Reklama

Reklama

Korona Kielce - Pogoń Szczecin 4-1 w 17. kolejce Lotto Ekstraklasy

Korona Kielce zaimponowała skutecznością i rozbiła na własnym stadionie Pogoń Szczecin aż 4-1! Gospodarze zdobyli piękne gole, a bramka Nabila Aankoura byłaby ozdobą na każdym stadionie świata.

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Ekstraklasa - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

Ledwie minęła minuta meczu, a w dobrej sytuacji znalazła się Pogoń. Daniel Abalo stracił piłkę, strzelał Adam Gyurcso, ale na posterunku był Zbigniew Małkowski.

Gospodarze otworzyli wynik spotkania już w 4. minucie. Akcja zaczęła się od dośrodkowania Jacka Kiełba, kiksem "popisał" się Takafumi Akahoshiego, a bardzo dobrze ustawiony Vanja Marković oddał techniczny strzał, którym zaskoczył nie najlepiej interweniującego Dawida Kudłę.

Reklama

Pierwszy kwadrans meczu należy do gospodarzy, którzy po zdobyciu bramki nie cofnęli się, tylko grali wysokim pressingiem i szukali szansy do zdobycia drugiego gola.

Pogoń próbowała się odgryźć w 17. min. Akcję zainicjował Rafał Murawski, a potężny strzał z prawej strony pola karnego oddał Spas Delew. Bułgar o mało nie znokautował rywala, zaś piłka wyszła na rzut rożny.

W odstępie minuty powinny paść bramki dla obu zespołów. Najpierw w 23. min stuprocentową sytuację do podwyższenia wyniku zmarnował Daniel Abalo, który przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Po chwili dobrą okazję, na 9. metrze, zmarnował Takafumi Akahoshi, oddając strzał nad bramką.

W kolejnych minutach obie drużyny znów wypracowały sobie dogodne sytuacje. Bliski doprowadzenia do remisu był Sebastian Rudol, ale nie trafił w światło bramki. W 33. min centymetrów zabrakło Bartoszowi Rymaniakowi, który dosięgnął podanie przy słupku od Rafała Grzelaka, ale zabrakło mu precyzji. Dawid Kudła mógł odetchnąć z ulgą.

W 42. min indywidualną akcją na lewym skrzydle wyróżnił się Adam Gyurcso. Węgier zbiegł do środka i oddał mocny strzał w kierunku bliższego słupka, ale obok bramki.

Gol palce lizać! Bramki Nabila Aankoura nie powstydziłyby się największe gwiazdy futbolu, z Cristiano Ronaldo i Leo Messim na czele. Piłka po rzucie rożnym trafiła do Marokańczyka, a ten oddał fenomenalny strzał z powietrza, trafiając niemal w okienko bramki. W tym przypadku Dawid Kudła był kompletnie bezradny.

W szatni "Portowców" musiało być gorąco, bo goście rozpoczęli drugą połowę zmotywowani, co w 48. min udowodnił Rafał Murawski. Popisał się bardzo mocnym strzałem, ale paradą popisał się Zbigniew Małkowski.

Pięć minut później było już 3-0 w Kielcach. Gospodarze w 53. min zdobyli kolejną bramkę i znów przedniej urody. Znakomicie dysponowany Vanja Marković przymierzył, ani myśląc o przyjmowaniu piłki i oddał wspaniałe uderzenie.

W 71. min zasłużonej owacji na stojąco doczekał się Vanja Marković, który został ściągnięty z boiska. Serb rozegrał świetne spotkania, czego ukoronowaniem były dwie bramki. W jego miejsce wszedł Serhij Pyłypczuk, które dzisiaj obchodzi urodziny.

Korona nie zwalnia tempa i zdobywa gola na 4-0! W 78. min gospodarze przeprowadzili kolejną, świetną akcję, której ukoronowaniem był ponownie piękny gol. Piłkę z prawego skrzydła wrzucał David Abalo, a że dograł wyjątkowo precyzyjnie, Nabil Aankour mógł dodatkowo dopieścić efektowność trafienia. I faktycznie, uderzył głową tak znakomicie, że piłka odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w siatce.

Po dziesięciu minutach od wejścia na boisko Serhij Pyłypczuk prawie sprawił sobie wspaniały prezent urodzinowy. Pomocnik Korony trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego.

W doliczonym czasie gry "Portowcy" zdobyli honorowe trafienie, autorstwa Mateusza Matrasa. Asystę zapisał na swoim koncie Ricardo Nunes.

Maciej Bartoszek (trener Korony Kielce): "Od pierwszych minut dominowaliśmy na boisku. Staraliśmy się narzucić Pogoni swoją grę. Strzeliliśmy piękne bramki, ale w końcówce sami niepotrzebnie straciliśmy gola. Niepotrzebna zabawa we własnej strefie defensywnej. Takich rzeczy nie wolno nam robić, nawet kiedy prowadzimy 4:0. Dziękuję zawodnikom, że znowu wykonali kawał dobrej roboty".

Kazimierz Moskal (trener Pogoni Szczecin): "Doznaliśmy bolesnej porażki. Tak jak w ostatnim meczu wszystko nam wychodziło, to dzisiaj wszystko wychodziło Koronie. Chociaż nie zagraliśmy najlepszego spotkania, mieliśmy wiele sytuacji. Niestety, nic nie chciało wpaść do siatki, dopiero w doliczonym czasie zdobyliśmy honorową bramkę. Tak to już bywa. Odwróciło się wszystko o 180 stopni w stosunku do ostatniego meczu. Musimy szybko się pozbierać, bo we wtorek mamy bardzo ważny mecz w Pucharze Polski".

Korona Kielce - Pogoń Szczecin 4-1 (2-0)

Bramki: 1-0 Vanja Marković (4.), 2-0 Nabil Aankour (45.+2), 3-0 Vanja Marković (53.), 4-0 Nabil Aankour (78.), 4-1 Mateusz Matras (90.+1).

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Vladislavs Gabovs, Bartosz Rymaniak, Elhadji Pape Diaw, Rafał Grzelak - Jacek Kiełb (69. Michał Przybyła), Vanja Marković (71. Serhij Pyłypczuk), Mateusz Możdżeń, Nabil Aankour, Dani Abalo (81. Marcin Cebula) - Miguel Palanca.

Pogoń Szczecin: Dawid Kudła - Cornel Rapa, Sebastian Rudol, Jarosław Fojut, Ricardo Nunes - Rafał Murawski (59. Kamil Drygas), Mateusz Matras, Spas Delew, Takafumi Akahoshi (59. Dawid Kort), Adam Gyurcso (72. Łukasz Zwoliński) - Adam Frączczak.

Żółte kartki: Nabil Aankour, Vanja Marković, Dani Abalo - Jarosław Fojut, Adam Frączczak, Adam Gyurcso, Spas Delew.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Widzów: 5260.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL