Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 4-2 w 34. kolejce Ekstraklasy

Jagiellonia Białystok pokonała 4-2 Pogoń Szczecin w spotkaniu 34. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. Białostoczanie dzięki wygranej wciąż są na czwartej pozycji w tabeli, gwarantującej miejsce w eliminacjach europejskich pucharów.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

W czwartek Jagiellonia mierzyła się w finale Pucharu Polski z Lechią Gdańsk na Stadionie Narodowym, gdzie w dramatycznych okolicznościach przegrała 0-1, a gola na wagę tytułu w 90. minucie strzelił Artur Sobiech. W grze Lechii, która w niedzielę przegrała 0-2 z Cracovią widać było trudy tamtego spotkania. - Szkoda, że nie graliśmy tego meczu w sobotę, bo prosto ze Stadionu Narodowego przyjechalibyśmy do Krakowa - ironizował trener Lechii Piotr Stokowiec.

Reklama

Po tym, jak Jagiellonia rozpoczęła dzisiejsze spotkanie, nie sposób było poznać, że oni także stoczyli niedawno tak ważny pojedynek. Po siedmiu minutach wynik brzmiał 2-0 dla gospodarzy! "Jaga" wywalczyła dwa rzuty rożne i oba wykorzystała.

Najpierw, już w 3. minucie, świetnie w polu karnym zachował się Jesus Imaz, który opanował piłkę i huknął nie do obrony! Piłka trafiła w samo okienko bramki! Po chwili kolejne dośrodkowanie w pole karne dotarło do Ivana Runje, który wygrał pojedynek główkowy z Kamilem Drygasem i umieścił piłkę w bramce.

Pogoń, która wyszła na to spotkanie w nietypowym dla siebie ustawieniu 5-3-2, z Tomasem Podstawskim w roli jednego ze stoperów, na początku meczu wyraźnie nie czuła się komfortowo w nowej formacji. Z minuty na minutę nabierała jednak wiatru w żagle, czego efektem była kontaktowa bramka już z 21. minuty. Wówczas zupełnie niepilnowany w polu karnym był Sebastian Kowalczyk, który uderzył mocno w kierunku dalszego słupka, nie zostawiając szans bramkarzowi.

Niedługo później blisko podwyższenia na 3-1 była Jagiellonia. Sprzed pola karnego bardzo ładnie przymierzył Martin Kosztal i Jakub Bursztyn w ostatniej chwili sparował jego uderzenie na słupek.

W odpowiedzi znów zaatakowali "Portowcy". Ricardo Nunes znakomicie dośrodkował z lewej strony wprost na głowę Soufiana Benyaminy. Temu zabrakło naprawdę niewiele, bowiem piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.

Na drugą połowę z szatni decyzją Ireneusza Mamrota nie wrócił Kosztal, którego zastąpił Martin Adamec.

W 66. minucie było już 3-1 dla Jagiellonii. Fatalny błąd popełnili "Portowcy", po tym jak Kamil Drygas podał między Mariusza Malca a Radosława Majewskiego. Żaden z nich nie ruszył do podania, w przeciwieństwie do Arvydasa Novikovasa. Litwin natychmiast uruchomił Jesusa Imaza, który zderzył się w polu karnym z Jakubem Bartkowskim, ale szybko się podniósł i zmieścił piłkę między słupkiem a Bursztynem!

Dla Imaza był to już ósmy gol dla Jagiellonii, a 15. w całym sezonie. Tym samym został wiceliderem klasyfikacji strzelców, wespół z Carlitosem, Marcinem Robakiem i Flavio Paixao. Klika minut później na boisku zmienił go 18-letni Maciej Twarowski.

To właśnie Twarowski, wraz z Novikovasem w niezrozumiały sposób zachowali się chwilę później, gdy zupełnie rozstąpili się w murze, dając Zvonimirowi Kożuljowi okazję do mocnego uderzenia. Wykorzystał to Bośniak, a że przy interwencji nie popisał się jeszcze Marian Kelemen, to piłka wpadła do bramki.

Wydawało się, że Pogoń może pokusić się jeszcze o doprowadzenie do remisu, ale wtedy kapitalną akcję przeprowadził Poszpiszil. Czeski pomocnik minął Majewskiego i mocnym strzałem sprzed pola karnego zdobył bramkę na 4-2!

Dzięki wygranej Jagiellonia wciąż jest na czwartym miejscu w tabeli, gwarantującym miejsce w europejskich pucharach. Pogoń zamyka grupę mistrzowską.

Wojciech Górski

Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 4-2 (2-1)

Bramki: 1-0 Imaz (3.), 2-0 Runje (7.), 2-1 Kowalczyk (21.), 3-1 Imaz (66.), 3-2 Kożulj (79.), 4-2 Pospiszil (88.).

Żółta kartka: Pogoń - Zvonimir Kozulj.

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa). Widzów: 6 348.

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Zoran Arsenic, Bodvar Bodvarsson - Martin Pospisil, Taras Romanczuk - Martin Kostal (46. Martin Adamec), Arvydas Novikovas (82. Andrej Kadlec), Guilherme Sitya - Jesus Imaz (74. Maciej Twarowski).

Pogoń Szczecin: Jakub Bursztyn - David Stec (69. Santeri Hostikka), Jakub Bartkowski, Mariusz Malec, Ricardo Nunes (62. Hubert Matynia) - Tomas Podstawski, Kamil Drygas - Sebastian Kowalczyk (69. Adrian Benedyczak), Zvonimir Kozulj, Radosław Majewski - Soufian Benyamin.

Po meczu Jagiellonia - Pogoń (4-2) powiedzieli:

Kosta Runjaic (trener Pogoni Szczecin): "Gratuluję Jagiellonii zasłużonego zwycięstwa, pokazała się z dobrej strony po porażce w finale Pucharu Polski. Ale z drugiej strony ułatwiliśmy jej zadanie i to nie po raz pierwszy. Jeżeli z tak mocną drużyną po siedmiu minutach przegrywasz 0:2, to musisz mieć dużo jakości, woli i umiejętności, żeby odwrócić losy spotkania. Wszystkie bramki straciliśmy w bardzo prosty sposób, szczególnie trzecią i czwartą. Wszystko co sobie założyliśmy zrealizowaliśmy częściowo, ale aby wygrać, trzeba też umieć zareagować na to, co zrobi przeciwnik.

- Oczywiście akceptuję tę porażkę, mamy jeszcze trzy mecze, do których musimy się dobrze przygotować. Każdy mecz to także materiał do analizy, cały czas będziemy starali się drużynę rozwijać, iść swoją drogą i wskoczyć szczebel wyżej, ale to jest proces".

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii Białystok): "Nie przypominam sobie sytuacji, odkąd jestem w Jagiellonii, żebyśmy tak szybko strzelili dwie bramki. Myślę, że one nam bardzo pomogły, bo zespół złapał taką pozytywną energię od początku spotkania. Porażka z finału Pucharu Polski gdzieś tam w tych głowach siedziała, ale fajnie na to drużyna zareagowała. Duży szacunek dla chłopaków za tę grę do końca, bo było widać w drugiej połowie to duże zmęczenie, ale ta siła charakteru, zaangażowanie, na pewno pomogły wygrać to spotkanie. Mecz był dla kibiców atrakcyjny, padło sześć bramek, były też inne sytuacje z obu stron.

- Cieszą trzy punkty, po paru dniach oddechu mamy mecze z pierwszą trójką i musimy w nich punktować, jeśli chcemy zająć czwarte miejsce".

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje