Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4-2

Aż sześć bramek padło w Białymstoku w meczu kończącym 10. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. Gospodarze prowadzili już 3-0, ale potem drżeli o wynik po dwóch bramkach Roberta Demjana. Zwycięstwo Jagiellonii 4-2 przypieczętował w 87. minucie Nika Dżałamidze, wykorzystując koszmarny błąd Richarda Zajaca.

Zobacz wyniki, strzelców bramek, tabelę i terminarz rozgrywek

Reklama

Pierwsi zaatakowali goście. W 3. minucie zablokowany w polu karnym został jednak Damian Chmiel. W kolejnej akcji bielszczan centrował z lewej strony Adam Pazio, Chmiel celnie główkował, ale Bartłomiej Drągowski był na posterunku.

W 12. minucie po stracie Pazio gospodarze wyprowadzili kontratak. Patryk Tuszyński podał przed polem karnym do Przemysława Mystkowskiego, ten wstrzelił piłkę przed bramkę, a Mateusz Piątkowski dostawił nogę i pokonał Richarda Zajaca.

Zaledwie 180 sekund później było już 2-0 dla Jagiellonii. Znakomitym podaniem popisał się Mystkowski, a Maciej Gajos z zimną krwią przelobował bramkarza Podbeskidzia.

Gospodarze na dobre przejęli inicjatywę, ale nie dyktowali jakiegoś szalonego tempa. Jeszcze przed przerwą podwyższyli jednak prowadzenie. Po dośrodkowaniu Gajosa z rzutu rożnego piłka odbiła się od nogi Jana Pawłowskiego i trafił przed bramkę do Piątkowskiego, a ten po raz drugi wpisał się na listę strzelców.

To już ósmy gol prowadzącego na liście najskuteczniejszych strzelców Ekstraklasy zawodnika w tym sezonie. Orlando Sa (Legia Warszawa), Robert Pich (Śląsk Wrocław) i Mateusz Zachara (Górnik Zabrze) zdobyli o trzy bramki mniej.

Podbeskidzie mogło zdobyć honorowego gola, ale po strzale Pazio tuż sprzed linii pola karnego piłka odbiła się od słupka, potem od nogi i pleców Drągowskiego i znów trafiła w słupek! Z dobitką spieszył Maciej Korzym, ale bramkarz Jagiellonii wcześniej ją złapał.

Drugą połowę Podbeskidzie rozpoczęło bez Pazio i niewidocznego Sylwestra Patejuka. Ich miejsce zajęli Piotr Tomasik i Robert Demjan. Drugi z nich siedem minut po wejściu na boisko po rozegraniu rzutu rożnego dopadł do piłki i huknął z dziesięciu metrów obok Drągowskiego.

"Górale" po zdobyciu bramki odzyskali wiarę w korzystny wynik i zepchnęli gospodarzy do defensywy. W 70. minucie Maciej Korzym zagrał na połowie Jagiellonii do Demjana, a ten popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu. Gol kontaktowy! Drągowski nie miał szans na udaną interwencję.

Goście przeważali i często gościli w polu karnym Jagiellonii. Gospodarze od czasu do czasu groźnie kontrowali. W 83. minucie świetną okazję miał Tuszyński, ale przegrał pojedynek z Zajacem.

Chwilę później Zajac został... antybohaterem Podbeskidzia. W niegroźnej sytuacji, zamiast wybić piłkę w trybuny, podał ją pod nogi Niki Dżałamidze, a ten bez trudu posłał ją do pustej bramki.

W doliczonym czasie gry Drągowski obronił mocne uderzenie Macieja Iwańskiego zza pola karnego.

Po meczu powiedzieli:

Leszek Ojrzyński (trener Podbeskidzia Bielsko-Biała): "Gratulacje dla gospodarzy, dzisiaj niezły prezent sprawiliśmy Michałowi (Probierzowi), bo na pewno się cieszy - miał imieniny. Na pewno plan był inny, ale piłka jest brutalną grą i dzisiaj się o tym przekonaliśmy. Gdybyśmy wzięli wszystkie sytuacje z tego meczu, to byśmy mieli o wiele więcej.

- W pierwszej połowie zostaliśmy wypunktowani, już nie będę mówił kto, co i jak. Ale powiedzieliśmy sobie w szatni, że jeszcze piłka jest w grze i nie takie mecze, i nie na takim poziomie, można - historia zna takie przykłady - odwrócić. Byliśmy naprawdę bardzo blisko, w drugiej połowie byliśmy w polu karnym przeciwnika ponad 20 razy, gdy Jagiellonia w naszym - może ze trzy. Mieliśmy swoje sytuacje i mogliśmy doprowadzić do remisu. Ale zdobyliśmy sobie bramkę, bo tak trzeba to nazwać. Kolejny mecz przegraliśmy, choć mogliśmy osiągnąć o wiele więcej. Miny mamy nie za dobre, a mogliśmy ten mecz zapamiętać do końca życia".

Michał Probierz (trener Jagiellonii Białystok): "Na pewno pierwsza połowa ułożyła się dla nas bardzo dobrze, zdobyliśmy trzy bramki. Ale tego się obawiałem, że jakiś stały fragment gry sprawi, że mecz zrobi się bardzo nerwowy. I tak się stało. Przypomniał mi się od razu mecz z Koroną u siebie (w maju tego roku, zakończony remisem 4-4, Jagiellonia prowadziła 3-0 i 4-1 -), dlatego było ważne, żebyśmy w końcówce potrafili grę uporządkować. Druga bramka Podbeskidzia w ogóle zmieniła oblicze meczu, za bardzo wycofaliśmy się. Najważniejsze, że wygraliśmy, teraz przygotowujemy się do kolejnej podróży, w czwartek jedziemy do Krakowa, a zakończymy ten etap przerwą na reprezentację. Zawodnikom należy się trochę wypoczynku".

Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4-2 (3-0)

Bramki: 1-0 Mateusz Piątkowski (12.), 2-0 Maciej Gajos (15.), 3-0 Mateusz Piątkowski (38.), 3-1 Robert Demjan (52.), 3-2 Robert Demjan (70.), 4-2 Nika Dżałamidze (87.).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 5775.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje