Reklama

Reklama

Baraż w porze Ligi Mistrzów. „To zobowiązuje. Musimy zagrać jak mistrzowie”

Dwa lata temu, kiedy Korona spadała z Ekstraklasy, na ostatnie mecze przychodziło nieco ponad tysiąc osób. W niedzielę (godz. 20:45, transmisja Polsat Sport Extra) kielczanie stoją przed szansą powrotu do krajowej elity i będą mogli prawdopodobnie liczyć na doping kompletu publiczności.

Celem Korony był bezpośredni awans, ale na ostatniej prostej nie wykorzystała szansy, by wyprzedzić drugi Widzew, a nawet znalazła się za trzecią Arką Gdynia. Do barażów przystąpiła więc z czwartej pozycji. W pierwszym meczu pokonała Odrą Opole. W finale z Chrobrym jest gospodarzem, bo głogowianie sprawili niespodziankę i wyeliminowali w Gdyni Arkę.

Trener Korony: Chrobry lepszy od Arki

- Ucieszyłem się z wyniki w Gdyni, bo odeszła nam męcząca podróż i mogliśmy wszystko poukładać trochę inaczej. Mamy więcej czasu, by wybrać kadrę meczową i jedenastkę. A jeśli chodzi o rywala, to wychodzi na to, że Chrobry jest lepszy od Arki i poprzeczka zawiśnie wyżej. Mecz rozpocznie się w godzinie Ligi Mistrzów, więc musimy zagrać jak mistrzowie - podkreśla Leszek Ojrzyński, trener Korony.

Reklama

Przed decydującym meczem kibice Korony rzucili się kas. Ci, którzy kupili karnety decyzją klubu wchodzą bezpłatnie, ale nie była to wielka liczba. W Kielcach mają nadzieję, że powrót do ekstraklasy przyciągnie fanów na trybuny. Korona od kilku lat ma bowiem kłopoty z frekwencją.

Na trybunach Korony od 15 tysięcy do tysiąca kibiców

Na początku sezonu 2019/2020 na meczu z Legią było 11600 kibiców, ale na ostatnie spotkania, kiedy było już jasne, że po 11 latach zespół spadnie z ekstraklasy, przychodziło nieco ponad tysiąc osób, a z Arką Gdynia było ich dokładnie 1046. A w Kielcach były czasy (sezon 2009/2020), kiedy średnia frekwencja przekraczała 10 tysięcy fanów. Stadion Suzuki Arena przy ul. Ściegiennego w historii dwa razy wypełnił się po brzegi (15,5 tys.) - w 2006 roku na mecz z Legią i trzy lata później z Lechem. Jeszcze w sezonie 2017/2018 zespół ze stolicy przyciągnął 15200 fanów.

Ostatnie dwa lata spędzone w pierwszej lidze, naznaczone też pandemią, były bardzo słabe pod względem frekwencji. W sezonie 2020/2021 najwięcej kibiców na Koronie to 3550. W bieżących rozgrywkach 7254 fanów przyszło obejrzeć mecz z Widzewem. A na barażu z Odrą było 7030.

Korona zapowiada komplet

W sobotę wieczorem niespełna 24 godziny przed finałem z Chrobrym kielecki klub poinformował, że zajęte jest 11933. Dostępnych było więc jeszcze około 3,5 tysiąca biletów. "W niedzielę na pewno padnie rekord frekwencji w tym sezonie na Suzuki Arenie i zanosi się na to, że będzie to jedna z najwyższych frekwencji w historii tego stadionu." - podkreśla oficjalna strona klubu.

- Dawno nie było takiego meczu w Kielcach i musimy sprostać oczekiwaniom. Marzyliśmy o tym, by finał barażów zagrać u siebie, przy naszych kibiców i od razu z nimi się cieszyć, ale do tego jeszcze daleka droga - zaznacza trener Ojrzyński. - Im więcej kibiców na trybunach, tym to bardziej nakręca. Jest większa frajda, jak jest pełny stadion i doping. I te kilka procent więcej zawodnik może z siebie wykrzesać.

Korona - Chrobry jak w Lidze Mistrzów

Korona namawia kibiców, by przyszli wcześniej, by bez problemów wejść na trybuny i otworzy stadion dwie godziny przed meczem. Sami fani np. na twitterze zachęcają się do tego i za przykład podają sobotni finał Ligi Mistrzów, przed którym fani utknęli przed bramkami wejściowymi i spotkanie został opóźnione.

Do tej pory Korona z Chrobrym grała cztery razy. Wszystkie mecze zakończyły się remisami. - Teraz zwycięzca na pewno będzie. Po 90 minutach, po dogrywce lub po rzutkach karnych. Nie dość, że to będzie pierwsza wygrana, to jeszcze da awans do ekstraklasy. Musimy to być my - twierdzi Ojrzyński.

Chrobry chce dopisać piękny rozdział

Chrobry, by zaoszczędzić sil, po meczu z Arką został w trójmieście. Nie zdecydował się na podróż z Gdyni do Głogowa i potem do Kielc. Choć do barażów przystąpił z szóstego miejsca, to jest o krok od ekstraklasy. - Mamy wielki zespół, który już napisał piękną historię, ale możemy dopisać jeszcze jeden rozdział w niedzielę. Jeśli dochodzisz już tak daleko, to się tym nie zadowalasz, tylko chcesz zrobić jeszcze jeden krok. By ten sen, zakończył się piękną pointą - mówi Maciej Stachowiak, drugi trener Chrobrego.

Szkoleniowiec Korony docenia rywala i zapytany o jego mocne strony wylicza: - Organizacja gry w defensywie, często bez straty gola w meczu. Do tego najlepszy strzelec zespołu Mikołaj Lebedyński, który sam go ściągnąłem do Polski z Holandii. Najlepszy młodzieżowiec w lidze - Dominik Piła. a po drugiej stronie też dobry Mateusz Bochnak. Niezła ławka rezerwowych, a do tego też walczą o marzenia. Nie byli wymieniani w gronie zespołów, które będą w szóstce, a jednak się w niej znaleźli. Wykazali się sprytem, umiejętnościami i odpornością mentalną - uważa Ojrzyński.

Korona - Chrobry: transmisja

Finał barażów o ekstraklasę rozpocznie się o godz. 20:45. Transmisja Polsat Sport Extra.

Reklama