Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (9 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (6 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (5 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (5 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (4 pkt.)

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 5-1. Ireneusz Mamrot: Spuchliśmy fizycznie? Bzdurne pytanie

- Po 25 minutach spuchliśmy fizycznie? To bzdurne pytanie, proszę się nie obrazić. Nie sprowadzajmy naszej porażki do przygotowania fizycznego po 25 minucie meczu – mówił poirytowany trener Jagiellonii Białystok Ireneusz Mamrot po przegranym 1-5 meczu z Lechem w Poznaniu.

Nie da się jednak ukryć, że w drugiej połowie meczu w Poznaniu piłkarze Jagiellonii mieli już pewne problemy kondycyjne. - Ale to nie jest tak, że po 25 minutach zespół może opaść z sił, nie mieliśmy problemów motorycznych. Wyglądaliśmy nawet bardzo dobrze pod względem szybkościowym - mówił Mamrot. To się akurat zgadza - goście mieli więcej sprintów od lechitów, sprintem przebiegli też większy dystans, ale pod względem łącznej sumy przebytych kilometrów o 4,5 lepszy był Lech. - Gdyby się spytać o brak sił po 75. minucie, to mógłbym się zastanawiać. Co było decydujące? Najpierw ta sytuacja z nieuznanym golem, później bramka na 1-1 dla Lecha. O pewne rzeczy mam pretensje do drużyny, ale to im powiem w szatni. We własnym gronie o tym mocno porozmawiamy - mówił Mamrot.

Reklama

Trener Jagiellonii był jednak trochę przybity nie samym faktem porażki w Poznaniu, ale rozmiarami. Bo 1-5 dla lidera to jednak klęska. - Jeśli miałbym patrzeć przez pryzmat tego, jak rozpoczęliśmy spotkanie, to w życiu bym tego nie przewidział. Zaczęliśmy bardzo dobrze, przez 30 minut graliśmy tak jak chcieliśmy: bardzo szybko, z dobrym przejściem do szybkich ataków i skutecznym pressingiem - powiedział Mamrot. Szkoleniowiec lidera przyznał, że ze swoim zespołem rozmawiał o tym, jak Lech konstruuje swoje ataki i kiedy stwarza zagrożenie. Właśnie poprzez dośrodkowania z bocznych sektorów boiska, a tak było przy wrzutce Maria Szituma i główce Christiana Gytkjaera. - Straciliśmy bramkę po akcji, nad którą mocno pracowaliśmy - ocenił Mamrot.

W drugiej połowie Lech rozbił swojego rywala trzema golami po rzutach rożnych i jednym z rzutu karnego. - To już było zdecydowane zwycięstwo Lecha, traciliśmy bramki po stałych fragmentach, ale naszymi stratami sami napędzaliśmy przeciwnika. Trzeba jednak docenić rywala, bo Lech zagrał dziś naprawdę dobrze. Zdaję sobie sprawę z rozmiarów porażki, ale wiem, że mamy bardzo silny zespół i jestem pewny, że wrócimy do tego co było wcześniej. A w drugiej połowie trochę się pogubiliśmy i zapłaciliśmy za to bardzo wysoką cenę - zakończył trener Jagiellonii.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Ireneusz Mamrot | Jagiellonia Białystok | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama