Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Korona Kielce - Górnik Łęczna 2-0 w 26. kolejce Ekstraklasy

Bramka i asysta Jacka Kiełba dały Koronie w pełni zasłużone zwycięstwo 2-0 nad Górnikiem Łęczna w poniedziałkowym meczu Ekstraklasy.

Ekstraklasa bez tajemnic - wyniki, tabele, strzelcy, terminarz!

- Znalazłem zdrowe proporcje między tymi, co grają na fortepianie a tymi, którzy go noszą. Udaje nam się punktować przy niezłej grze - powtarza na wiosnę trener Korony Ryszard Tarasiewicz, a jego podopieczni grają jak z nut i to jeszcze skutecznie!

W 12. min ekipa Tarasiewicza mogła wyjść na prowadzenie, lecz po dośrodkowaniu Jacka Kiełba Luis Carlos - zamiast strzelać głową z 5 metrów - postanowił podawać na drugi słupek do Porcellisa, ten jednak upadł w starciu z Maciejem Szmatiukiem. 

Reklama


Później, zza linii "szesnastki" próbował strzelać Olivier Kapo, ale wszedł mu w paradę Kiełb, który wziął potężny zamach, przez który został zablokowany.


W 26. min ładnie z rzutu wolnego przymierzył Kiełb, jednak piłka przeszła tuż obok słupka. Korona dalej z uporem nacierała. Po nastrzeleniu Kapo z lewej strony, o mały włos piłki do bramki nie skierował Luis Carlos, który nie miał kontroli nad mocno zagraną piłką. 


W 37. min po kontrze Kapo z Luisem Carlosem, Porcellis strzelił z 15 m i zabrakło centymetrów, by piłka wpadła w prawy róg.

Górnik odpowiedział ciekawą akcją Grzegorza Bonina, który z linii końcowej podawał w kierunku Fiodora Czernycha, tego jednak uprzedził Piotr Malarczyk. 

Po przerwie jako pierwsi zagrozili goście. W 51. min pod poprzeczkę z 16 m przymierzył Tomasz Nowak, ale Czerniauskas obronił.

Później sprawy w swoje ręce wziął najlepszy na boisku Kiełb. Przejął piłkę w kole środkowym, zatańczył z nią, przełożył na prawą nogę i pięknym strzałem z 25 m w prawy róg nie dał szans Sergiuszowi Prusakowi!

Wyrównać mógł Filip Burkhard, jednak jego "bombę" pod poprzeczkę, jakimś cudem obronił Czerniauskas!

W 71. min było już "po herbacie". Kiełb podał z rzutu rożnego, a nieobstawiony Kamil Sylwestrzak z siedmiu metrów kopnął prawą nogą w róg bramki Prusaka.

Jeśli łęcznianie marzyli jeszcze o odrobieniu strat - ich trener Jurij Szatałow posłał do boju Miroslava Bożoka, który ładnym, choć trochę za wysokim strzałem nastraszył kielczan, to w 79. min plany te zniweczył Marcin Kalkowski. Za lekkomyślny faul w okolicach środka boiska dostał drugą żółtą kartkę i osłabił swój zespół.

- Boisko jest dosyć śliskie, ciężko nadążyć za rywalami i stąd się biorą takie faule - tłumaczył się Kalkowski.

Mimo liczebnego osłabienia, to goście byliż bliżsi kontaktowego trafienia niż Korona trzeciej bramki. Najlepszy w szeregach Górnika - Grzegorz Bonin idealnie wysunął piłkę Miroslavovi Bożkowi, a ten z 14 m uderzył nad poprzeczką.

Ciekawie było także w 90. min, gdy Czerniauskas - w zbyt pochopną wycieczce przed pole karne - zderzył się z Sylwestrzakiem, ale Radek Dejmek zaasekurował sytuację i wybił na rzut rożny. 

Z okazji lanego poniedziałku, Kiełb i jego koledzy po meczu paradowali z pistoletami na wodę i polewali się nimi.

Po meczu powiedzieli:

Ryszard Tarasiewicz (trener Korony Kielce): "Gratulacje dla moich zawodników za zwycięstwo, postawę i dobry mecz. Cieszy kolejne spotkanie bez porażki i fakt, że cały czas punktujemy. Z przebiegu meczu i stworzonych sytuacji, nie przesadzę, jeśli powiem, że te punkty są zasłużone. Dobrze wychodziliśmy do piłek, zachowywaliśmy też odpowiedni dystans naszej linii defensywnej od bramki. Byliśmy czujni, dobrze kontrolowaliśmy piłkę. Trafiliśmy na zespół, który dzisiaj prezentował się dobrze, a momentami bardzo dobrze, jeśli chodzi o aspekty piłkarskie i motoryczne. Może to nie było wyrachowanie, ale pokazaliśmy cierpliwość. Gdy graliśmy w ofensywie, to musieliśmy myśleć o tym co się stanie, jakbyśmy piłkę stracili. W żadnym momencie nie czułem, że puszczają nam lejce i gramy to czego nie lubię, czyli na hura".

Jurij Szatałow (trener Górnika Łęczna): "Korona stworzyła sobie zdecydowanie więcej sytuacji, dwie z nich wykorzystała i zasłużenie wygrała. Nie ma co przebierać nogami. Musimy przygotować się do następnego meczu. Nikt dzisiaj nie odpuścił, ale byliśmy bezradni na tle Korony". 


26. kolejka T-Mobile Ekstraklasy:

Korona Kielce - Górnik Łęczna 2-0 (0-0)

1-0 Kiełb (66.),

2-0 Sylewstrzak (71. z podania Kiełba).


Widzów: 5878.

Żółte kartki - Korona Kielce: Kamil Sylwestrzak. Górnik Łęczna: Marcin Kalkowski. 

Czerwona kartka za drugą żółtą - Górnik Łęczna: Marcin Kalkowski (79).

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).


Autor: Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje