Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Krzysztof Pawlak: Siłą Lecha jest wyrównana kadra

- Bośniacy nie byli tacy straszni jak ich malowano, a Lech pokazał dużą siłę jako zespół. Prawdziwym testem będą dla "Kolejorza" mecze w następnych rundach, bo to one pokażą, czy zespół jest gotowy na Ligę Mistrzów - mówi po wyjazdowym zwycięstwie Lecha z FK Sarajewo były piłkarz "Kolejorza" Krzysztof Pawlak w rozmowie z Interią.

Interia: Jak pan ocenia wczorajszy mecz Lecha z FK Sarajewo?

Reklama

Krzysztof Pawlak: Starcia z drużynami z Bałkanów nie należą do łatwych, ale Lech pokazał, że można na niego stawiać. To już nie ten zespół, któremu przytrafiały się wpadki ze słabeuszami. W Bośni spodziewałem się trudniejszej przeprawy, szczególnie, że teren był gorący. Między kibicami Lecha i Sarajewa przed meczem było sporo złej krwi i szczerze mówiąc spodziewałem się, że mecz także będzie toczył się w napiętej atmosferze.

Postawa ekipy Sarajewa była dla pana rozczarowaniem?

- Bośniacy nie byli tacy straszni jak ich malowano. Zwycięstwo Lecha było w pełni zasłużone. Szkoda tylko, że zostało okupione kontuzjami dwóch młodych chłopaków - Karola Linettego i Dawida Kownackiego. Mam nadzieję, że to nic poważnego, tylko chwilowe urazy. Ci zawodnicy, mimo młodego wieku, już dziś decydują o obliczu Lecha.



Kto pana zdaniem zasłużył na szczególne pochwały po starciu w Bośni?

- Nie chcę wystawiać indywidualnych laurek. Cieszy mnie zwycięstwo i niezła gra całego zespołu, bo przecież gra idzie też o to, by do przodu szła cała polska piłka. Śląsk i Jagiellonia już zebrały kilka punkcików w Lidze Europejskiej, myślę, że także Lech i Legia zbiorą swoje i mam nadzieję, że w rankingu UEFA będziemy coraz wyżej.

Co jest teraz największym atutem "Kolejorza"?

- Największą siłą Lecha jest wyrównany skład. 16-17 zawodników "Kolejorza" prezentuje wysoki poziom, a to duży komfort dla trenera. Nawet kiedy do pierwszej jedenastki wskakuje czterech czy pięciu graczy z ławki, nie widać obniżki w jakości gry zespołu. Trener Skorża może więc rotować składem bez zagrożenia, że personalne eksperymenty źle się skończą.

Czy dostrzega pan w drużynie Lecha jakieś słabe punkty?

- Trudno mówić o słabościach, kiedy zespół wygrywa. Prawdziwym testem dla Lecha będzie dopiero starcie z drużyną podobnej klasy lub lepszą, a to czeka poznański klub już w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Wtedy będziemy wiedzieli o tym zespole zdecydowanie więcej.

Lech w trzeciej rundzie eliminacji prawie na pewno nie będzie rozstawiony, a wśród potencjalnych rywali ma m.in. Celtic Glasgow, Dinamo Zagrzeb czy APOEL Nikozja. Mistrzowie Polski mają szansę przebić się dalej?

- Trzymam za to kciuki. Każdy z tych zespołów ma swoje atuty. Celtic to ogromne pieniądze, APOEL ma naprawdę solidnych piłkarzy z zagranicy, a takie BATE Borysów spore doświadczenie w pucharach. Nie będzie łatwo, ale mam nadzieję, że polski klub zagra wreszcie w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Działacze Lecha także mają swój pomysł na klub. Mocno inwestują w akademię i skauting. Podoba się panu taki sposób budowy drużyny?

- Wyniki pokazują, że to dobry kierunek. Lech umie "wyłowić" i sprowadzić cudzoziemców, którzy potrafią odnaleźć się w warunkach Ekstraklasy - jak Hamalainen czy Douglas. Do tego trenerzy wykonują świetną robotę wprowadzając do drużyny młodych zawodników. To jest wielki skarb Lecha i jego szansa na dobrą przyszłość. Oby tylko ktoś nie pomyślał o tym, by za szybko sprzedawać tych chłopców na Zachód, bo zbyt wiele jest przykładów, że wyjazd w młodym wieku to wcale nie jest dobry pomysł.

Lech wygląda dziś na zespół, któremu nie przytrafi się w pucharach wpadka, a przecież jeszcze rok temu "Kolejorz" potrafił odpaść ze słabiutkim Stjarnan. Co zmienił w tym zespole trener Skorża?

- Lech jest na tyle silnym zespołem, że zadaniem trenera było po prostu dobrze poukładać klocki. Trener Skorża od pierwszego dnia w klubie przedstawił zawodnikom swoje wymagania i wizję, a oni mu zaufali. Dużą rolę odgrywają w tym także asystenci szkoleniowca - Tomasz Rząsa i Dariusz Żuraw - którzy przecież byli nietuzinkowymi zawodnikami. Myślę, że to wszystko sprawia, że zawodnicy patrzą na sztab szkoleniowy z wielkim szacunkiem. W efekcie ten zespół gra tak, jak w ostatnich miesiąch. Czyli po prostu gra dobrze.

Na co stać w tym sezonie Lecha w europejskich pucharach? Powalczy o Ligę Mistrzów czy czeka go gra w Lidze Europejskiej?

- Sercem jestem za tym, by "Kolejorz" wszedł do Ligi Mistrzów. Już w ubiegłym sezonie niewiele brakowało, aby Legia awansowała do tych rozgrywek, ale z powodu administracyjnej pomyłki nic z tego nie wyszło. Jeśli Lech nie obniży lotów i utrzyma wysoką formę, to ma spore szanse na awans. To byłby wspaniały prezent dla wszystkich polskich kibiców. Liga Europejska to fajna sprawa, ale Liga Mistrzów to jednak większy prestiż i ogromna nobilitacja.

Rozmawiał Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje