Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Karol Klimczak: Nie ma kryzysu, jest dość trudna sytuacja

W Lechu nie ma kryzysu, jest tylko dość trudna sytuacja, piłkarze są rozliczeni co do złotówki, a głównym problemem jest złe przygotowanie mentalne - to wnioski prezesa Lecha Poznań Karola Klimczaka.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

Reklama

Wokół mistrza Polski jest po wakacjach bardzo gorąco. Lech co prawda awansował do fazy grupowej Ligi Europy, przebrnął też pierwszą przeszkodę w Pucharze Polski, ale w lidze spisuje się fatalnie. Z dorobkiem 4 punktów (na 21 możliwych) jest tuż nad strefą spadkową. Do lidera Piasta Gliwice traci aż 14 punktów. Nic dziwnego, że dyskusja prezesa klubu Karola Klimczaka z dziennikarzami była bardzo gorąca. Klimczak zapewnił, że nie ma co się spodziewać nerwowych ruchów i "polowania na czarownice". Co jeszcze mówił prezesa mistrza Polski?

O niedoszłym transferze Karola Linetty’ego do Club Brugge

- Kwoty, które pojawiły się w prasie (3,5 miliona euro oferowane przez Belgów - red.), to zupełna fikcja, nie są nawet wyciągnięte z kapelusza. Sytuacja jest taka: klub, zawodnik, reprezentujący go agenci doszliśmy do wniosku, że pozostanie w Lechu będzie dla Karola najlepszym wyjściem. Poprzez grę w ekstraklasie, Lidze Europy i reprezentacji, bo takie ma ambicje, spowoduje, że będzie mógł korzystać w przyszłości z ofert klubów zagranicznych. Na podpisanie kontraktu w nowym klubie składa się kilka elementów, nie tylko wizyta w nowym mieście (Linetty był w Brugge w ubiegłą środę - red.) czy badania medyczne, ale też czy dogadają się dwa kluby, dogadają się menedżerowie i wszystkie strony powiedzą sobie: "tak, robimy to". W tym wypadku tak się nie stało.

O transferze Macieja Gajosa jako pomyśle na wyjście z kryzysu

- To nie jest element zarządzania kryzysowego, bo u nas nie ma kryzysu, ale jest trudna sytuacja. Kryzys może być za trzy kolejki. Pana Macieja obserwowaliśmy dość długo, chcieliśmy ten ruch wykonać tak w przypadku możliwego odejścia Karola i Kaspera Hamalainena, ale i możliwości ustawienia nowego piłkarza na skrzydle. Nadarzyła się sytuacja, w której zdołaliśmy się dogadać z panem Kuleszą i z Jagiellonią, dopięliśmy sprawę. Zaniechaliśmy transfery obiecujących piłkarzy z polskich lig? Wystarczy zapytać w dziale scoutingu, ile kilometrów przejechali i ilu zawodników oglądali. 

- Mówię otwarcie: niecodziennie znajduje się Lewandowskiego, nie tylko w polskiej piłce, ale i światowej. Znajdziemy go raz na 10, a może 20 lat. Maciej Gajos był przez nas długo obserwowany, odpowiadały nam jego cechy piłkarskie, ale nie tylko - także cechy charakteru. Odpowiadały jednak także Jagiellonii, czemu się nie dziwię. Musiał nastąpić moment, by wszyscy byli zainteresowani taką zmianą. Zawodnika obowiązują kontrakty. Mam nadzieję, że dla pana Macieja Lech będzie takim klubem, w którym wypłynie na jeszcze szersze wody.

O powodach słabej gry Lecha

- Odbyliśmy już spotkanie ze sztabem trenerskim, bodaj po czwartej kolejce. Nie ma przyczyn słabych wyników, które by były newsami, fajerwerkami, to szereg złożonych czynników. Przecież do drużyny mistrza Polski przyszło czterech zawodników, odszedł jeden, zespół po świetnej grze zdobył Superpuchar Polski. I nagle coś się stało, pojawiły się błędy. Nie potrafimy grać do trzy dni, nie chodzi o przygotowanie fizyczne, ale mentalne. Nie potrafimy się wyspać, zapomnieć o problemie, a elektryczny zawodnik źle reaguje, nie podam tu nazwiska i szybko tracimy bramkę. Po wiosennej porażce z Błękitnymi Stargard Szczeciński w Pucharze Polski podnieśliśmy ciśnienie, a teraz odwrotnie - staramy się je obniżyć, bo jest za duże. Wczoraj spotkałem się z kapitanem drużyny, powiedziałem, że nikogo nie będziemy karać, choć zgodnie z regulaminem moglibyśmy to zrobić z finansami na trzy miesiące.

- Amplitudą naszej formy było mistrzostwo Polski, później przytrafiły się kontuzje, krótki okres odpoczynku między rundami, duży stopień narastającego zmęczenia, szybki start rozgrywek. Może trzeba było inaczej postąpić, rotować nawet całymi jedenastkami, wskazać, że jesienią jeden typ rozgrywek jest priorytetem? Wskazaliśmy na oba: krajowe i europejskie. Teraz potrzebujemy trochę odpoczynku i powrotu do zdrowia.

O rzekomym niewypłaceniu premii za mistrzostwo Polski

- Takie plotki obrażają piłkarzy! Nie mamy żadnych zaległości, zgodnie z regulaminem w ciągu 30 dni zostały te premie wypłacone. W Lechu nie ma żadnego problemu z pieniędzmi, zawodnicy mają tak skonstruowane umowy, że jak nie wygrywają, to nie dostają. Oni sami chcą grać o zwycięstwa! Umiejętność zarządzania emocjami i stresem jest trudniejsza, trzeba im pomóc wyjść z dołka. Łatwiej za to wejść do szatni i zrobić rozpierduchę. Proszę zresztą zapytać piłkarzy o finanse. Ja wczoraj dostałem od jednego z graczy taką odpowiedź: "jeszcze nigdy nie było w tym klubie tak dobrze". Mają wszystko uregulowane co do złotówki.

O przejściu Sławomira Peszki do Lechii, a nie do Lecha

- Bezpośrednie rozmowy telefoniczne i wymiana wiadomości były długie, do ostatniej chwili. Wizyty Sławka w Poznaniu były nieprzypadkowe. A do transferu nie doszło z prostej przyczyny: Sławek chciał dłuższego kontraktu i większych pieniędzy, do czego ma prawo. Szczerze życzę mu jak najlepiej, bo dalej jesteśmy tak umówieni, że może piłkarską karierę będzie kończył w Lechu.

O polityce transferowej Lecha

- Cały czas kupujemy dobrych zawodników, ale budując drużynę procesowo. Nie jest tak, że kończy się okno transferowe i nagle 31 sierpnia podpisujemy kontrakt ze Sławkiem Peszko i jeszcze jednym głośnym nazwiskiem. Planujemy to w trochę szerszej perspektywie, widzimy boisko, pozycje na boisku i patrzymy, kogo nam brakuje. Uznaliśmy, ze brakuje nam doświadczonego napastnika, który weźmie odpowiedzialność na siebie i w trudnych momentach jego wiek i doświadczenie zaprocentuje. Stąd Marcin Robak. Chcieliśmy mieć przy nim kogoś, kto wejdzie spokojnie z tę drużynę i za siedem, dziewięć miesięcy będzie podstawowym, stąd Denis Thomalla. 

- Do środka pola szukaliśmy gracza, bo tu często trafiają się kontuzje, kartki: wybraliśmy Tetteha. Wydaje mi się, że niedawno te transfery były oceniane bardzo dobrze, a nasz scouting jako najlepszy. Dajmy im chwilę czasu. O Paulusie Arajuurim na początku też wszyscy pisali "krążownik", "lotniskowiec", a później nie wyobrażano sobie bez niego obrony. Każde okienko transferowe jest elementem procesu i niech będzie oceniane, ale w dłuższej perspektywie czasowej. Nie mieszajmy z błotem tych chłopaków, którzy niedawno tu przyszli.

O przyszłości drużyny i trenera Skorży

- Jaki jest kredyt zaufania do trenera? Duży, tak duży, jaki powinien być. Tam samo duży zaczynając od dziewiątki na boisku, czyli Thomalli, jak do sztabu. Jesteśmy znani z tego, że trudno jest być zwolnionym z Lecha i nie mamy powodów, by zmieniać szkoleniowca.

- Trzeba jasno powiedzieć, że nie miał teraz kto strzelać bramek, nie miał kto zaasekurować z tyłu, były błędy w defensywie, nie stwarzaliśmy sytuacji. Teraz swojej szansy upatrujemy w każdym dniu bez meczu. Po spotkaniu z Niecieczą zawodnicy dostali krótkie wolne, dwudniowe. Część pojechała na zgrupowania reprezentacji, a to też daje okazję do zmiany środowiska. Bo w naszej szatni czy autobusie gadali już o tym samym: czemu znów nie wyszło. Niech trochę odreagują, wracają od czwartku i z podniesionymi głowami .

Notował Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Karol Klimczak | Lech Poznań | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje