Ekstraklasa: Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 6-1

Idealna kolejka dla Lecha Poznań, koszmarna dla Jagiellonii Białystok. Poznaniacy w znakomitym stylu rozgromili zespół z Podlasia 6-1 i zapewnili sobie drugą lokatę po sezonie zasadniczym. Jagiellonia, przy zwycięstwach Cracovii i Lechii Gdańsk, ma małe szanse na miejsce w czołowej ósemce. Przy takiej grze jak w sobotni wieczór - żadnych.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

To była wyjątkowa udana sobota dla Lecha. Najpierw sensacyjnie swój mecz w Łodzi przegrała Wisła, później dzieła dokończył sam Lech, gromiąc Jagiellonię 6-1, choć mógł tego dokonać dwucyfrowo. Sześć goli, kilka kolejnych sytuacji sam na sam, do tego trzy razy gości ratował słupek lub poprzeczka. Ręce po akcjach "Kolejorza" same składały się do oklasków.

Lech grał jakby trochę leniwie, czekał na rywali w okolicy środkowej linii i nagle zaczynał stosować pressing. Przechwyty Gergo Lovrencsicsa, Łukasza Trałki czy Karola Linetty'ego uruchamiały kontry, pod bramką Krzysztofa Barana co chwilę się kotłowało. Pierwszą sytuację sam na sam Łukasz Teodorczyk jeszcze zmarnował, przy dwóch kolejnych już się nie pomylił.

Wcześniej bramkę zdobył z bliska Kasper Hamalainen, wykorzystując znakomite dośrodkowanie Huberta Wołąkiewicza, który tym razem wystąpił na lewej obronie. Cichym bohaterem był jednak Lovrencsics. Węgier ma za sobą bardzo przeciętną rundę, nie zdobył gola, rzadko asystuje. W sobotę przy golu na 2-0 zaliczył kluczowe podanie do Możdżenia, a przy trafieniu na 3-0 - asystę. Po przerwie dołożył kolejne kluczowe podanie, asystę i bramkę na 6-0. Mecz - palce lizać.

Tydzień temu Jagiellonia przegrywała w Zabrzu po 33 minutach 0-3, a jednak zdołała zremisować 3-3. Teraz traciła trzy gole już po 24 minutach, ale o jakiejkolwiek walce nie było mowy. Może gdyby Adam Dźwigała  trafił w 31. minucie do siatki, a nie w słupek? Tyle że Lech dwukrotnie miał podobne sytuacje, po których w słupek trafił obrońca gości Jakub Tosik, a w poprzeczkę Marcin Kamiński. Groźnych strzałów z dystansu czy z pola karnego - nie ma co liczyć.

W drugiej połowie Lech nie zwolnił tempa. Bliski trafienia w debiucie był Fin Paulus Arajuuri, o którym mówiło się w Poznaniu, że jest jak yeti. Niby jest, ale w meczu nikt go nie widział. Dziś zagrał, bo kontuzję leczy Barry Douglas. W kilku sytuacjach zabrakło mu pewności, w powietrzu - był nie do pokonania.

W 54. minucie na 4-0 podwyższył Teodorczyk, kompletując swój pierwszy w karierze hat-trick. Napastnik Lecha potwierdził, że nie odpuści Marcinowi Robakowi w walce o tytuł najlepszego strzelca ligi. W 76. minucie na boisku zameldował się Dawid Kownacki. 17-latek już po 45 sekundach wykończył akcję Lovrencsicsa i Hamalainena, a chwilę później idealnie zagrał na woleja do Węgra. Lech prowadził 6-0, a kibice śpiewali "Mistrz, mistrz, Kolejorz". Goście w samej końcówce zdobyli honorowego gola, choć decyzja sędziego o zagraniu piłki ręką przez Arajuuriego była mocno dyskusyjna.

Aby awansować na ósme miejsce, Jagiellonia musi wygrać za tydzień z Piastem oraz liczyć na to, że Lechia przegra we Wrocławiu ze Śląskiem, zaś Cracovia nie wygra w Kielcach. Z taką formą, jaką zespół Piotra Stokowca zaprezentował w Poznaniu, mocno to wątpliwe.

Po meczu powiedzieli:

Piotr Stokowiec, trener Jagiellonii:

- Gratuluję Lechowi bardzo dobrego spotkania, można powiedzieć, że w każdym elemencie byliśmy słabsi i zasłużenie przegraliśmy. Dziś byliśmy bezradni, szukaliśmy punktu zaczepienia, ale takiego nie znaleźliśmy. Najbardziej boli nie to, że piłkarsko przegraliśmy, ale brak zaangażowania. W przerwie zmieniliśmy taktykę, ale przy takim sposobie grania żadna taktyka by nie pomogła. Dostaliśmy lekcję, musimy to z godnością przyjąć i szykować się do półfinału Pucharu Polski. Po takim meczu może być tylko lepiej, teraz okaże się, jaką jesteśmy drużyną, a ja - jakim trenerem.

Mariusz Rumak, trener Lecha:

- Pierwszą połowę rozpoczeliśmy dokładnie tak jak chcieliśmy - skutecznie. W drugiej części przeciwnik zmienił sposób grania, był dłużej przy piłce, ale my mieliśmy dużo przestrzeni. Dołożyliśmy kolejne trzy gole. W wyjściowym składzie było tylko trzech obcokrajowców i pięciu wychowanków, bo Krzysia Kotorowskiego liczę jak wychowanka, tak długo jest z nami. Ta droga jest drogą dla Lecha - zdecydowanie. Przegraliśmy w Warszawie, ale zagraliśmy dobrze. Potrzebowaliśmy trochę luzu i dziś się udało. Zmiana w bramce? Maciek na początku tygodnia miał wolne, ale ostatnie dwa dni już trenował. Mogę więc powiedzieć, że o tym, że zagrał Kotorowski, zadecydowały względy sportowe. Czy to zmiana na jeden mecz? Nie, ale Krzysiek musi walczyć o swoją szansę. Czy to był najlepszy mecz? Najlepszy jest przed nami.

Autor: Andrzej Grupa

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 6-1 (3-0)

Bramki: 1-0 Hamalainen (7.), 2-0 Teodorczyk (14.), 3-0 Teodorczyk (24.), 4-0 Teodorczyk (54.), 5-0 Kownacki (77.), 6-0 Lovrencsics (78.), 6-1 Quintana (89., rzut karny)

Lech: Kotorowski - Możdżeń, Arajuuri, Kamiński, Wołąkiewicz - Pawłowski, Trałka ŻK, Linetty (76. Kownacki), Hamalainen (81. Injac), Lovrencsics - Teodorczyk.

Jagiellonia: K. Baran - Tosik ŻK (46. Dżalamidze), Ukah, M. Baran, Popchadze - Perovuo, Pazdan ŻK, Dźwigała (65. Rajalakso), Gajos (46. Plizga), Quintana - Balaj.

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 17681.

Reklama

Reklama

Reklama