Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Ekstraklasa: Lech Poznań - Wisła Kraków 1-0

Lech Poznań dopiął swego i w końcu został liderem T-Mobile Ekstraklasy. "Kolejorz" pokonał Wisłę Kraków 1-0 i teraz czeka na ruch Legii Warszawa, która w niedzielę podejmie gdańską Lechię.


Zobacz zapis relacji z meczu Lech Poznań - Wisła Kraków

Relacja z meczu Lech - Wisła dla urządzeń mobilnych

Jeszcze niedawno pojedynki Lecha z Wisłą były hitami, miały istotne znaczenie dla losów mistrzostwa Polski. W tym sezonie, za sprawą fatalnej postawy Wisły, nazwa "klasyk" może i pozostała, ale mecz ten miał tak naprawdę znaczenie tylko dla gospodarzy.

Reklama

Lech nie wyglądał jednak na drużynę, która miałaby chęć rzucić się od początku do szturmu i - tak jak niedawno Legia - pozbawić wiślaków złudzeń już po pierwszym kwadransie.

Pierwsza połowa tego spotkania była najsłabszą w tym roku na stadionie w Poznaniu. W obu zespołach silnymi punktami byli ostatnio skrzydłowi - w Lechu Gergo Lovrencics i Aleksandar Tonew, w Wiśle Emmanuel Sarki i Patryk Małecki. Regularnie przegrywali jednak pojedynki z bocznymi obrońcami.

Wyjątki zdarzały się rzadko - Sarki dwukrotnie zdołał ograć Luisa Henriqueza (dzięki temu strzał mógł oddać Cezary Wilk, a później wiślacy mieli rzut wolny za narożnikiem pola karnego). Po drugiej stronie boiska najszybszy w Lechu Tonew dwa razy zwiódł młodego Pawła Stolarskiego. Stąd wzięła się zresztą znakomita sytuacja z 15. minuty, gdy Rafał Murawski zewnętrzną częścią buta zagrał piłkę na wolne pole, Tonew wpadł w szesnastkę, ale uderzył obok bramki.

Obrońcy mylili się rzadko, bramkarze nie mieli nic do roboty. W 41. minucie Garguła wypatrzył świetnie ustawionego Łukasza Burligę - ten miał 15 metrów do bramki, ale za długo czekał z uderzeniem i Lovrencics zdołał wstawić nogę. Wcześniej po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z bliska pomylił się Marcin Kamiński, a kluczowa akcja całego spotkania miała miejsce w ostatniej minucie przed przerwą. Wtedy właśnie Lovrencics jeden jedyny raz uciekł Burlidze - spod samej chorągiewki zdołał dośrodkować w pole karne, a nadbiegający Łukasz Teodorczyk kapitalnie uderzył głową w dalszy róg. Miśkiewicz nie miał szans na skuteczną obronę.

Reprezentant Polski zdobył swojego pierwszego gola dla "Kolejorza", a później pobiegł wyściskać trenera Mariusza Rumaka. Teodorczyk zagrał tylko dlatego, że po ostatnim meczu w Białymstoku za mocno poobijany był Bartosz Ślusarski. Ten z kolei mecz oglądał ze swoją partnerką i rocznymi bliźniakami z trybun.

Lech w drugiej połowie nie musiał już specjalnie atakować, Wisła długimi fragmentami miała zresztą przewagę. W pierwszej akcji Miśkiewicza postraszył Tonew, ale w 61. minucie znacznie lepszą sytuację miał Teodorczyk. Dopadł do piłki zagranej z prawej strony przez Lovrencicsa i z dwóch metrów posłał ją nad poprzeczką. Napastnik "Kolejorza" był jednak trzymany przez Stolarskiego.

Wisła spokojnie mogła pokusić się o remis. Świetną okazję na gola miał w 59. minucie Daniel Sikorski, który przez większą część spotkania był mało widoczny. Zdołał jednak dojść do podania, ograł Kamińskiego, a później przerzucił piłkę nad Kotorowskim. Nieznacznie się pomylił - futbolówka przeleciała obok bramki. Jeszcze w samej końcówce po rzucie rożnym groźnie główkował Arkadiusz Głowacki, zaś w 89. minucie Małecki wyłożył piłkę Sarkiemu, ten zaś skiksował.

Radość wyczerpanych piłkarzy Lecha była olbrzymia, a kibice skandowali "Mistrz, mistrz - Kolejorz!". Walka o tytuł między Legią a Lechem zapowiada się pasjonująco.

Autor: Andrzej Grupa

Po meczu powiedzieli:

Mariusz Rumak (trener Lecha): "To był wyrównany mecz, w którym kto strzeli bramkę, ten wygrywa. Jeden i drugi zespół stworzył mało sytuacji, obaj bramkarze mieli mało interwencji. Cieszą przede wszystkim punkty i optymistycznie patrzymy na kolejne spotkanie z Widzewem Łódź. Końcówka meczu być może była nerwowa, lecz to jest normalne w piłce, że zespół, który przegrywa 0-1, naciska, ale też się odkrywa. Wtedy trzeba go skarcić i strzelić drugą bramkę. Myślę, że dla Łukasza Teodorczyka ta pierwsza bramka miała duże znaczenie, tym bardziej, że ładnie strzelona i przy tak licznej publiczności. Mam nadzieję, że da pozytywnego kopa na przyszłość".

Maciej Musiał (drugi trener Wisły): "Lech prowadził grę przez większą część meczu. Na pewno pokazał lepszą jakość w ofensywie, był skuteczniejszy i wygrał zasłużenie. Wiedzieliśmy, że Lech mocno zaczyna mecze i naszym założeniem było odrzucić rywala od naszego pola karnego, a później zaatakować. Jeden błąd sprawił, że nie udało nam się do końca zrealizować zadania. Nasza gra lepiej wyglądała po przerwie. Zabrakło nam jakości w ofensywie, bo nasze sytuacje nie były zbyt klarowane. W spotkaniach z drużynami walczącymi o mistrzostwo pokazaliśmy, że stać nas na dobrą grę. Z Legią, choć przegraliśmy 0-2, zagraliśmy najlepszy mecz w tej rundzie. Smuci to jednak, że z drużynami, które przynajmniej teoretycznie są słabsze od nas, nie potrafimy już tego podtrzymać".

Lech Poznań - Wisła Kraków 1-0 (1-0)

Bramka: 1-0 Łukasz Teodorczyk (45.)

Sędziował: Hubert Siejewicz. Widzów: 30 927.

Ekstraklasa: Wyniki, strzelcy, tabela. NA ŻYWO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje