Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Ładna pogoda wygoniła Lecha... do lasu

Czy to, że Lech Poznań po godzinie gry oddaje rywalom inicjatywę, jest efektem kryzysu fizycznego piłkarzy "Kolejorza"? Trener Mariusz Rumak stanowczo temu zaprzecza, podobnie jak i jego zawodnicy. Dziś jednak lechici nie mieli zajęć z piłką, a biegali po lesie.

Lech gra w tej rundzie znakomicie, stracił punkty tylko w dwóch spotkaniach na początku zmagań. Ostatnie trzy zwycięstwa (3-1 z Zagłębiem Lubin oraz po 1-0 z Jagiellonią Białystok i Wisłą Kraków) nie były już odniesione w tak przekonującym stylu. Lech w drugiej połowie oddawał rywalom inicjatywę, ale przy tym dość mądrze się bronił. Szczęście dopisało mu szczególnie w Białymstoku, gdy rywale osiągnęli ogromną przewagę i mogli wyrównać. Trener Lecha Mariusz Rumak mówił po ostatnim spotkaniu: - Przy stanie 1-0 zawsze jest nerwowo, przeciwnik się otwiera, atakuje i wówczas trzeba go skarcić. Nie można w takiej sytuacji wyjść za wysoko, to tkwi w podświadomości zawodników.

Reklama

Stoper Lecha Marcin Kamiński zaprzeczał, by działo się tak za sprawą problemów graczy Lecha z przygotowaniem fizycznym. - Fizycznie czujemy się bardzo dobrze, to raczej w głowach siedzi, że chcemy dowieźć wynik. A przecież nie powinniśmy bronić minimalnego prowadzenia. Mówiliśmy sobie przed meczem, że nie możemy się cofnąć w ostatnich 20 czy 30 minutach, ale wyszło inaczej - przyznawał obrońca.

Dziś lechici mieli w planach otwarty trening dla mediów na boisku. Trener Rumak zmienił jednak plany i zabrał swoich podopiecznych... do lasu. - To nie oznacza, że są jakieś problemy fizyczne. Wbrew pozorom, w ostatnim meczu wyglądaliśmy dobrze, choć wrażenie było inne. Zawiniły błędy techniczne - analizował trener Lecha.

Szkoleniowiec "Kolejorza" chciał, by jego zawodnicy uciekli od "monotonii dnia codziennego". - Jest piękna pogoda, więc poszliśmy do lasu pobiegać. Takie zajęcia powodują, że w grupie mamy lepszą komunikację, można porozmawiać o meczu, samopoczuciu czy pogodzie w nieco innych warunkach. Starałem się też porozmawiać z obcokrajowcami po polsku by zobaczyć, jak tam idzie im nauka języka - mówił Rumak.

- Biegaliśmy, a nie spacerowaliśmy, mieliśmy też ze sobą gumy, więc wykonaliśmy trening siłowy w lesie. Czy to nowość w Polsce? Nie wiem, ja się spotykałem z tym na Zachodzie. Kilku trenerów wspominało o takiej odmianie, choćby Bernhard Peters, który zdobywał medale mistrzostw świata w hokeju na trawie, czy Steve McLaren. Peters twierdził, że jak w ostatnim momencie przed finiszem jest zbyt duża monotonia, to coś trzeba zmienić. Nie próbuję ich kopiować, ale postanowiłem skorzystać z ładnej pogody - zarzekał się Rumak.

Bramkarzowi Lecha Krzysztofowi Kotorowskiemu taka zmiana odpowiadała: - Pobiegaliśmy różnym tempem, nie było wielkiej szybkości, więc nadążałem za chłopakami. Dla mnie to żadna nowość, mamy sporttestery, więc biegamy także w inne dni. To po prostu mały odpoczynek od piłki, ale nie od biegania - mówił.

W środę Lech będzie już trenował na boisku, a w piątek zmierzy się w ligowym boju z Widzewem Łódź.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Ekstraklasa | Mariusz Rumak | Marcin Kamiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje