Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 1-1 w meczu 11. kolejki Ekstraklasy

Korona Kielce zremisowała u siebie z Jagiellonią Białystok 1-1 (0-1) w meczu 11. kolejki Ekstraklasy. Podział punktów oznacza, że liderem Ekstraklasy przezd przerwą na reprezentację będzie Lechia Gdańsk.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Korona Kielce - Jagiellonia Białystok

Reklama

Zapis relacji na urządzenia mobilne

Obie drużyny miały szansę na to, żeby wskoczyć na fotel lidera Ekstraklasy. W lepszej sytuacji była "Jaga", która musiała wygrać, żeby osiągnąć ten cel. Korona natomiast również musiała odnieść zwycięstwo, ale wysokie, bo różnicą aż pięciu goli.

Przez pierwszy kwadrans niewiele ciekawego działo się na boisku. Walka toczyła się głównie w środku, gdzie obie drużyny próbowały przejąć inicjatywę, ale żadnej się to nie udało.

W 18. minucie goście objęli prowadzenie w niespodziewanym momencie i w niegroźnej, wydawało się, sytuacji. Katastrofalny błąd popełnił jednak Bartosz Rymaniak. Gospodarze wykonywali rzut z wolny z prawej strony własnego pola karnego. Kapitan Korony wykonał ten stały fragment gry fatalnie. Zagrał wprost do Arvydasa Novikovasa. Litwin wykorzystał prezent i ładnym strzałem tuż przy słupku pokonał Matthiasa Hamrola. Uprzedzając fakty, to był jedyny celny strzał gości w pierwszej części.

Kielczanie zabrali się ostro do pracy i chwilę później mogli wyrównać. Rymaniak, który zawalił gola, miał okazję, żeby odkupić winy. Znakomicie dośrodkował z prawego skrzydła. Zamykający akcję Matej Puczko strzelił z pierwszej piłki z kilku metrów, ale trafił w Mariana Kelemena. W 28. minucie bliski szczęścia był Elia Soriano. Łukasz Kosakiewicz dobrze zacentrował z rzutu rożnego. Adnan Kovaczević zgrał piłkę głową, a Soriano strzelił tylko w boczną siatkę.

Raz po raz pod bramką Kelemena było groźnie. Niewiele pomylił się El Hadji Diaw, którego "główka" okazała sie minimalnie niecelna (wrzutka Puczki ze skrzydła). Potem próbował z dystansu Ivan Marquez, a także Kovaczević. W tym drugim przypadku Kelemen fantastycznie sparował na rzut rożny. Bramkarz Jagiellonii po raz kolejny udowodnił, że jest bardzo mocnym punktem zespołu. Jego vis za vis po stracie gola nie miał zbyt wiele pracy. Postraszył go jedynie Roman Bezjak, który po zgraniu piłki klatką piersiową przez Tarasa Romanczuka, znalazł się w doskonałej sytuacji. Napastnik "Jagi" strzelił po ziemi, ale obok słupka.

Tuż po zmianie stron Hamrol musiał się wykazać. Źle piłkę przyjął Diaw. Wykorzystał to Bezjak, który przejął futbolówkę. Wpadł w pole karne i strzelił z lewej strony. Hamrol z trudem odbił na rzut rożny.  Za moment bramkarza Korony sprawdził Karol Świderski i znów Hamrol stanął na wysokości zadania.

W 55. minucie gospodarze doprowadzili do remisu. W środku boiska doszło do nieporozumienia między Romanczukiem i Bartoszem Kwietniem. Piłka dotarła do Puczki, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Kelemenem. Zawodnik Korony nie dał żadnych szans bramkarzowi "Jagi". Strzelił mocno i celnie.

W 68. minucie Jagiellonia mogła zadać drugi cios. Martin Pospiszil poradził sobie z Diawem i zagrał do Bezjaka, który strzelił bez namysłu z 16 metrów. Hamrol uchronił swój zespół przed stratą gola.

Gospodarze mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść w 85. minucie. Kosakiewicz dośrodkował z rzutu rożnego. Głową strzelał z kilku metrów Kovaczević, ale Kelemen wyciągnął się jak struna i sparował piłkę.

W Kielcach zespoły podzieliły się punktami z czego najbardziej ucieszyli się piłkarze Lechii Gdańsk. Oznacza to bowiem, że podopieczni Piotra Stokowca są nadal liderami Ekstraklasy.

Po meczu powiedzieli:

Gino Lettieri (trener Korony Kielce): "Właściwie nie mam dużo do powiedzenia. Sprezentowaliśmy bramkę przeciwnikowi, sami strzeliliśmy jedną i te trzy punkty należały się dzisiaj nam. Mieliśmy osiem dobrych bramkowych sytuacji, niestety nie skorzystaliśmy z tego. Przez cały mecz byliśmy lepszym zespołem, szkoda, że nie wyszło z tego więcej.

- Duży komplement dla naszego zespołu, bo w tym sezonie być może był to nasz najlepszy mecz. Widzieliśmy, że zespół chciał się zrehabilitować po pucharze (środowa porażka 2:3 z trzecioligową Wisłą Sandomierz w 1/32 finału Pucharu Polski - przyp. red.), rozegrał dobry mecz, szkoda, że wyszedł z tego remis, a nie trzy punkty. Tak jak narzekałem po meczu pucharowym, tak dzisiaj chciałbym pochwalić całą drużynę".

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii Białystok): "Za nami na pewno spotkanie obfitujące w wiele akcji podbramkowych. Do przerwy stworzyliśmy tych akcji mniej, a strzeliliśmy bramkę, Korona natomiast miała więcej sytuacji. W drugą połowę weszliśmy dużo lepiej - dobre uderzenie Karola (Świderskiego), następnie szkoda tej sytuacji, kiedy wyprowadzaliśmy kontratak i byliśmy w przewadze liczebnej, nie najlepiej to rozegraliśmy, była szansa na 2-0, a za chwilę był remis 1-1, bo w tej samej akcji poszła kontra w drugą stronę. Z przebiegu gry szanujemy ten remis, był to trudny mecz, Koronie nikt za darmo nie dał tych punktów".

RK

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 1-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Arvydas Novikovas (18); 1-1 Matej Puczko (55)

Żółta kartka - Korona Kielce: Elhadji Pape Diaw, Ivan Marquez, Matej Pucko, Bartosz Rymaniak, Michael Gardawski. Jagiellonia Białystok: Martin Pospiszil, Taras Romanczuk, Roman Bezjak, Karol Świderski, Guilherme Sitya.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 8 244.

Korona Kielce: Matthias Hamrol - Bartosz Rymaniak, Ivan Marquez, Elhadji Pape Diaw, Michael Gardawski - Łukasz Kosakiewicz, Oliver Petrak (68. Jakub Żubrowski), Adnan Kovaczević (86. Mateusz Możdżeń), Zlatko Janjić, Matej Puczko (90. Ken Kallaste) - Elia Soriano.

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Mile Savković (25. Karol Świderski), Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme Sitya - Bartosz Kwiecień - Przemysław Frankowski, Taras Romanczuk, Martin Pospiszil (72. Marko Poletanović), Arvydas Novikovas (90. Patryk Klimala) - Roman Bezjak.
Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje