Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Finał Pucharu Polski: Jagiellonia - Lechia. Wójcicki: Tylko dwie drogi na PGE Narodowy

Jakub Wójcicki z Jagiellonii Białystok podkreślił przed czwartkowym (16.00) finałem Pucharu Polski z Lechią Gdańsk, że tylko dwie drogi piłkarskie prowadzą na PGE Narodowy w Warszawie - właśnie udział w finale lub gra w reprezentacji. On już raz zdobył puchar - w 2014 roku w barwach Zawiszy Bydgoszcz.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Jagiellonia - Lechia

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Doświadczony zawodnik Jagiellonii jest jednym z niewielu uczestników tegorocznego finału, którzy mieli okazję występować na największym polskim stadionie. W 2014 roku, jeszcze jako piłkarz Zawiszy, pokonał razem z bydgoskim zespołem w finale PP po rzutach karnych Zagłębie Lubin.

Reklama

- Rozmawiałem teraz z kolegami z Jagiellonii. To było fantastyczne przeżycie i jedno z moich najlepszych wspomnień piłkarskich. Życzę każdemu piłkarzowi, żeby miał tutaj okazję zagrać, na tym stadionie. Bo są tylko dwie drogi do tego - finał Pucharu Polski albo reprezentacja narodowa. Nie każdemu jest to dane, więc należy doceniać te chwile, bo to wspaniały czas i trzeba wyciągnąć z tego jak najwięcej - powiedział Wójcicki przed tegorocznym finałem PP.

Obrońca Jagiellonii zdaje sobie sprawę z klasy Lechii Gdańsk.

- Myślę, że nie ma co skupiać się na pojedynczych piłkarzach, bo Lechia ma wyrównaną kadrę i trzeba patrzeć na wszystkich. To dobrze zbilansowany zespół. Widać, że piłkarzom dobrze się współpracuje z trenerem Piotrem Stokowcem. Nasz sztab szkoleniowy przygotował dokładną analizę gry Lechii i nam nie pozostaje nic innego, jak spełnić oczekiwania trenera. Jeżeli tak zrobimy, myślę, że osiągniemy korzystny wynik - przyznał niespełna 31-letni zawodnik.

O tym, że piłkarze Jagiellonii wierzą w swoje możliwości, mówił dzień przed meczem m.in. pomocnik tego zespołu Taras Romanczuk. Podkreślił, że nie obawia się presji.

- Tutaj nie o to chodzi. Chcemy skupić się na tym meczu, na swojej robocie. Zagrać dla rodziny, dla kibiców. Myślę, że mamy na tyle dobrych piłkarzy, znających już smak występów w rozgrywkach UEFA na różnych wielkich stadionach, że presja nie powinna sprawić nam problemu - przyznał Romanczuk.

Początek czwartkowego finału Pucharu Polski w Warszawie o godz. 16.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje