Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Korona Kielce. Smyła: Ważny mecz, ale nie decyduje o wszystkim

Znajdujący się w strefie spadkowej piłkarze Korony Kielce wznowią rozgrywki ekstraklasy sobotnim meczem na własnym boisku z mającym dwa punkty więcej Górnikiem Zabrze. "To ważne spotkanie, ale ono ani nas utrzyma w lidze, ani z niej wyrzuci" - powiedział trener kielczan Mirosław Smyła.

Przed rozpoczęciem rundy wiosennej kielecki klub pozyskał czterech piłkarzy. Trzyletnie umowy podpisali angielscy pomocnicy - Johnny Spike Gill i D'Sean Theobalds, a z Cracovii do końca sezonu wypożyczony został serbski napastnik Bojan Czeczaric. Prawdziwym hitem jest kolejny powrót do drużyny Jacka Kiełba, jednej z ikon klubu. Popularny "Ryba" trafił po raz pierwszy do Korony w 2005 roku w wieku 18 lat. Do tej pory pomocnik rozegrał w kieleckiej drużynie 201 spotkań, w których strzelił 47 bramek.

Reklama

"Mnie nikt nie musiał przekonywać o umiejętnościach Jacka, bo znamy się nie od wczoraj. Wiem, że jeśli chodzi o aspekty piłkarskie, wszystko jest na odpowiednim miejscu. Co do dyspozycji fizycznej, to doświadczony i świadomy zawodnik. Teraz to kwestia czasu, aby odpowiednio wkomponować go w obciążenia tutaj. Jest nam w stanie pomóc na boisku i w szatni" - komplementował kolegę z zespołu Jakub Żubrowski, który nie ukrywał, że nie może już doczekać się wznowienia rozgrywek.

"Dobrze, że się już zaczyna to całe zamieszanie. Ten okres przygotowawczy był bardzo krótki, ale intensywny. Wszyscy mamy jeden cel, w sobotę wychodzimy po to, żeby wygrać mecz. Dobrze się przygotowaliśmy. Praca, która została nakreślona przez cały sztab trenerski, została wykonana" - zapewnił pomocnik Korony.

Sobotni mecz, mimo że do końca rozgrywek jest jeszcze daleko, będzie miał ogromną stawkę. Po 20 kolejkach kielczanie są w strefie spadkowej, a ich przeciwnik wyprzedza ich tylko o dwa punkty. Jednak zdaniem trenera Smyły to ważny mecz, ale nie decyduje jeszcze o wszystkim.

"To ważne spotkanie, ale ono ani nas utrzyma w lidze, ani z niej wyrzuci. Musimy go traktować jak dobre wejście w ligę. Później czekają nas trudne wyjazdy do Białegostoku i Krakowa. Musimy poczuć pewność siebie, aby nie zaliczyć falstartu. Miejsca na błędy jest niewiele. Wiemy, jak ważną rolę odgrywa psychika" - podkreślił szkoleniowiec. Dodał jednak, żeby "nie demonizować sobotniego spotkania".

"Do końca sezonu zasadniczego mamy dziesięć kolejek, a później siedem finałów, gdzie zagramy z bezpośrednimi rywalami. Im więcej ugramy teraz, tym później będziemy mieć większy handicap" - zaznaczył Smyła.

Wagę spotkania podkreślił też bośniacki piłkarz Korony Adnan Kovacevic. "To mecz z zespołem, który jest wyżej w tabeli. Jeśli go pokonamy, to zostawimy go w tyle. Jeśli zdobędziemy w sobotę trzy punkty, to w następnych meczach będzie się nam grało łatwiej" - nie ukrywał obrońca kieleckiego klubu.

Kieleccy fani liczyli na to, że walczący o utrzymanie zespół zostanie poważnie wzmocniony. Obawiają się, że w obecnym składzie ich pupilom trudno będzie zrealizować ten cel.

"Wiem, że emocje związane z transferami sięgają zenitu. My do tego podchodzimy spokojnie. W ostatnich miesiącach w klubie zostało dokonanych tyle ruchów personalnych, że każdy następny musi być treściwy i racjonalny. Staramy się robić wszystko z głową. Myślę, że kolejne ruchy pomogą drużynie, nie chcemy wrzucać do worka kolejnego nieprzydatnego klocka. Nie możemy robić nerwowych ruchów, które później spowodują zakopanie się w kłopotach" - tłumaczył trener Korony.

Sobotnie spotkanie Korony z Górnikiem Zabrze rozpocznie się w Kielcach o godz. 15.

Janusz Majewski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje