Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Marian Kelemen: W drugiej połowie byliśmy pod presją

Kolejne wyjazdowe zwycięstwo zespołu trenera Michała Probierza. Tym razem Jagiellonia pokonała Ruch w Chorzowie 2-1. Nie byłoby trzech punktów w meczu z Niebieskimi, gdyby nie świetna postawa w bramce gości doświadczonego Mariana Kelemena. Doświadczony bramkarz w drugiej połowie popisał się kilkoma świetnymi interwencjami.

Mający ledwie 17 punktów na koncie i przegrywający do przerwy z białostocczanami dwoma golami Niebiescy, po przerwie nie mieli nic do stracenia i rzucili się do odrabiania strat. W końcu do siatki, już w doliczonym czasie, udało się trafić z karnego Piotrowi Ćwielongowi.

To, że piłka wcześniej nie wylądowała w siatce zespołu z Podlasia, to głównie zasługa Kelemena. W drugiej części doświadczony bramkarz wygrał pojedynki sam na sam z Patrykiem Lipskim, Miłoszem Przybeckim czy w kapitalnym stylu wybronił piłkę po strzale głową Jakuba Araka.

Reklama

- Były to dwie różne polowy. W pierwszej graliśmy mądrze i zdobyliśmy dwie bramki. W drugiej było trochę kłopotów i pracy, bo Ruch zagrał agresywniej i byliśmy pod presją. Było trochę kłopotów i pracy. Dobrze jednak, że udało się utrzymać te prowadzenie i zdobyć trzy punkty, co cieszy i mnie i chłopaków. Na wyjazdach gramy lepiej niż u siebie. Teraz pora, żeby i na własnym stadionie się przełamać - mówił Interii po meczu w Chorzowie 36-letni Kelemen, mocny punkt lidera Lotto Ekstraklasy w tym sezonie.

Michał Zichlarz, Chorzów 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje