Reklama

Reklama

Będą czystki w szatni "Kolejorza"?

Najpierw fantastyczny start rozgrywek, później już tylko słaba gra i kolejne ligowe porażki w ekstraklasie oraz odpadniecie z rozgrywek Ligi Europejskiej z Brugge. To wywołało lawinę krytyki na wszystkich piłkarzy oraz sztab szkoleniowy. Powoli też cierpliwość kończy się także włodarzom klubu z Bułgarskiej.

Czarę goryczy w klubie ze stolicy Wielkopolski przelała piątkowa porażka z Legią Warszawa (0:2), po której poznańska jedenastka ma coraz mniejsze szanse na włączenie się do walki o mistrzostwo Polski, bo do prowadzącej "Białej Gwiazdy" traci już aż 9 punktów. Jeśli tak dalej pójdzie, to klub Krakowa będzie mógł świętować mistrzostwo już po pierwszej części sezonu. A poznaniacy zamiast bić się o "majsta", w najlepszym wypadku będą walczyć tylko o udział w europejskich rozgrywkach, a to w Poznaniu z pewnością mało kogo zadowoli.

Reklama

W klubowych kuluarach coraz częściej szepcze się już o potencjalnym następcy obecnego szkoleniowca Jacka Zielińskiego. Sporo słychać też o planowanej sporej rewolucji w szatni. Następcą Zielińskiego miałby zostać np. Henryk Kasperczak, o czym na stronach INTERIA.PL pisaliśmy już znacznie wcześniej.

Z kolei z grą w "niebiesko-białej" koszulce za jakiś czas może pożegnać się Hernan Rengifo. Peruwiańczyk nie chce pozostać dłużej w Poznaniu. Mało tego jakiś czas temu odrzucił dość lukratywną propozycję nowej umowy z zespołem z Bułgarskiej. Ponoć snajper z Ameryki Południowej ma też podobno ciekawą ofertę z CSKA Moskwa.

Na wylocie jest też chimeryczny, bardzo nieskuteczny, a przede wszystkim skonfliktowany z kolegami Semir Stilić. Los Stilicia i Rengifo podzielić mogą również tacy zawodnicy, jak chociażby Haris Handzić i Gordan Golik. Pod znakiem zapytania przy Bułgarskiej stoją również dalsze losy doświadczonego obrońcy Bartosza Bosackiego, a także bardzo nieskutecznego ostatnio Roberta Lewandowskiego. W zimowym okienku transferowym szefowie Lecha planują kolejne ciekawe transfery. Tak, by ratować jeszcze obecną skomplikowaną sytuacji. A w kolejnym sezonie znów liczyć się na poważnie w batalii o mistrzostwo Polski.

- Nadal śledzimy różne rynki transferowe oraz rozgrywki ligowe. Począwszy od polskiej aż po południowoamerykańską. Mamy rozbudowaną sieć swoich skautów, którzy zbierają dla nas cenne informacje i potencjalne ciekawe nazwiska. Zapewniam: nie śpimy, nie siedzimy tylko za swoimi biurkami - przekonywał niedawno Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha. - Nadal pomimo tego, że nie awansowaliśmy do fazy grupowej Ligi Europejskiej myślimy o kolejnych wzmocnieniach naszego zespołu. Wzmocnieniach przyszłościowych, bardzo perspektywicznych - i za rozsądne pieniądze, bo mimo tego, że posiadamy środki finansowe to nie zamierzamy nimi szastać na lewo i prawo. Transfery Dawida Kujawy oraz Kamila Glika i wielu innych piłkarzy są dla nas nadal tematem jak najbardziej aktualnym. Trzeba jednak działać spokojnie, z dużą rozwagą.

Z kolei trener Zieliński zapytany, czy nie boi się o swoją posadę w Lech, odparł: - Obecnie koncentruję się na meczu w Pucharze Polski. A czy o swoją posadę jestem spokojny? Myślę, że żaden trener w ekstraklasie nie może powiedzieć z cała stanowczością, że jest spokojny o swoją pracę, bo taki jest nasz zawód. Nie zna się ani dnia, ani godziny. Musimy potrafić żyć w 

stresie i pod presją. Na razie jestem trenerem w Poznaniu. I skupiam się tylko i wyłącznie na pracy z drużyną oraz osiągnięciu z nią, jak najlepszego wyniku sportowego. A co będzie dalej, zobaczymy.

Dziś Lech w dalekiej Stalowej Woli rozegra mecz 1/16 Pucharu Polski z miejscową Stalą (godz. 15:30).

Łukasz Klin, Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL