Reklama

Reklama

Co z tym Baliciem? Kibice Korony pytają prezesa o kary

Trener Korony Kielce Leszek Ojrzyński lubi, gdy jego zespół walczy na całego, ale raczej nie tak, jak to w meczu z Wartą Poznań zrobił obrońca Saša Balić. Brutalnie zaatakował staw skokowy Miguela Luisa i z czerwoną kartką wyleciał z boiska. To nie pierwszy wybryk obrońcy z Czarnogóry w Ekstraklasie, a kibice Korony pytają w mediach społecznościowych prezesa klubu, czy Balić zostanie ukarany.

32-letni piłkarz z Czarnogóry pięć poprzednich sezonów spędził w Zagłębiu Lubin. Dał się poznać jako solidny, twardo grający obrońca, który czasem nie wytrzymuje jednak nerwowo. W 2018 roku w pierwszej połowie meczu z Górnikiem Zabrze najpierw celowo nadepnął Łukasza Wolsztyńskiego, a przed przerwą trafił łokciem w twarz Kamila Zapolnika i wyleciał z boiska. Zagłębie przegrało to spotkanie 0-2.

Kolejne dwie czerwone kartki zobaczył w zeszłym roku. Najpierw po zakończeniu derbowego meczu we Wrocławiu ze Śląskiem, gdy zdenerwował się, że sędzia Mariusz Złotek zagwizdał po raz ostatni, zamiast pozwolić na wznowienie gry wrzutem z autu. A najgłośniejszą pod koniec listopada, w trakcie meczu z Radomiakiem w Lubinie. Balić był wtedy rezerwowym, wracał do formy po wyleczeniu kontuzji. Zagłębie przegrywało już 0-2, gdy w 63. minucie obrońca z Czarnogóry wbiegł na boisko i uderzył w twarz rywala. Został za to zawieszony na pięć spotkań.

Reklama

Balić bandycko ściął rywala, trener zareagował

Przed tym sezonem Balić zamienił Zagłębie na beniaminka z Kielc i na początku rozgrywek miał dość mocną pozycję w zespole trenera Leszka Ojrzyńskiego. Wygląda jednak na to, że teraz będzie musiał pracować na odbudowanie zaufania. Korona była faworytem w meczu z Wartą, a takie spotkania mogą decydować o utrzymaniu. Nic dziwnego, że Ojrzyński mówił po spotkaniu, że miało on wartość sześciu punktów. Kielczanie dobrze zaczęli, ale brutalny faul Balicia na Miguelu Luisie sprawił, że od 12. minuty musieli grać w dziesiątkę. No i przegrali 0-1.

- Sami utrudniliśmy sobie to spotkanie przez nieodpowiedzialne zachowanie jednego z zawodników - dość dyplomatycznie komentował trener Korony, dając jednak do zrozumienia, że nie chce takich ataków. A czy Korona wygrałaby, gdyby grała w pełnym składzie? - Nigdy tego nie wiesz, dopóki nie spróbujesz. My nie spróbowaliśmy, bo wytrwaliśmy w pełnym składzie 12 minut, a inaczej gra się w dziesiątkę. Mieliśmy plan, który musiał ulec zmianie - stwierdził Ojrzyński, który w najbliższych dwóch, a zapewne trzech spotkaniach nie będzie musiał wystawiać Balicia. Obrońca Korony zostanie bowiem zawieszony przez Komisję Ligi.

Kibice Korony Kielce nie chcą takich fauli

Druga rzecz, to postrzeganie Korony, której już przypięto łatkę drużyny agresywnej, a często i brutalnej. Przed tą kolejką kielczanie mieli najwięcej fauli w lidze, jednak pod względem ilości kartek, wcale nie odstawali od reszty stawki. Po meczu z Wartą ich dorobek to 14 napomnień i jedno wykluczenie, właśnie to Balicia. Na profilu prezesa Korony Łukasza Jabłońskiego kibice tej drużyny zaczęli pytać, czy obrońca kielczan zostanie ukarany. A jeden z fanów napisał: "Prezes ustaw gości typu Balic do pionu bo łatka brutali znów będzie przypięta do całej drużyny, a to duża niesprawiedliwość względem chłopaków bo nie zasługują na miano brutali i drewniaków".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL