Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Korona Kielce - Lechia Gdańsk 2-0 w meczu 20. kolejki Lotto Ekstraklasy

To był teatr jednego aktora! Jacek Kiełb wszedł na boisko z ławki rezerwowych i dwoma ciosami załatwił wicelidera tabeli. Korona Kielce pokonała Lechię Gdańsk 2-0 (0-0) w pierwszym sobotnim meczu 20. kolejki Lotto Ekstraklasy.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Korona Kielce - Lechia Gdańsk!

Reklama

Zapis relacji można zobaczyć również na urządzeniach mobilnych

Trener Maciej Bartoszek tchnął w Koronę nowego ducha. Pod jego wodzą kielczanie prezentują się dobrze i o niedawnej serii pięciu porażek z rzędu już nikt nie pamięta.

- Korona jest groźna dla każdego. Siła tej drużyny polega na tym, że jej piłkarze nigdy nie odpuszczają, nigdy nie dają za wygraną i zawsze walczą do końca. I chwała im za to. Co prawda dwa ostatnie mecze zakończyły się ich porażką 0-1, ale trzy wcześniejsze zwycięstwami i na pewno nie były one dziełem przypadku - komplementował rywali trener Lechii Gdańsk Piotr Nowak.

Nie mylił się. Kielczanie potwierdzili te słowa już w pierwszej części spotkania, w której zdecydowanie przeważali.

Po kwadransie rywalizacji, w sytuacji sam na sam z Vanją Milinkoviciem-Saviciem stanął jego imiennik, Vanja Marković. Z serbskiego pojedynku górą wyszedł jednak bramkarz Lechii.

Milinković-Savić jeszcze nie raz ratował skórę kolegom, a życie szczególnie utrudniał mu Dani Abalo. Napastnik gospodarzy dwukrotnie próbował z dystansu i dwukrotnie sprawił w ten sposób problemy golkiperowi gości.

Pod koniec pierwszej części spotkania bliski szczęścia był Nabil Aankour, który uderzył z dystansu, widząc, że Milinkovicia-Savicia nie ma w bramce. Po jego próbie piłka nieznacznie minęła słupek bramki Lechii.

Gospodarze lepiej rozpoczęli także granie po przerwie. W 58. minucie, na boisku zameldował się Jacek Kiełb, a już trzy minuty później, zaskoczył bramkarza Lechii. Gdańszczanie wymieniali piłkę na małej przestrzeni, a kiks wykorzystał Aankour. Marokańczyk natychmiast zagrał do Kiełba, a ten wpadł w pole karne i wpisał się na listę strzelców.

Lechia nie istniała, nieliczne kontrataki nie kończyły się nawet uderzeniami, bo jeszcze przed polem karnym Zbigniewa Małkowskiego, gdańszczanie tracili futbolówkę. Nowak postawił więc wszystko na jedną kartę i w 73. minucie desygnował na murawę Marco Paixao. Maciej Bartoszek uznał, że należy wzmocnić defensywę i za Abalo, wpuścił do gry Vladislava Gabovsa.

Zmiany sprawiły, że Lechia pobudziła się do walki. Dominowała przez ostatnie dziesięć minut, ale próby Grzegorza Wojtkowiaka, Pawła Stolarskiego, Rafała Janickiego czy Peszki, nie potrafiły znaleźć drogi do kieleckiej bramki.

W doliczonym czasie gry, Radek Dejmek przejął piłkę w środkowej strefie boiska i zagrał na połowę rywala, gdzie był jedynie Kiełb. Autor bramki dla kielczan, ruszył w kierunku bramki Lechii, a gdy zobaczył, że Milinković-Savić wyszedł poza pole karne, zdecydował się na uderzenie, którym wbił "gwóźdź do trumny" zespołu z Pomorza.

Dzięki wygranej, Korona wróciła do "górnej ósemki" i plasuje się na siódmym miejscu w tabeli. Ma 26 punktów, o 13 mniej niż Lechia, która jest druga.

Po meczu powiedzieli:

- Chcieliśmy zagrać dzisiaj dobre spotkanie i myślę, że nam się to udało. Przez większość meczu dominowaliśmy nad przeciwnikiem, który jest wyżej od nas notowany. Zadowolony jestem nie tylko z gry zespołu, ale i z tego, jak zawodnicy prezentowali się fizycznie. Coraz lepiej wygląda nasza gra w ofensywie. To bardzo ważne trzy punkty, szczególnie po ostatnich dwóch porażkach - powiedział trener kielczan, Maciej Bartoszek.

- Tak jak przewidywaliśmy to był mecz walki, czasami nawet walki wręcz. Było dużo niedokładności i strat. Korona starała się atakować, ale nie miała klarownych sytuacji. Straciliśmy bramki po dwóch kontrach, a na wyjeździe to jest niedopuszczalne. Jest nad czym pracować. Teraz mamy kilka tygodni, aby to wszystko przeanalizować - ocenił Piotr Nowak, szkoleniowiec Lechii.

Korona Kielce - Lechia Gdańsk 2-0 (0-0)

1-0, Jacek Kiełb (61.)

2-0, Jacek Kiełb (90.)

Żółte kartki: Rafał Grzelak, Bartosz Rymaniak (Korona), Sławomir Peszko, Aleksandar Kovaczević, Rafał Janicki (Lechia).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 4 354.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Bartosz Rymaniak, Radek Dejmek, Elhadji Diaw, Rafał Grzelak - Mateusz Możdżeń, Vanja Marković, Dani Abalo (80, Vladislavs Gabovs), Nabil Aankour (88, Marcin Cebula), Miguel Palanca - Michał Przybyła (58, Jacek Kiełb).

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić - Grzegorz Wojtkowiak, Joao Nunes, Rafał Janicki, Jakub Wawrzyniak - Flavio Paixao, Aleksandar Kovaczević, Milen Gamakow (73, Marco Paixao), Sebastian Mila (64, Rafał Wolski), Sławomir Peszko - Grzegorz Kuświk (64, Paweł Stolarski).

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Korona Kielce | Lechia Gdańsk | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama