Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (15 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (12 pkt.)
  • 4 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (10 pkt.)
  • 7 .Radomiak (9 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (9 pkt.)

Ekstraklasa: Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 4-4

Jagiellonia Białystok prowadziła z Koroną Kielce już 3-0, a potem 4-1, a mimo tego mecz 36. kolejki T-Mobile Ekstraklasy w grupie spadkowej zakończył się remisem 4-4. Kielczanie strzelili dwa gole grając w przewadze liczebnej, bo w 65. minucie czerwoną kartką ukarany został Mateusz Piątkowski.

Trener Michał Probierz zaskoczył wystawiając w bramce niespełna 17-letniego Bartłomieja Drągowskiego. Dużym zaskoczeniem był także brak, nawet na ławce rezerwowych, takich zawodników jak: Dawid Plizga, Jakub Tosik, Bekim Balaj czy Roberts Savalnieks.

Jagiellonia już w 9. minucie prowadziła 2-0, bo koszmarny początek spotkania zaliczył Kyryło Petrow. W 7. minucie po jego zagraniem ręką w polu karnym Daniel Quintana dał gospodarzom prowadzenie pewnie wykorzystując "jedenastkę". Dwie minuty później Petrow koszmarnie podawał z rzutu wolnego i "Jaga" ruszyła z kontrą pięciu na trzech. Maciej Gajos zdecydował się na indywidualną akcję i precyzyjnie strzelił, a piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.

Reklama

Korona dłużej utrzymywała się przy piłce, ale absolutnie nic z tego nie wynikało. Kielczanie sprawiali wrażenie kompletnie zagubionych. Nie potrafili nawet zbliżyć się do bramki rywali.

Korona oddała pierwszy groźny strzał dopiero w 29. minucie - Pavol Stano spudłował główkując po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Ta sytuacja była potwierdzeniem tezy, że Jagiellonia słabo broni przy stałych fragmentach gry. Pięć minut później Korona miała kolejną świetną okazję, tym razem po rzucie rożnym, jednak Kamil Sylwestrzak nie trafił w piłkę stojąc tuż przed pustą bramką.

Pierwszy celny strzał na bramkę młodziutkiego bramkarza Jagiellonii kielczanie oddali dopiero w 37. minucie - próba Michała Janoty była jednak za słaba.

Korona atakowała, ale skarcił ją Quintana. Obrońcy zostawili mu sporo miejsca, a źle ustawiony Ołeksij Szlakotin przepuścił piłkę po precyzyjnym strzale w długi róg.

Dwie minuty później Abzał Biejsiebiekow huknął w poprzeczkę bramki Jagiellonii, a dobitka była niecelna.

Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy Jagiellonia nie miała już tyle szczęścia po kolejnym stałym fragmencie gry i Biejsiebiekow strzelił gola po dośrodkowaniu Michała Janoty z rzutu rożnego.

W 53. i 54. minucie dwie dobre okazje mieli gospodarze, ale czwartego gola zdobyli kilka minut później po beznadziejnej interwencji Szlakotina i strzale Martina Barana.

Po chwili młody bramkarz Jagiellonii popełnił błąd "wypluwając" piłkę po strzale Kamila Kuzery, a Przemysław Trytko z bliska dobił futbolówkę do siatki.

W 63. minucie Mateusz Piątkowski nie wykorzystał szansy na podwyższenie na 5-2, a kilkadziesiąt sekund później sędzia wyrzucił go z boiska. Korona błyskawicznie wykorzystała przewagę liczebną - najpierw Maciej Korzym wykorzystał podanie Kuzery, a po chwili Trytko wyrównał po wrzutce Janoty!

Bohaterem meczu mógł zostać Giorgi Popchadze - w 90. minucie ograł dwóch rywali, ale piłka po mocnym strzale odbiła się od poprzeczki!


Po meczu powiedzieli:



Jose Rojo Martin "Pacheta" (trener Korony Kielce): "Można powiedzieć, że na początku meczu nie byliśmy +na swoim miejscu+. Przy wyniku 3:0 po pierwszej połowie, w drugiej mój zespół poszedł do przodu, ale tak mówiąc szczerze nie podobało mi się to, co widziałem. Co prawda mieliśmy przed sobą zespół, który ma indywidualności i są to bardzo dobrzy piłkarze, ale mimo to  byliśmy w stanie pokazać co potrafimy. Czerwona kartka oczywiście nam pomogła".

Michał Probierz (trener Jagiellonii Białystok): "Chciałem podziękować zawodnikom, którzy tutaj byli, że mimo tego trudnego sezonu, wywalczyli spokojne utrzymanie w ekstraklasie. Dzisiaj graliśmy bardzo dobrze pierwszą połowę, widać było, że tak chcieliśmy grać. Mówiłem zawodnikom w szatni, żeby przerwa, która była dłuższa o te 5-7 minut, nie wybiła nas z rytmu, szczególnie na początku połowy żebyśmy nie dali Koronie jakiejkolwiek możliwości uwierzenia w to, że są w stanie cokolwiek tutaj zrobić.

- Pierwszy stały fragment gry zdecydował, że straciliśmy bramkę i widać było, że Korona ruszyła. Po strzeleniu gola na 4:1 wydawało się, że uspokoi to mecz. Na pewno, wstawiając do bramki debiutanta trzeba brać ryzyko, że jakiś błąd popełni, dlatego biorę go w obronę. Na pewno jeszcze niejeden błąd popełni.

- Po czerwonej kartce, w końcówce w ogóle nie potrafiliśmy uporządkować przez parę minut gry i w bardzo prosty sposób straciliśmy te bramki. Potem mieliśmy swoje sytuacje, ale sami sobie zepsuliśmy grę. Na kolejny mecz rozpadła nam się obrona, bo tych kartek trochę dostaliśmy. Musimy teraz to poskładać i postarać się wygrać w Krakowie ostatnie spotkanie".

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 4-4 (3-0)

Bramki: 1-0 Dani Quintana (7. karny), 2-0 Maciej Gajos (9.), 3-0 Dani Quintana (41.), 3-1 Abzał Biejsiebiekow (47.), 4-1 Martin Baran (58.), 4-2 Przemysław Trytko (59.), 4-3 Maciej Korzym (69.), 4-4 Przemysław Trytko (71.).

Żółta kartka: Jagiellonia - Ugochukwu Ukah, Giorgi Popchadze, Martin Baran, Dani Quintana. Korona - Kamil Sylwestrzak, Maciej Korzym.

Czerwona kartka: Jagiellonia - Mateusz Piątkowski (65.).

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 4 206.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje