Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1-5

Śląsk Wrocław wygrał z Koroną w Kielcach 5-1 w ostatniej, 37. kolejce T-Mobile Ekstraklasy (grupa spadkowa).

Ekstraklasa (grupa spadkowa) - zobacz wyniki, strzelców, składy i tabelę

Już w 40. sekundzie Sebastian Mila miał znakomitą okazję, aby dać Śląskowi prowadzenie, lecz spudłował mając przed sobą tylko bramkarza Korony. Pięć minut później gospodarzy uratował kapitan Paweł Golański, który w ostatniej chwili zablokował w polu karnym Roberta Picha.

Śląsk atakował, ale w 13. minucie stracił gola. Golański dośrodkował ze skrzydła, a przepychający się z Jackiem Kiełbem Paweł Zieliński wbił piłkę do swojej bramki.

Reklama

Stracony w pechowych okolicznościach gol nie zachwiał zespołem z Wrocławia. Wciąż atakował i w 20. minucie kielczan uratowała poprzeczka.

Piłkarze Śląska dyktowali warunki i jeszcze przed przerwą odwrócili losy meczu. W 35. minucie Mila strzelił z wolnego, a gdy Sebastian Kosiorowski wypuścił piłkę z rąk, Marco Paixao dobił ją do bramki.

Korona broniła się we własnym polu karnym i w pierwszej połowie oddała tylko jeden, w dodatku niecelny, strzał.

W 38. minucie piłka po strzale Flavia Paixao trafiła w twarz Pavola Stano, po czym odbiła się od ręki piłkarza gospodarzy. Sędzia odgwizdał rzut karny i mimo protestów kielczan, decyzji nie zmienił. Marco Paixao pewnie kopnął pod poprzeczkę i Śląsk objął prowadzenie 2-1.

Korona zaprezentowała lepszą grę na początku drugiej połowy, lecz w 54. minucie straciła trzeciego gola. Po ładnej wymianie piłki w okolicach 30. metra, mocno przymierzył Dudu Paraiba, a piłka otarła się o głowę Piotra Malarczyka i zmyliła kieleckiego bramkarza.

Śląsk oddał inicjatywę rywalom, a kielczanie odważniej ruszyli do ataku. W 67. minucie Kiełb huknął w zewnętrzną część słupka, a na przełomie 71. i 72. minuty gości trzykrotnie ratował Wojciech Pawłowski. Najpierw zatrzymał piłkę na linii bramkowej (strzelał Radek Dejmek), po chwili efektowną paradą sparował na rzut rożny piłkę po strzale Kiełba, a za trzecim razem obronił uderzenie Abzała Biejsiebiekowa.

Końcówka należała jednak do gości, którzy zdobywając kolejne dwa gole przypieczętowali zwycięstwo.

Powiedzieli po meczu:

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska Wrocław): - Gratuluję chłopakom bardzo dobrego występu, świetnej gry. Zdołali przed przerwą odwrócić wynik meczu, a w drugiej połowie skuteczną grą kombinacyjną potwierdzić wyższość nad rywalem i wygrać przekonująco.

Jose Rojo Martin (trener Korony Kielce): - Nie jest łatwo analizować spotkanie, gdy się przegrywa na własnym boisku 1-5. Przez cały mecz męczyliśmy się, nie potrafiliśmy wykorzystać niektórych momentów do uzyskania korzystnego dla nas wyniku. Po przerwie lepiej skoncentrowani piłkarze próbowali coś zmienić, ale z tak fantastycznie usposobionymi zawodnikami Śląska niewiele mogli zrobić. Przepraszam, że tak kończymy sezon.

Korona Kielce - Śląsk Wrocław 1-5 (1-2)

Bramki: 1-0 Paweł Zieliński (13-samobójcza), 1-1 Marco Paixao (35), 1-2 Marco Paixao (39-karny), 1-3 Dudu Paraiba (53), 1-4 Sebastian Mila (83), 1-5 Marco Paixao (89).

Żółta kartka - Korona Kielce: Pavol Stano, Vanja Marković.

Sędzia: Sebastian Krasny (Kraków). Widzów 6˙475.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy