Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Lech - Jagiellonia 5-1. ​Słowa kapitana, które mogą niepokoić kibiców "Jagi"

Czy to, że piłkarze Jagiellonii osłabli fizycznie było powodem szeregu błędów, a w konsekwencji wysokiej porażki z Lechem w Poznaniu? - Mogę się z tym zgodzić, nie było takiej świeżości jak w meczach z Legią czy Lechią. To ciężki okres dla nas - mówi kapitan lidera Ekstraklasy Taras Romanczuk.

26-letni pomocnik, od miesiąca obywatel naszego kraju, był w Poznaniu kapitanem drużyny, bo Rafał Grzyb całe spotkanie obejrzał z ławki rezerwowych. Początkowo Romanczuk prezentował się dobrze, podobnie jak cały zespół. W drugiej połowie nie potrafił jednak dźwignąć swojej drużyny do walki z bojowo nastawionym Lechem. Kluczowa była jednak końcówka pierwszej połowy, w której Lech zdołał wyrównać wynik.

Reklama

- Zaspaliśmy w obronie, a dobrze wiedzieliśmy, że Gytkjaer bardzo sprawnie porusza się między stoperami na linii spalonego. On się znalazł w takiej pozycji, dostał piłkę i strzelił. Pierwsza połowa była jednak wyrównana, może nawet my bardziej dominowaliśmy, a na pewno mieliśmy więcej strzałów. W drugiej graliśmy już tylko w obronie. Musimy poprawić organizację naszej gry, to podstawa. A rywal nie może z taką łatwością strzelać nam bramek, jak to Lech zrobił przy czwartym i piątym golu - mówił po meczu Romanczuk.

Jego zdaniem wynik, bardzo wysoki, nie będzie miał większego znaczenia dla piłkarzy lidera w następnych spotkaniach.

- Śladu na psychice nie zostawi, nie sądzę. I nie ma co już o tym myśleć, niczego nie zmienimy, mecz się skończył, pogadaliśmy o nim w szatni i musimy jechać dalej - stwierdził pomocnik Jagi. I dodał: - Lech pokazał, że miał więcej siły, widać było jaki mieli ogień przy stałych fragmentach. Przecież mieli jeszcze inne sytuacje po nich, ale Marian dobrze je obronił - dodał.

Romanczuk potwierdził jednak, że gracze Jagiellonii byli już zmęczeni serią gier w ostatnim czasie, a trener Ireneusz Mamrot rzadko dokonuje zmian w wyjściowym składzie.

- Zagraliśmy ostatnio trzy mecze w 11 czy 12 dni, to był ciężki okres. Musimy teraz zagrać z Arką na charakterze i poprawić organizację gry. Później będzie przerwa na kadrę, a to czas by podgonić trochę z tą formą - mówi Romanczuk.

Z Arką Jagiellonia zagra w sobotę o godz. 18 i na pewno nie będzie jej łatwo. W październiku w Gdyni przegrała aż 1-4. - Musimy być skoncentrowani na 150 procent, bo wiemy, jak się skończył nasz ostatni mecz z Arką. Też mamy im coś do oddania. Tylu naszych kibiców przyjechało do Poznania, a zobaczyli takie coś w drugiej połowie. Spróbujemy im zrekompensować to, co się stało w drugiej połowie meczu z Lechem - zakończył kapitan "Jagi".

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje