Reklama

Reklama

Korona Kielce - Cracovia 4-2 w 3. kolejce Ekstraklasy

Korona Kielce pokonała Cracovię 4-2 w meczu trzeciej kolejki Lotto Ekstraklasy. Mecz toczył się w szybkim tempie i już przed przerwą na boisku w Kielcach padło aż pięć bramek. Na początku drugiej części wynik meczu ustalił Marcin Cebula i zapewnił Koronie wyczekiwane trzy punkty.

Zapis relacji na żywo z tego meczu

Tutaj znajdziesz zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Jeszcze niedawno Ekstraklasa przyzwyczaiła nas do tego, że pierwsze połowy nie przynoszą zbyt wielu emocji, serwując serię 13 spotkań bez bramek do przerwy, lecz dziś sprawy przybrały zupełnie inny obrót. Piłkarze Korony i Cracovii stworzyli kapitalne widowisko, strzelając do przerwy już pięć bramek.

Reklama

Pierwsze 20 minut nie zapowiadało jednak, że jeszcze w pierwszej połowie zobaczymy grad bramek. Choć mecz toczył się w szybkim tempie, a na boisku nie brakowało walki, to sytuacji bramkowych nie było zbyt wiele.

Mecz rozkręcił się jednak po tym, jak kosztowny błąd popełnił Bartosz Rymaniak. Nieatakowany przez nikogo obrońca chciał zgrać piłkę do własnego bramkarza, lecz uczynił to tak niechlujnie, że goście zyskali rzut rożny. Do wrzutki Szymona Drewniaka doszedł niepilnowany przez nikogo Michał Siplak i mocnym strzałem głową otworzył wynik meczu. W tej sytuacji nie popisał się Ken Kallaste, który zablokował drogę partnerowi z zespołu, ułatwiając zadanie Siplakowi.

Rymaniak zrehabilitował się pięć minut później, gdy w polu karnym Cracovii zachował się jak rasowy snajper. Po nieudanym wybiciu przez Michała Helika piłka spadła pod jego nogi, ten zamarkował strzał, "przekładając" obrońcę "Pasów" i posłał bombę na bramkę Adama Wilka, czym doprowadził do remisu.

Korona poszła za ciosem i chwilę później już wygrywała 2-1. Maciej Górski z dziecinną łatwością poradził sobie z Siplakiem i Wilkiem, "kładąc" na ziemi bramkarza rywali. Wyłożył piłkę Ivanovi Jukiciowi, a ten dopełnił formalności, kierując piłkę do siatki.

Mecz rozkręcił się na całego i w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy piłka do bramki wpadała jeszcze dwa razy - dwukrotnie po rzutach karnych. Najpierw Krzysztof Piątek wykorzystał jedenastkę, po faulu na nim samym, a w 44. minucie Nabil Aankour strzelił bramkę na 3-2, po tym jak piłkę ręką w polu karnym zagrał Helik. Piłka, co prawda po rękach bramkarza, lecz w końcu znalazła się w bramce.

Druga połowa jeszcze dobrze się nie zaczęła, a Wilk po raz kolejny musiał schylać się, by wyciągnąć z siatki futbolówkę. W 48. minucie Aankour bardzo ładnie wycofał piłkę w głąb pola karnego, gdzie Marcin Cebula przyjęciem zmylił Siplaka i mocnym strzałem pokonał bramkarza.

Po tej bramce Korona przejęła inicjatywę na boisku, zaś gra Cracovii zupełnie "zgasła". Dobre akcje przeprowadzali Aankour i wprowadzony za Cebulę Łukasz Kosakiewicz, lecz brakowało precyzji w wykończeniu, zwłaszcza, gdy z szesnastu metrów niepilnowany uderzał Możdżeń.

Piłka znów znalazła się za to w bramce Zlatana Alomerovicia, ale tym razem gol nie został uznany. Po podaniu Michała Helika na spalonym był Szymon Drewniak.

Korona utrzymała prowadzenie do końca spotkania i wywalczyła upragnione trzy punkty. Gra podopiecznych Gino Lettieriego znów wyglądała naprawdę dobrze - agresywna obrona i szybkie ataki z bezpośrednimi podaniami z pewnością podobały się zgromadzonym na kieleckim stadionie widzom.

Po meczu powiedzieli:

- Z pierwszej połowy tego spotkania nie jestem zadowolony. To nie była taka piłka nożna, jaką sobie wyobrażam. W przerwie to przedyskutowaliśmy z zespołem. Później pokazaliśmy to wszystko, nad czym pracowaliśmy przez cały tydzień. Chciałbym jednak pogratulować mojemu zespołowi, który potrafił odwrócić losy spotkania, mimo że to Cracovia pierwsza strzeliła bramkę. Czy będę świętował po tym naszym pierwszym zwycięstwie? Teraz nie ma na to czasu. Jeśli za tydzień wygramy w Gdyni, być może pozwolę sobie na lampkę wina - ocenił Gino Lettieri, trener Korony.

- Gratuluję obu zespołom, że wytrzymały to tempo, bo w takim upale stworzyły naprawdę niezłe widowisko. Dla nas mecz rozpoczął się najlepiej jak mógł, bo otworzyliśmy wynik. To nas niepotrzebnie uśpiło, bo za łatwo straciliśmy bramkę. Drugi gol dla Korony skomplikował nam sprawę, ale wróciliśmy do grania. Powinniśmy utrzymać ten wynik do przerwy, żeby skorygować pewne rzeczy i błędy - powiedział szkoleniowiec Cracovii, Michał Probierz.

- Straciliśmy jednak bramkę po rzucie karnym. "Jedenastka" była ewidentna i nie mam żadnych pretensji do sędziego. Za szybko na początku drugiej połowy straciliśmy czwartą bramkę i musieliśmy się odkryć. Podejmowaliśmy wiele ryzyka. Zabrakło nam trzeciego gola, żeby stworzyć jeszcze ciekawsze widowisko. Po trzech meczach mamy cztery punkty  i pracujemy dalej - dodał.

Wojciech Górski

Korona Kielce - Cracovia 4-2 (3-2)

Bramki: 0-1 Siplak (24.), 1-1 Rymaniak (30.), 2-1 Jukić (35.), 2-2 Piątek (41. - z rzutu karnego), 3-2 Aankour (44. - z rzutu karnego), 4-2 Cebula (48.)

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama