25. kolejki w sobotę o godz. 18. 

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z tego wydarzenia

Tutaj możesz śledzić relację na żywo na urządzeniach mobilnych

W Poznaniu ma być ładna pogoda, na stadionie przy ul. Bułgarskiej spodziewanych jest ponad 30 tysięcy widzów.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Wisła Kraków | Ekstraklasa | Krzysztof Kotorowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje