Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (5 pkt.)

Skandal po meczu Lech - Korona. Kiełb uderzył kibica, który go obrażał

Jacek Kiełb, jeden z liderów Korony Kielce, już po zakończeniu piątkowego spotkania uderzył kibica Lecha Poznań. - E, gdzie go tam uderzyłem? Jakbym go uderzył, to by padł i nie wstał. Nie pozwolę swojej rodziny obrażać - mówił. Rodzi się pytanie, dlaczego dosyć bierna była ochrona, skoro piłkarz gości miał jakąkolwiek styczność z kibicami gospodarzy?!

Po przegranym meczu z Lechem Poznań, w którym Korona Kielce była dużo lepsza od kandydata do tytułu mistrza Polski, Jacek Kiełb poszedł z innymi graczami Korony podziękować kieleckim fanom za doping. Gdy wracał w kierunku szatni, wdał się w dyskusję z sympatykami Lecha. Może dlatego, że przez półtora roku był zawodnikiem poznańskiego klubu. Zdarzenie to nagrał reporter "Głosu Wielkopolskiego". Widać na nim, jak Kiełb przyjacielsko rozmawia z grupą kibiców Lecha, gdy inny fan "Kolejorza" coś mówi do niego, z nienawistną miną.

Reklama

Kiełb już odchodził, le słowa owego fana na tyle go ubodły, że odwrócił się, doskoczył do barierki i mocno pchnął w bark zaczepiającego go kibica. Steward spokojnie się temu przygląda. Dwaj inni ochroniarze dopiero wtedy wyprowadzają krnąbrnego kibica. Inna rzecz, że piłkarz również powinien trzymać nerwy na wodzy.

- E tam starcie, jakie starcie? Po prostu podszedłem i powiedziałem, że nie podoba mi się jego zachowanie. Nie pozwolę swojej rodziny obrażać. Wszyscy dookoła serdecznie mnie pozdrawiali, a zawsze trafi się jakiś gościu, który gdzieś tam wyjeżdża na rodzinę. Takich rzeczy się nie robi. Trudno - było, minęło - próbował tłumaczyć swoje zachowanie były gracz Lecha. 

W Poznaniu był jednym z wielkich rozczarowań - przez półtora roku w 34 oficjalnych spotkaniach zdobył zaledwie jednego gola. Jednego zdobył też w piątkowym meczu, gdy z rzutu karnego wyrównał na 2-2. Tuż przed końcem spotkania mógł zapewnić swojej drużynie remis, ale jego główkę z bliska obronił Jasmin Burić.

Kiełb zapewniał, że nie uderzył kibica, choć na filmie widać coś innego. - E, gdzie tam uderzyłem? Jakbym go uderzył, to by padł i nie wstał. Zwróciłem mu po prostu uwagę - stwierdził zawodnik, który może teraz zostać zawieszony przez Komisję Ligi. To by oznaczało pauzę nawet w kilku spotkaniach, a z powodu nadmiaru żółtych kartek przeciwko Jagiellonii nie zagrają Mateusz Możdżeń i Radek Dejmek.

Korona przegrała w Poznaniu 2-3, choć była lepsza od Lecha. - Oni zawsze wysoko stawiają poprzeczkę, grają o mistrza i musieli wygrać. Byli zaskoczeni naszą postawą, a my chcemy udowodnić, że Korona słusznie awansowała do grupy mistrzowskiej i nie będzie tutaj rozdawać punktów. Nie spoczniemy na laurach. Legia też czuła się przed nami pewnie, bo wygrała w Poznaniu 2-1, a my byliśmy serii nieudanych spotkań na wyjeździe. W Warszawie też mogliśmy wywalczyć więcej punktów - skomentował mecz Kiełb, który sprawiał wrażenie mocno przybitego sytuacją z kibicem i możliwością dalszych konsekwencji.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Kiełb | Korona Kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje