Ekstraklasa: ciekawie w Poznaniu - zwycięstwo będzie cenne

Lech Poznań walczy o zachowanie drugiego miejsca przed drugą częścią sezonu, Jagiellonia Białystok pragnie utrzymać się w czołowej ósemce. W sobotni wieczór w Poznaniu zapowiada się ciekawe widowisko.

Lech jest drugi, a jeżeli wygra z Jagiellonią, zapewni sobie minimum trzecie miejsce po fazie zasadniczej sezonu. Wyprzedzić go będzie jeszcze mogła krakowska Wisła, którą czekają spotkania z dwiema ostatnimi drużynami w tabeli. "Jaga" ma więcej do stracenia. Po piątkowym zwycięstwie Cracovii spadła na dziewiątą pozycję, a wyprzedzić może ją jeszcze Lechia Gdańsk. Drużyna Piotra Stokowca wciąż będzie miał szansę na miejsce w czołowej kolejce, ale w ostatniej kolejce nie wszystko już będzie zależało od niej. Chyba, że powtórzy sukces z zeszłego sezonu i pokona Lecha przy Bułgarskiej.

Reklama

W październiku 2012 roku Jagiellonia wygrała przy Bułgarskiej 2-0 i zdobyła w końcu poznańską twierdzę. Do tego momentu była dla Lecha wymarzonym rywalem - grała z nim w Ekstraklasie dziewięć razy, wszystkie spotkania przegrała przy bilansie bramek 2-25. W końcu stadion przy Bułgarskiej odczarowali Michał Pazdan i Alexis Norambuena. Ten drugi biega teraz po boiskach pierwszoligowych, ale Pazdan po kontuzji wraca do gry w Jagiellonii. Być może znów będzie jej szczęśliwym talizmanem.

Problemem drużyny z Białegostoku jest słaba gra w pierwszej fazie spotkania. Tydzień temu w Zabrzu Jagiellonia przegrywała w 33. minucie 0-3, a mogła wyżej. W drugiej połowie była już lepsza od Górnika i zremisowała 3-3. - Przed meczem byliśmy zmotywowani, chcieliśmy grać dobrze. Zdarzają się jednak takie sytuacje, w których nie wszystko można kontrolować. Trochę brak fartu, trochę błędów i tracimy bramki. Ważne jest jednak to, że drużyna pokazała charakter - pociesza się stoper Jagiellonii Ugochukwu Ukah. Jego zdaniem w poprzedniej kolejce w meczu na szczycie Lech był lepszy od Legii, miał więcej sytuacji, choć przegrał. - To dobra drużyna, ale my w Poznaniu nie będziemy się bali grać naszej piłki, bo chcemy wygrać - zapowiada.

Podobnie zresztą myślą piłkarze Lecha. Łukasz Trałka powiedział wprost, że jeżeli jego zespół zagra dobrze i skutecznie, to bez względu na to, co pokażą rywale, wygra. Podobnie mówił trener Mariusz Rumak, który dopiero w piątek po raz pierwszy w tym tygodniu spotkał się z piłkarzami. Wcześniejsze cztery dni spędził w Szwajcarii na kursie trenerskim. - Skoro zespół Jagiellonii czekał na nas na swoim stadionie, to na naszym będzie zapewne podobnie. Musimy być uważni w konstruowaniu ataku pozycyjnego, bo rywale dysponują szybkimi i kreatywnymi zawodnikami z przodu, są w stanie stworzyć sytuacje. Ostatnio wiele bramek zdobywają po stałych fragmentach, rzutach karnych, rożnych czy wolnych. Niby nie są najwyższym zespołem, ale to jednak ich mocna strona - mówi Rumak.

W Lechu większych zmian w składzie nie będzie. Zabraknie kontuzjowanego Barry'ego Douglasa - na lewej stronie wystąpi więc Luis Henriquez lub Hubert Wołąkiewicz. W tym drugim przypadku do środka skierowany zostałby Fin Paulus Arajuuri, który zaliczyłby debiut w Ekstraklasie. W drugiej połowie szanse dostanie zapewne 17-letni Dawid Kownacki, który z powodu występów w juniorskiej reprezentacji Polski opuścił dwie ostatnie kolejki. W Jagiellonii spodziewane są dwie roszady - na środku pojawi się po kontuzji Pazdan, a na lewej obronie Giorgi Popchadze, który pauzował za kartki.

Początek spotkania w Poznaniu - w sobotę o godz. 20.30.

Autor: Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Jagiellonia Białystok | Ekstraklasa | Mariusz Rumak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje