Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (14 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Apollon Limassol - Lech Poznań 0-5. Trener Żuraw: Gdy Lech złapie luz, jest mocny

- Nie lubię dziadostwa, więc jeśli mamy przeciwnika, któremu możemy wbić pięć bramek, to wbijmy pięć. A jak więcej, to więcej - powiedział po spotkaniu z Apollonem Limassol trener Lecha Poznań Dariusz Żuraw.

"Kolejorz" zaimponował w Strovolos - rozgromił lidera cypryjskiej ekstraklasy z Limassol aż 5-0. Widać było, że Lech jest perfekcyjnie przygotowany do tego meczu pod względem taktyki - podaniami za linię obrony rywala co jakiś czas stwarzał zagrożenie. W drugiej połowie, gdy po zmianie w przerwie Apollon zmienił ustawienie, Lech zdominował całkowicie rywala. - Zagraliśmy dziś z mocnym zespołem i nie było proste rozmontowanie tej ich defensywy. Mimo, że byliśmy dobrze przygotowani i zakładaliśmy posyłanie piłek za linię obrony. Fajnie, że po takim podaniu, po tak pięknej akcji padł pierwszy gol. A gdy zdobyliśmy drugą bramkę, to widziałem już, że złapaliśmy luz. Gdy mój zespół złapie zaś luz, to jest naprawdę mocny - mówił Dariusz Żuraw po meczu w rozmowie z red. Grzegorzem Hałasikiem z Radia Poznań.

Reklama

Szkoleniowiec wicemistrza Polski podkreślał rolę pressingu swojej drużyny - Apollon nie mógł znaleźć sposobu na uwolnienie się spod niego. - Takim pressingiem chcemy grać w lidze i w Lidze Europy. Nie chcemy być za to zespołem, który broni się i czeka na kontry. Chcemy dominować grę, prowadzić akcje, tego się uczymy. Nie zawsze wszystko wychodzi, ale te mecze w Lidze Europy pokazują, że idziemy w dobrym kierunku - podkreślił Żuraw.

Trener Lecha zgodził się z opinią, że po stracie trzeciej bramki, zdobytej przed upływem godziny gry przez 18-letniego Jakuba Kamińskiego, Apollon całkowicie zgasł. - To świadczy, że mój zespół nie zadowolił się takim prowadzeniem. Nie lubię dziadostwa, więc jeśli mamy przeciwnika, któremu możemy wbić pięć bramek, to wbijmy pięć. A jak więcej, to więcej. Jeśli zaś trzeba wygrać 1-0, to trzeba grać tak, aby wygrać 1-0 i dowieźć wynik. Zawsze jednak będziemy starali się grać tak, by prezentować w miarę ładny futbol i grać do końca.

Poznański szkoleniowiec ma już dość twierdzeń, że są jakieś statystyczne bariery, które zmniejszają szanse jego drużyny. - Nikt się nie spodziewał takiego wyniku, ale już w Szwecji słyszałem, że jedziemy na skazanie, bo Lech nie wygrał na wyjeździe ze szwedzkim zespołem. Teraz podobnie z cypryjskim i polskimi klubami. Obawiałem się tego meczu, bo analizując Apollon widziałem, że traci bardzo mało bramek i gra dobrze w defensywie. Tym bardziej, że graliśmy z silnym rywalem, na jego boisku, mając w nogach derby w niedzielę. W zasadzie zostały nam dwa dni: jeden na podróż, drugi na rozruch. To pokazuje, że się dobrze przygotowaliśmy i z optymizmem patrzę w przyszłość. Wiadomo jednak, że to tylko jeden mecz i może się okazać, że do fazy grupowej jednak nie awansujemy - ocenia trener Lecha.

W czwartek o godz. 19 lider belgijskiej Jupiler League Royal Charleroi podejmie Partizana Belgrad - z lepszym zespołem z tej pary Lech zagra za tydzień o fazę grupową. Z kim chciałby się zmagać trener Żuraw? - Nie wybiegałem tak daleko w przyszłość, nie analizowałem tak dobrze tych drużyn. Wiem, że obie są mocne, ale jeśli przeszliśmy już trzech rywali, to zrobimy wszystko, by o awans powalczyć także w czwartej rundzie - zapewnił.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Żuraw | Lech Poznań | liga europy | Liga Europejska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje