Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Adam Nawałka: "Prezes" został sprowokowany

Górnik Zabrze po zwycięstwie w Białymstoku nad Jagiellonią 1-0 awansował na pierwsze miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Pod koniec spotkania doszło do nieprzyjemnych scen z udziałem zawodników obu drużyn.

Przed ostatnim gwizdkiem sędziego doszło do przepychanki przy linii bocznej. Zaczęło się od starcia Alexisa Norambueny z Prejuce'em Nakoulmą. "Prezes" z Zabrza dostał czerwoną kartkę za złapanie za szyję rywala, a Norambuena żółtą, chociaż również powinien wylecieć z boiska za swoje niesportowe zachowanie.

Tuż po zakończeniu meczu doszło do "dogrywki". Interweniowali trenerzy i służby porządkowe. - Nie będę analizował sytuacji, po której Nakoulma otrzymał czerwoną kartkę, byłem zbyt daleko, natomiast z tego co mówił, został sprowokowany i obrażony w rasistowskich słowach, dlatego tak zareagował. Oczywiście nie wolno dać się sprowokować do tego stopnia, natomiast moja drużyna zareagowała w ten sposób, że wszyscy stanęli za kolegą - tłumaczy Adam Nawałka, trener Górnika.

- Był to mecz, który dostarczył wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Oczywiście zawsze jesteśmy przeciwni, żeby dochodziło do takich sytuacji, natomiast wiadomo, że jest to sport, rywalizacja facetów, którzy wychodzą na boisko po to, żeby wygrać. I z pewnością moja drużyna, która nie była dobrze dysponowana, zrobiła wszystko, żeby zdobyć te trzy punkty - dodał.

Gospodarze od 24. minuty musieli grać w dziesiątkę, ponieważ czerwoną kartkę zobaczył Nika Dżałamidze.

- Jagiellonia, grając w osłabieniu, była bardzo dobrze zorganizowana, natomiast my graliśmy lepiej w jedenastu na jedenastu. Ale duże brawa dla piłkarzy, że po słabym meczu zdobyli trzy punkty - powiedział Nawałka.

- Wiele emocji za nami. Z jednej strony cieszę się, że drużyna ich dostarcza, podejmuje walkę, stwarza sytuacje bramkowe. Dzisiaj był jeden z niewielu meczów, w których bramki nie zdobyliśmy, ale zabrakło niewiele. Jestem pewien dwóch rzeczy: że zespół jest dobrze przygotowany do sezonu fizycznie i że tworzy drużynę, potrafi walczyć, potrafi stanąć za sobą. Już nie mówię o tym zamieszaniu po meczu, ale o całej walce, że nie pękła, nie rozsypała się i potrafiła stawić czoła wiceliderowi - stwierdził z kolei Piotr Stokowiec, trener Jagiellonii.

- Wiem, że to marne pocieszenie, ale nie zamierzam sypać głowy popiołem. Zdaję sobie sprawę z wyniku, ale w tym meczu drużyna wygrała w wielu aspektach. Punktów nam nie przybyło, ale to jest też taki moment przełomowy. Pokazaliśmy, że nikomu nie będzie tutaj łatwo. Mamy serię porażek u siebie, ale żadnego z tych meczów nie wstydzę się, bo cały czas jest walka, zaangażowanie, stwarzamy sytuacje. Tak samo przyjdzie seria zwycięstw i Białystok w końcu będzie tą twierdzą nie do zdobycia. Ja na pewno zrobię wszystko, żeby tak było - dodał.

Reklama

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje