Reklama

Reklama

Kapitan bez opaski, czyli ciąg dalszy zawieruchy w Lechu Poznań

Tomasz Kędziora jest pierwszym kapitanem Lecha Poznań, a Jan Bednarek jego zastępcą – te decyzje Nenada Bjelicy obowiązują w końcówce obecnego sezonu, a jeśli obaj zawodnicy zostaną w „Kolejorzu” - także w następnym. Łukasz Trałka został pozbawiony tej funkcji, bo – jak tłumaczy szkoleniowiec - „w klubie trzeba szanować hierarchię”. A Trałka ją naruszył.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Jagiellonia Białystok - Lech Poznań

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Ostatni tydzień był bardzo gorący w Lechu - pojawiły się informacje o konflikcie między doświadczonymi zawodnikami i trenerem Nenadem Bjelicą, a potwierdzeniem miało być to, że Łukasz Trałka stracił dodatkowo opaskę kapitana. Mało tego - drugim kapitanem był Szymon Pawłowski, a i to jest już nieaktualne. Chorwacki trener powiedział, że w ostatnim spotkaniu z Jagiellonią (a także i ostatnio z Wisłą Kraków) kapitanem będzie Tomasz Kędziora, a jego ewentualnym zastępcą - Jan Bednarek. - Zobaczymy, kto zostanie na kolejny rok. Jeśli obaj zostaną, to dalej będą kapitanami - mówi Bjelica.

Reklama

Jakie w tej sytuacji będą losy Łukasza Trałki, który ma kontrakt ważny jeszcze przez kolejny rok? - Nie będzie kapitanem, ale nie mam do Łukasza Trałki pretensji za jego grę. Nigdy nie krytykowałem jego zachowania na boisku, zawsze uważałem, że zostawia wszystko dla drużyny - ucina temat Bjelica.

Decyzja, jakkolwiek odważna, jest jednak bardzo ryzykowna. Trałce, jako kapitanowi drużyny, nie podobało się to, że od składu odstawiany jest Szymon Pawłowski, w ostatnich sezonach bardzo ważny gracz Lecha. Nie dlatego jednak stracił opaskę kapitańską. Głównym powodem miał być fakt, że doświadczony pomocnik wykonał połączenie telefoniczne w szatni, co podobno nie zdarzyło się pierwszy raz. Bjelica zaś wymaga poszanowania kilku zasad, które przedstawił zawodnikom, gdy tylko pojawił się w Lechu.

- To normalna sytuacja, mieliśmy dotąd wiele konfrontacji, ale nie wszystkie pojawiały się w mediach. Mamy konfrontacje pozytywne, negatywne, konstruktywne, mamy dyskusje. Myślę, że to dobre dla drużyny. Poprzez decyzję o zmianie kapitana nie buduję jednak nowej drużyny. Konfrontacje są bardzo ważne, a ja nie jestem osobą, która nie gada o problemach. Muszę rozmawiać, tak samo w domu mam konfrontacje z żoną czy dzieckiem. Dla Nenada Bjelicy to normalne rzeczy, takie mam spojrzenie na życie - twierdzi szkoleniowiec.

Jan Bednarek, 21-letni obrońca Lecha i młodzieżowej reprezentacji Polski zapewniał, że szatnia Lecha jest szczelna, a atmosfera w niej dobra i decyzja dotycząca Trałki nie wpływa na morale zespołu. - O szczelności świadczy to, co się ukazało w mediach i jak sprzeczne były te informacje o tym, co się dzieje. Prawdą jest, że Łukasz nie ma już opaski, ale my na to tak nie patrzymy. Dla nas Łukasz jest cały czas liderem, naszym kapitanem, ale już bez tej opaski. Mogę powiedzieć, że jestem mu bardzo wdzięczny, bo to nie tylko kolega z drużyny, ale i w życiu prywatnym mi zawsze wiele pomagał. Jeśli chodzi o atmosferę, to wszystko jest w normie i spokojnie przygotowujemy się do meczu z Jagiellonią - broni kolegę Bednarek.

Tak jak Bednarek mówi o Trałce jako "kapitanie bez opaski", tak Bjelica nazywa Kędziorę i Bednarka... "liderami drużyny". - Co z tego, że obaj są młodzi? Nie jest dla mnie ważne, czy ktoś jest młody czy nie, ale czy jest liderem albo nim nie jest. Obaj, mimo że nie mieli opaski, byli liderami przez cały sezon na boisku. Gdy trenujemy, gdy jesteśmy w szatni - też są liderami. To polscy zawodnicy, bardzo ważni dla drużyny, grają w młodej reprezentacji. Możesz być kapitanem bez opaski. I oni obaj nim byli! - zapewnia Bjelica.

Dlaczego Bjelica zdecydował się na tak ryzykowne posunięcie tuż przed zakończeniem sezonu? Złamana została jedna z jego zasad, a to oznacza brak szacunku dla osoby postawionej wyżej w hierarchii. - Dla drużyny to nie będzie problemem, a gdyby miało się stać cztery miesiące temu, pewnie byłoby trochę ciszej. Ja szanuję hierarchię w klubie, decyzje prezesów, ich pracę. Akceptowałem to w momencie podpisania kontraktu i tak jest do dziś. Nie mogę być ponad Piotrem Rutkowskim i Karolem Klimczakiem. Zawodnicy też muszą szanować reguły, a w niej jestem ponad piłkarzami. Ponad kapitanem i każdym innym, a kllub funkcjonuje dobrze tylko wtedy, gdy ma dobrą hierarchię. Zespół, mimo tych zmian, pokazał w ostatnim meczu, że chce walczyć i wygrywać i mam nadzieję, że tak będzie w ostatnim spotkaniu - twierdzi Bjelica, a decyzje odnośnie piłkarzy zostawia na przyszły tydzień. Także tę, która dotyczyć będzie dalszych losów Szymona Pawłowskiego, mającego kontrakt w Lechu do czerwca 2019 roku. - Teraz nie jest dobry moment na takie rozmowy, bo drużyna musi być skoncentrowana na bardzo ważnym spotkaniu. Po nim mogę rozmawiać z każdym i powiedziałem to już Szymonowi - kończy Bjelica.

W niedzielę o godz. 18 Lech zagra ostatnie spotkanie z Jagiellonią Białystok i w teorii ma nawet szanse na mistrzostwo Polski - musi wygrać i liczyć na porażkę Legii z Lechią Gdańsk. Z drugiej strony, jeśli np. Lechia wygra, a Lech zremisuje, to "Kolejorz" nie zagra nawet w kwalifikacjach Ligi Europejskiej.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej EkstraklasyWyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama