Reklama

Reklama

Dwaj napastnicy w Lechu? „Dobrze, że się różnimy”

Choć eksperyment z wystawieniem dwóch napastników niespecjalnie się udał, piłkarz Lecha Poznań Nicki Bille Nielsen jest zadowolony. - Lubię grać, gdy mam kogoś blisko siebie - mówi.

- Tak, wynik był rozczarowujący, ale gra całkiem dobra. Mieliśmy przez długi czas piłkę, stworzyliśmy wiele sytuacji. Jeśli będziemy tak grac dalej, to wygramy wiele spotkań - mówił były piłkarz m.in. Regginy i Villarrealu o bezbramkowym remisie ze Śląskiem we Wrocławiu na inaugurację Lotto Ekstraklasy. Nicki Bille trafił do Lecha zimą - miał zastąpić w ataku Kaspra Hämäläinena. Przeszkodziły mu w tym jednak aż trzy kontuzje - w sumie rozegrał zaledwie 10 spotkań ligowych, zdobył w nich trzy bramki. Tym razem okres przygotowawczy 28-letni Duńczyk przeszedł bez żadnych problemów, trener Jan Urban regularnie na niego stawiał. - Mamy za sobą dobry czas, w trakcie przygotowań nie przegraliśmy żadnego meczu, straciliśmy tylko dwie bramki, a strzeliliśmy wiele - przyznaje Bille.

Reklama

W sparingach Lech jednak przeważnie grał jednym napastnikiem, stąd tak duże zdziwienie wywołało ustawienie drużyny we Wrocławiu. Urban znalazł bowiem miejsce tak dla Nickiego Bille, jak i Marcina Robaka. Obaj napastnicy mieli po dwie doskonałe sytuacje, ale ich nie wykorzystali.

- Czułem się dobrze w tym ustawieniu, razem kreowaliśmy sytuacje. Ja stworzyłem jemu, on także, np. Kownackiemu. Mieliśmy wiele szans, ale nic nie trafiliśmy. Najważniejsze to jednak mieć te okazje, bo wiemy, że jeśli w całym spotkaniu ich byśmy nie wytworzyli, to po prostu graliśmy źle. My je jednak mieliśmy - mówi trzykrotny reprezentant Danii.

Być może w niedzielnym spotkaniu z Zagłębiem Lubin Bille znów zagra z Robakiem, być może Urban postawi tylko na jednego z nich, a w roli ofensywnego pomocnika wystąpi np. Karol Linetty. Ten ostatni często jednak cofa się do środka boiska, a to już mniej odpowiada duńskiemu snajperowi. - Preferuję grę, gdy ktoś jest blisko mnie. Może być to napastnik, może być ofensywny pomocnik, nieważne. Ten drugi człowiek powoduje dodatkowy ruch, co utrudnia sprawę rywalom. Nieważne więc kto zagra, ale dobrze, jeśli blisko - twierdzi Nicki Bille. Jak sam zauważył, jego sposób gry różni się od tego prezentowanego przez Marcina Robaka. - Ja więcej biegam, głębiej schodzę na bok czy do tyłu. To dobrze dla zespołu, gdy są tak różni piłkarze w ataku.

W niedzielę o godz. 18 Lech zagra z Zagłębiem Lubin, które świetnie zaczęło sezon - tak w lidze, jak i w pucharach. Bille docenia klasę rywala, ale liczy na trzy punkty. - Pamiętam Zagłębie z poprzedniego sezonu, grali dobrze. W Poznaniu wszyscy oczekujemy jednak zwycięstw, tu musimy wygrywać, także w tę niedzielę - kończy.

Andrzej Grupa

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy