Reklama

Reklama

Dlaczego Lech odpuścił Pedro Tibę? "Zauważyliśmy pewne problemy"

Pedro Tiba był przez trzy lata mózgiem Lecha Poznań - jego kluczowym piłkarzem i gwiazdą całej Ekstraklasy. Co się więc stało, że nagle jesienią stracił miejsce w składzie drużyny, a teraz "Kolejorz" lekką ręką puścił Portugalczyka, który pewnie trafi do Legii Warszawa? Okazuje się, że Lech potrzebował w środku gracza, który intensywniej pracuje na boisku. Z tym zaś blisko 34-letni piłkarz zaczął mieć problemy.

Tiba trafił do Lecha latem 2018 roku ze Sportingu Braga - do przenosin do Polski namówił go ówczesny trener poznaniaków Ivan Đurđević. Lech wydał na transfer rozgrywającego blisko milion euro, ale tego nie pożałował. Obojętnie kto był trenerem, Tiba był absolutnie kluczową postacią w zespole. Aż do tego sezonu, choć przecież też zaczął go w pierwszym składzie. - Pedro wygrał latem rywalizację na swojej pozycji i był właśnie tym zawodnikiem, który zaczynał mecze. Decyzja o wypadnięciu z podstawowego składu nie zapadła więc przed sezonem - mówi dzisiaj trener Lecha Maciej Skorża.

Reklama

Tiba bohaterem meczu z Pogonią Szczecin

Pierwszym sygnałem, że pozycja Tiby nie jest tak mocna jak w poprzednich latach, był mecz w Niecieczy, który Lech wygrał 3-1. "Kolejorz" już po 4 minutach prowadził 2-0, ale później jego gra mocno kulała. Zmieniła się dopiero wtedy, gdy do środka Skorża wprowadził Nikę Kwekweskiriego. W kolejnych meczach Tiba zasiadła na ławce, ale swój charakter pokazał dwa tygodnie później w starciu z Pogonią. Wtedy nie popisał się Kwekweskiri, który za głupkowate faule wyleciał z boiska, a popisową partię grał rozdrażniony PortugalczykI to jego strzał w doliczonym czasie gry dał grającemu w dziesiątkę Lechowi remis 1-1. Było to... jedyne trafienie Portugalczyka w tym sezonie.

Słabość Tiby wykorzystał Murawski

Sytuacja Tiby zmieniła się jednak na przełomie października i listopada, po meczach w Mielcu ze Stalą (0-0) i w Łęcznej z Górnikiem (1-1). Wtedy Lech rozczarował - był zdecydowanym faworytem obu spotkań, a zdobył w nich tylko dwa punkty.

- Wiedzieliśmy, że był Radek Murawski, który z każdym miesiącem wyglądał coraz lepiej, więc konkurencja rosła. Naturalną koleją rzeczy było to, że Pedro grał coraz mniej - dodaje szkoleniowiec. Tiba stracił miejsce w jedenastce - w wyjściowym składzie do końca sezonu znalazł się jeszcze tylko dwa razy: we Wrocławiu w starciu ze Śląskiem (1-0 dla Lecha) i miesiąc później w meczu ze Stalą Mielec w Poznaniu (3-1). Częściej za to w ogóle nie wchodził na boisko z ławki rezerwowych.

Lech nie chciał Tiby. Skorzysta Legia Warszawa

Lech zastanawiał się jeszcze, czy przedłużać umowę z doświadczonym portugalskim pomocnikiem, ale ostatecznie z niej zrezygnował. Będzie szukał na jego miejsce młodszego piłkarza, który pod względem fizyczności bardziej będzie przypominał Jespera Karlströma. Tiba zaś wziął sprawy w swoje ręce i szybko dogadał się z Legią Warszawa - ma reprezentować jej barwy przez kolejne dwa sezony. Dla Lecha rozegrał łącznie 141 oficjalnych spotkań - zdobył w nich 14 bramek i zaliczył 22 asysty.

CZYTAJ TEŻ: Superpuchar Polski - kolejny spór między Lechem i Rakowem?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL