Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

El. Ligi Europejskiej: Logistyka - jedyny problem Lecha Poznań

Lech Poznań jest zadowolony z losowania drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej, choć może się zdarzyć, że wicemistrzów Polski czekać będzie długa podróż. W połowie lipca "Kolejorz" zagra dwumecz z islandzkim Framem Reykjavik lub estońskim zespołem Nomme Kalju. Raczej będzie to ten drugi zespół.

Jedynym utrudnieniem dla poznaniaków może być to, że ich rywale są w trakcie sezonu i nawet w trakcie mundialu rozgrywają swoje mecze. To jednak - przynajmniej w teorii - przeciwnicy o klasę gorsi od wicemistrzów Polski.

- Tak, oni są w rytmie meczowym i wszystko wskazuje na to, że obecnie to jedyne zagrożenie dla nas. Po to jednak zmienialiśmy system przygotowań, by teraz nad tym się nie zastanawiać - mówi wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski.

Ta zamiana polegała na mocniejszej pracy w okresie zimowym i skróceniu do dwóch tygodni letniego wypoczynku dla piłkarzy. W efekcie już po trzech dniach pracy na zgrupowaniu w Opalenicy Lech zagra w środę pierwszy sparing z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Reklama

Estończycy mogli być rywalem Lecha już dwa lata temu. Gdy "Kolejorz" rywalizował z Żetysu Tałdykorgan z Kazachstanu, wiedział już, że w kolejnej rundzie wpadnie na lepszego z pary Nomme Kalju - Chazar Lenkoran. W Azerbejdżanie Estończycy zremisowali 2-2. Analityk Lecha poleciał więc na rewanż do Tallinna, a tam zobaczył wygraną Chazara 2-0.

Nomme Kalju ma ogólnie bardzo słaby bilans potyczek w europejskich pucharach - z dwunastu spotkań wygrał zaledwie jedno, choć ono właśnie dało mu awans. Gdy rok temu Lech walczył w podhelsińskiej miejscowości Vantaa z zespołem Honka Espoo, w samej stolicy Finlandii dzień wcześniej HJK Helsinki zremisowało z Nomme 0-0. Tydzień później, po drugiej stronie Zatoki Fińskiej, Estończycy wygrali 2-1, co zresztą jest ich jedynym zwycięstwem w historii pucharowych zmagań. Z Ligą Mistrzów pożegnali się w kolejnej rundzie (0-4 i 2-6 z Viktorią Pilzno), a następnie z Ligą Europejską (0-2 i 1-3 z Dnipro Dniepropietrowsk). W sumie ich bilans w pucharach to jedno zwycięstwo, cztery remisy i siedem porażek (bramki 8-24).

Fram Reykjavik, którego pełna nazwa jest prawie niemożliwa do wymówienia (Knattspyrnufélagið Fram) swoje dni chwały miał na przełomie lat 80. i 90. gdy rokrocznie świętował triumfy w kraju i reprezentował Islandię w europejskich pucharach. W sezonie 1986/87 przegrał w Pucharze Pucharów Zdobywców Pucharów z GKS Katowice (0-3 i 0-1), później dwukrotnie zmagał się m. in. z Barceloną. Sukces odniósł w 1990 roku, gdy zdołał przekonująco wyeliminować Djurgardens Sztokholm. Przez ostatnie 20 lat Fram tylko raz uzyskał przepustkę do pokazania się w Europie - w 2009 roku w eliminacjach Ligi Europejskiej przeszedł TNS z Walii (2-1 i 2-1), a później uległ Sigmie Ołomuniec (1-1 i 0-2).

- Wyjazd na Islandię jest trudniejszy, bo dłuższy i wymaga większego zaangażowania logistycznego. Teoretycznie jednak słabszym przeciwnikiem jest Fram Reykjavik, zwłaszcza że w lidze radzi sobie przeciętnie. Na chwilę obecną niewiele wiemy o wylosowanych przeciwnikach i rozpoczynamy ich obserwację - twierdzi Rutkowski.

W lidze estońskiej rozegrano już 17 kolejek, w islandzkiej - dziewięć. Fram radzi sobie przeciętnie - wygrał tylko dwa razy i jest ósmy w stawce dwunastu zespołów. W poprzednim roku było jednak jeszcze gorzej, bo dziesiąta pozycja była ostatnią nad strefą spadkową. Dlaczego więc reprezentuje kraj w międzynarodowych rozgrywkach? A to dlatego, że wygrał Puchar Islandii. Nomme spisuje się lepiej - jest trzecie, z niewielką stratą do prowadzącej Flory Tallinn.

W obu zespołach nie sposób doszukać się znanych nazwisk. Ciekawostką jest, że w Nomme gra młodszy brat zawodnika Legii Henrika Ojaamy - 19-letni Hindrek. Są też Brazylijczycy, Francuzi, Włoch, Japończyk, Kongijczyk czy Bośniak. Podstawowy napastnik zespołu 32-letni Tarmo Neemelo spędził kiedyś niecały sezon w belgijskim Zulte Waregem.

- O żadnym z tych zespołów na razie nie mamy większej wiedzy. Najważniejsze, aby w ciągu tygodnia zorganizować wyjazd, a że oba kraje są w Europejskim Obszarze Gospodarczym, ułatwi nam to logistykę. Musimy być jednak dobrze przygotowani, bo oba zespoły są w sezonie, grają mecze ligowe. Bardzo ważne będą detale, chociażby to, że jeden zespół gra na naturalnej trawie, a drugi na sztucznej. Już sprawdziłem, że w bazach, do których mamy dostęp, jest wiele ostatnich spotkań obu zespołów. Nie ma co gdybać, kto nam bardziej odpowiada, musimy grać na tyle dobrze, żeby pokonać obydwu - twierdzi trener Lecha Mariusz Rumak.

Fram zagra z Nomme Kalju 3 i 10 lipca, a Lech rywalizować będzie z lepszym z tej pary 17 i 24 lipca. Pierwsze spotkanie poznaniacy rozegrają na wyjeździe.

Autor: Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL