Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Korona Kielce - Wisła Kraków 1-1 w 25. kolejce Ekstraklasy

Niemoc Wisły trwa w najlepsze. W zaległym meczu 25. kolejki krakowianie zremisowali w Kielcach z Koroną 1-1.

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

No przecież kiedyś muszą wygrać - to zdanie pada z ust wiślackiej część Krakowa już dawna. Po raz ostatni krakowianie zgarnęli trzy punkty w listopadzie ubiegłego roku. 

Trenerem był wtedy Kazimierz Moskal, w bramce stał Radosław Cierzniak, a na boku obrony szalał Łukasz Burliga. Od tego czasu minęły równo 123 dni. Bolesna seria upokorzeń miała skończyć się w Kielcach. Miała. 

Reklama

W porównaniu do meczu z Piastem, gdzie od wygranej wiślaków dzielił tylko celny strzał Pawła Brożka z rzutu karnego, w składzie doszło do kilku zmian. Nieszczęsny wykonawca jedenastki z minionego piątku usiadł na ławie, a wraz z nim słabiutki ostatnio Alan Uryga i Rafał Pietrzak. 

W związku z absencją Brożka osamotniony z przodu był Zdenek Ondraszek, a tuż za nim biegać miał Rafał Wolski. 


Ku zaskoczeniu wszystkich zanim na dobre rozpoczął się ten mecz Wisła już prowadziła. W 12. sekundzie Elhadji Diaw poczęstował solidnym kopniakiem Ondraszka i sędzia nie wahał się ani chwili i wskazał na jedenasty metr. 

Do piłki podszedł Denis Popović i ufff. Udało się. Strzelił. Wisła objęła prowadzenie zanim boiskowy zegar wskazał pierwszą minutę.

Nie jest tajemnicą, że krakowianie mają w tej rundzie problemy, aby wytrzymać kondycyjnie całe spotkanie. W związku z taką zaliczką już na samym początku, wydawało się, że za moment ruszą kolejne ataki krakowian. A były ku temu szanse. 

Zwłaszcza, że przez pierwszy kwadrans Diaw kopał się po czole . Nie licząc sprokurowanego karnego dwukrotnie dawał gościom szanse na szybkie ataki. Obie te okazje koncertowo popsuł Rafał Boguski. 

Po kwadransie Wisła nieco się cofnęła, ale grająca prymitywnie Korona nie była w stanie stworzyć żadnej okazji do strzelenia. W 37. minucie mogła tego dokonać Wisła. Szansę miał Ondraszek, ale uderzyła w słupek, z kolei dobitka Petara Brleka trafiła w... policjanta stojącego na pierwszym piętrze trybuny za bramką.

I to był ostatni błysk Białej Gwiazdy na kolejne długie minuty. Po zmianie stron krakowianie gaśli w oczach, a przewaga Korony stawała się coraz wyraźniejsza. W 57. minucie świetnie strzelił z dystansu wprowadzony w przerwie Nabil Aankour, a jeszcze lepszą obroną popisał się Michał Miśkiewicz. 

Kilkadziesiąt sekund później Aankour był już skuteczny. Marokańczyk znalazł się sam w polu karnym i spokojnie umieścił piłkę w bramce Wisły.

Korona wrzuciła piąty bieg i z pasją rzuciła się na krakowian. Wydawało się, że już za chwilę kielczanie wyjdą na prowadzenie i na dobre strącą Wisłę w odmęty strefy spadkowej. Najlepszą okazję zmarnował Łukasz Sierpina, który w sytuacji sam na sam z Miśkiewiczem strzelił prosto w golkipera Białej Gwiazdy

Wtedy Broniszewski zdecydował się wpuścić na boisko Pawła Brożka. To rozruszało trochę ofensywę wiślaków, którzy przebudzili się na moment z letargu. I stworzyli sobie kilka sytuacji do strzelenia gola. Najlepszą z nich zmarnował Brożek. 

Wisła zremisowała w Kielcach i w Krakowie wciąż trwa wyczekiwanie na pierwszą od czterech miesięcy wygraną. Po zakończeniu spotkania piłkarze Wisły podeszli pod sektor szczelnie wypełniony sektor gości, ale delikatnie mówiąc nie usłyszeli miłych słów od swoich fanów.

Wisła ustanowiła niechlubny rekord klubu pod względem kolejnych spotkań bez zwycięstwa - krakowianie nie wygrali żadnego z 11 ostatnich meczów!

Z Kielc Krzysztof Oliwa



Korona Kielce - Wisła Kraków 1-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Denis Popovic (1. karny), 1-1 Airam Cabrera (59).

Raport meczowy - TUTAJ!

Po meczu powiedzieli:

Marcin Broniszewski (trener Wisły Kraków): "W mojej ocenie było to żywe spotkanie. Przed przerwą mieliśmy przewagę i nie najgorszą organizację gry. Po przerwie Korona przystąpiła do odrabiania strat. Grała twardy futbol. Byłem przekonany, że w końcu będę mógł powiedzieć, że mamy komplet punktów. Gra się jednak 90 minut i mamy tylko jeden. Byłbym nieelegancki, gdybym powiedział, że nie cenię tego jednego punktu. Mój zespół jednak chciał walczyć o pełną pulę i robił wszystko by osiągnąć ten cel".

 

Marcin Brosz (trener Korony Kielce): "Pierwsza połowa od początku nam się nie układała tak jak sobie planowaliśmy. Już pierwsze sekundy przyniosły rywalom rzut karny. Później kolejny cios  czyli strata środkowego obrońcy (Dmitrija Wierchowcowa). Na pierwszą połowę zmieniliśmy taktykę z uwagi na limit zawodników spoza Unii. Dopiero w drugiej połowie mogliśmy powrócić do naszego ustawienia, w którym zwykle trenujemy. Szkoda, bo liczyliśmy, że Nabil Aankour wcześniej zdobędzie (francuski - PAP) paszport. Sprawa się przedłuża, ale mam nadzieję, że w najbliższych dniach ten problem przestanie istnieć. Chcę podkreślić, że remis z tak silnym przeciwnikiem jak Wisła Kraków, która ma taki potencjał, pokazuje jak dużą pracę wykonaliśmy. Zmiana oblicza gry po pierwszej połowie, pod każdym względem, jest dobrym świadectwem dla mojego zespołu. Dziękuję kibicom za ogromne wsparcie". (PAP)



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne