Reklama

Reklama

Korona Kielce - Górnik Zabrze 2-1 w 30. kolejce Ekstraklasy

Mecz w Kielcach na chwilę był wstrzymany z powodu rac na murawie, ale piłkarze nie zwalniali tempa. Po ciekawym meczu Korona pokonała Górnika Zabrze 2-1, choć zwycięstwo nie dało jej miejsca w górnej "ósemce".

Aktualizowaną LIVE tabelę Ekstraklasy znajdziesz TU! Po naciśnięciu tekstu "Wszystko" znajdziesz bilans meczów bezpośrednich między zainteresowanymi zespołami!

Przed tym spotkaniem Korona Kielce zachowywała cień szansy na awans do grupy mistrzowskiej. Statystycy z serwisu 90minut.pl wyliczyli, że piłkarze Marcina Brosza mają zaledwie 4,5 procent szans - najmniej z sześciu zespołów, które w ostatniej kolejce biły się o górną "ósemkę". Nic to jednak nie zmieniało w podejściu gospodarzy - z ostatnim w tabeli Górnikiem Zabrze liczyli na trzy punkty i korzystne rozstrzygnięcia na innych boiskach.

Reklama

Goście natomiast wciąż walczą ze swoimi słabościami. W 29 meczach Ekstraklasy wygrali tylko cztery razy i zamykają tabelę. Po ostatnim meczu rundy zasadniczej i podziale punktów, sytuacja mogła się jednak nieco poprawić. Sęk w tym, że Górnikowi w Kielcach nie pomogli dwaj doświadczenie gracze - Radosław Sobolewski i Mariusz Magiera, którzy zostali w Zabrzu z powodu kontuzji.

Korona zaczęła od mocnego uderzenia, bo jako pierwsza ze wszystkich drużyn w sobotnich meczach, strzeliła gola. Powinna to jednak zrobić chwilę wcześniej, bo w 4. minucie Pape Diaw trafił w poprzeczkę. Akcja jednak trwała, a do piłki dopadł Vlastimir Jovanović i mocnym uderzeniem z dystansu pokonał zasłoniętego Grzegorza Kasprzika.

W 12. minucie spotkanie zostało na chwilę wstrzymane. Kibice wrzucili na murawę race, a sędzia Paweł Raczkowski przerwał mecz. Piłkarze gospodarzy podeszli pod trybuny, by uspokoić rozpalone głowy fanów z Kielc i po chwili spotkanie wznowiono. Pierwsza część została jednak przedłużona z tego powodu o pięć minut.

Kilka minut przed końcem pierwszej połowy wyrównali goście. I gol był bardzo podobny do tego, który strzelili gospodarze. Bezpańska piłka spadła przed pole karne, a tam był Mariusz Przybylski, który uderzył z całej siły i Dariusz Trela był bez szans.

Górnik zasłużył na bramkę, bo niemal przez całą pierwszą połowę dominował. Doskonałe okazje zmarnowali Rafał Kurzawa i Jose Kante, a gol wydawał się kwestią czasu. Przy obecnej dyspozycji zabrzanie nie będą jednak na straconej pozycji przed rundą finałową.

Trener Marcin Brosz widział, że sytuacja wymyka mu się spod kontroli i systematycznie wprowadzał ofensywnych pomocników. Na boisku pojawili się Tomasz Zając i Marcin Cebula, ale to nie oni dali impuls do lepszej gry.

Siergiej Pyłypczuk, który był na murawie od początku spotkania, ale niespecjalnie się wyróżniał, strzelił jednego z najładniejszych goli w 30. kolejce! Przyjął piłkę na skraju pola karnego, przełożył ją z lewej na prawą nogę, i strzelił w okienko bramki Kasprzika. Korona odzyskała prowadzenie, ale niewiele zmieniało to w jej sytuacji w tabeli, bo miejsca w górnej "ósemce" zostały już w zasadzie rozdane, bo na innych boiskach padały niekorzystne dla Korony wyniki.

Korona Kielce - Górnik Zabrze 2-1 (1-1)

Bramki: 1-0 Vlastimir Jovanovic (4.), 1-1 Mariusz Przybylski (40.), 2-1 Sierhij Pyłypczuk (77.)

Żółte kartki: Korona - Marcin Cebula, Górnik - Adam Danch, Bartosz Kopacz, Szymon Skrzypaczak, Łukasz Madej.

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 8 467. 

Korona Kielce - Górnik Zabrze 2-1 - raport meczowy

Piast - Jagiellonia 2-0 -> zobacz relację

Śląsk - Cracovia 2-1 -> zobacz relację

Korona - Górnik Zabrze 2-1 -> zobacz relację

Górnik Łęczna - Lech 0-1 -> zobacz relację

Lechia - Ruch 2-0 -> zobacz relację

Pogoń - Legia 0-0 -> zobacz relację

Podbeskidzie - Termalica 2-0 -> zobacz relację

Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 1-1 -> zobacz relację

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL