Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

El. LE. Lech - KRC Genk 1-2. Ivan Djurdjević: Dwa miesiące temu zespół nie istniał

- Nie awansowaliśmy dalej, to przykry fakt - powiedział trener Lecha Poznań Ivand Djurdjević po porażce z KRC Genk (1-2) w rewanżowym meczu 3. rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Pierwsze spotkanie "Kolejorz" przegrał 0-2 i odpadł z dalszej rywalizacji.

O tym, że Lecha czeka ciężka przeprawa z Genkiem było wiadomo. Boisko pokazało, że "Kolejorz" był tylko tłem dla belgijskiego zespołu. Już w pierwszym spotkaniu podopieczni Philippe'a Clementa mogli praktycznie rozstrzygnąć losy rywalizacji. Ich przewaga nie podlegała dyskusji, a to, że Lech wrócił do Poznania tylko z bagażem dwóch goli było wynikiem nieskuteczności Belgów. Gdyby mieli choć odrobinę lepiej ustawione celowniki, to Jasmin Burić wyciągałby piłkę z siatki o wiele więcej razy.

Wynik 0-2 dawał jednak cień nadziei na to, że "Kolejorz" może odwrócić losy rywalizacji. Pierwsza połowa pojedynku w Poznaniu pokazała, że awans jest poza zasięgiem gospodarzy. Gole Mbwany Samatty i Leandro Trossarda pozbawiły złudzeń nawet najbardziej zagorzałych sympatyków Lecha. Zawodników Djurdjevicia stać było tylko na honorowe trafienie, którego autorem był Tomasz Cywka. Marne to jednak pocieszenie.

"Teraz po meczu, trochę na chłodno mogę powiedzieć, że wyobrażałem sobie to spotkanie trochę inaczej. Tak, jak zagraliśmy w drugiej połowie, mieliśmy zagrać w pierwszej. Zaczęliśmy źle, bojaźliwie. W momencie, gdy wydawało się, że wychodzimy na prostą, straciliśmy trochę głupio gola. Wiedzieliśmy, że będziemy musieli więcej biegać i walczyć, żeby nadrobić braki w innych elementach" - zaznaczył Djurdjević.

"Posypała się defensywa na samym początku, ale ten zespół rośnie. Uważam, że w ciągu dwóch miesięcy, od których pracujemy, więcej nie dało się zrobić. W trudnych momentach widać, jaką jesteśmy drużyną. Jest rozczarowanie, bo nikt nie uśmiecha się po porażce. Mentalnie pokazaliśmy się z dobrej strony. Wypadło nam dwóch zawodników i zdołaliśmy zareagować. W tym widzę plus po tym spotkaniu. W europejskich pucharach potrzebna jest maksymalna koncentracja. Widzieliśmy dzisiaj różnicę pomiędzy rozgrywkami ligowymi i pucharami. Wiemy, że mamy jeszcze braki, jesteśmy realistami. My już budujemy drużynę z myślą o przyszłości. Dwa miesiące temu zespół nie istniał, nikt nie patrzył pozytywnie na przyszłość. Teraz jest dużo lepiej i musimy to utrzymać" - zakończył trener Lecha.

"Lech zagrał lepiej niż w pierwszym meczu. Naszym celem było strzelenie gola jako pierwszym i to nam się udało. W drugiej połowie reakcja Lecha na sytuację boiskową była imponująca, zawodnicy utrzymywali się przy piłce i przede wszystkim zdobyli bramkę. Poza tym muszę powiedzieć, że duże wrażenie wywarli na mnie kibice rywala. Kiedy piłkarze nie mieli już zbyt dużych szans na awans, to fani nadal dopingowali swoją drużynę. Chcę powiedzieć, że poznańscy kibice pod tym względem mogą stanowić wzór dla innych" - skomentował szkoleniowiec Genku Philippe Clement.

Reklama

Wyniki rewanżowych spotkań 3. rundy eliminacji Ligi Europejskiej

Dowiedz się więcej na temat: Ivan Djurdjević | Lech Poznań | Genk | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje